Rosja utonie w śmieciach? Na wysypiskach nie ma już miejsca

Izba Obrachunkowa, rosyjska odpowiedniczka polskiej NIK, ostrzegła dziś, że sytuacja z wysypiskami śmieci w Rosji jest „zbliżona do krytycznej”. W ponad 1/3 regionów Rosji miejsce na nich się kończy, a wiele regionów nie może już utworzyć nowych składowisk.

Zdaniem izby sytuacja związana z odpadami jest niekorzystna, mimo wprowadzanego od 2019 roku nowego systemu gospodarowania odpadami. Ponad 90 proc. odpadów nadal trafia na wysypiska i składowiska, często zanieczyszczając powietrze, glebę i wodę. Przerabianych jest tylko 7 proc. odpadów.

– Sytuacja z oficjalnymi składowiskami jest zbliżona do krytycznej. Ich przepustowość – przy obecnych tempach wzrostu ilości twardych odpadów komunalnych (1-2 proc. rocznie) – w 32 regionach wyczerpie się do roku 2024, a w 17 z nich – do 2022 roku – prognozuje Izba Obrachunkowa.

W skład Federacji Rosyjskiej wchodzą 83 regiony. Moskwa zalicza do nich ponadto anektowany Krym i Sewastopol.

Izba Obrachunkowa podkreśliła także, że większość regionów nie ma możliwości utworzenia nowych składowisk.

Wcześniej dziennik Kommiersant podał, że w 11 regionach Rosji miejsca na działających legalnie wysypiskach śmieci nie starczy nawet na rok. Wśród regionów, które są na skraju takich możliwości są: Kamczatka, Buriacja, Jakucja i Kraj Zabajkalski w azjatyckiej części Rosji, a także dwa regiony na południu kraju: Kraj Krasnodarski i obwód wołgogradzki. Przy czym, do 2030 roku niektóre regiony mogą jeszcze korzystać z prawa do wywozu śmieci na wysypiska nie w pełni odpowiadające wymogom ekologicznym i technicznym.

Skąd się wzięło promieniowanie w Moskwie?

Z oceną Izby Obrachunkowej nie zgodziło się ministerstwo przyrody, które zapewniło dziś, że podejmuje pilne działania i że 65 regionów otrzymało już fundusze na działalność regionalnych operatorów gospodarki odpadami.

W Rosji od 2019 roku zaczęto wdrażać reformę systemu gospodarowania odpadami. Przebiega ona z trudnościami, bo od rozpadu ZSRR nie tworzono w Rosji żadnych zachęt do segregowania i przetwarzania odpadów, ani do zmniejszania ich ilości. Obecnie łączna powierzchnia składowisk odpadów sięga około 4 mln hektarów i co rok zwiększa się o 10 proc. Co rok przybywa w Rosji około 65 mln ton twardych odpadów komunalnych – czyli około 450 kg na mieszkańca.

„Reforma śmieciowa”, jak nazwały ją w 2019 roku media, przewiduje, że za zbieranie, transport, przetwarzanie i utylizację odpadów w każdym regionie będzie odpowiadał jeden operator. Regionalnych operatorów ma połączyć jedna duża firma państwowa, dysponująca kompetencjami porównywalnymi z ministerstwem i faktycznie mająca monopol na rynku. Jednak dwie największe metropolie – Moskwa i Petersburg – zyskały prawo do odroczenia wdrożenia reformy do 2022 roku. Ogółem, w intencji władz, reforma ma sprawić, by do 2024 roku utylizowanych było w Rosji 36 proc. twardych odpadów komunalnych. Obecnie jest to 4 proc.

Nowy system przewiduje także obciążenie obywateli kosztami wywozu śmieci. Powolne tempo reformy jest związane m.in. z obawą władz, by rosnące koszty nie wywołały niepokojów społecznych. Średnio w całym kraju opłaty za wywóz śmieci wzrosły bowiem dwukrotnie i zdarza się, że mieszkańcy po prostu bojkotują te opłaty. Takiemu bojkotowi sprzyja fakt, że nie wszędzie władze lokalne dbają o porządek w miejscach składowania śmieci, a operatorzy regionalni nie zostali do tego zobowiązani.

Plany budowy pod Moskwą czterech zakładów spalania śmieci wywołały protesty mieszkańców tych rejonów. Ze swej strony eksperci wskazują, że bez rozsądnego systemu segregowania śmieci może się okazać, że do zakładów trafiają odpady, których palić nie wolno – przede wszystkim, różne rodzaje plastiku.

Według danych organizacji ekologicznej Greenpeace z 2017 roku spośród 73,7 mln osób żyjących w 160 miastach Rosji o ludności powyżej 100 tys. mieszkańców jedynie 6,8 mln miało dostęp do infrastruktury segregacji śmieci. W Sarańsku w Republice Mordowii, gdzie mieszka 315 tys. osób, aż 80 proc. mieszkańców ma dostęp do pojemników do segregowania odpadów. Natomiast w kilkunastomilionowej Moskwie dostęp taki miało w 2017 roku jedynie 8 proc. mieszkańców.

Katastrofa ekologiczna w Norylsku: to dopiero początek problemów w tundrze

pj/belsat.eu wg PAP

Wiadomości