Rosja: trzyletnie dziecko wydostało się z tajgi przy 35 stopniach mrozu


Skuter śnieżny "Buran" na lodzie. Zdj. tajga.sk

Chłopczyk musiał szukać samodzielnie drogi do domu, kiedy skuter śnieżny z jego ojcem wpadł pod lód.

Mieszkaniec wsi Kienaj w Kraju Chabarowskim zabrał ze sobą dziecko nad rzekę, żeby przed planowanym wyjazdem na ryby zbadać prowadzącą tam drogę. Mniej więcej 3 km od osady wysadził synka na brzegu, a sam wjechał skuterem śnieżnym na lód.

Kiedy pod ciężką maszyną zarwał się lód, ojciec zdążył tylko krzyknąć, żeby dziecko szło w stronę domu – do sklepu, w którym pracuje mama.

Po śladach skutera chłopiec doszedł do drogi, ale pomylił kierunki i ruszył w przeciwną stronę. Na 35-stopniowym mrozie przeszedł ok. trzech kilometrów.

– Szczęśliwym zbiegiem okoliczności po tej drodze, którą prawie nie jeżdżą samochody, tylko czasem pojazdy transportujące drewno, akurat wracał z tartaku jeden z miejscowych. To on zabrał dziecko – opowiada Gulnara Kanawcewa, przedstawicielka miejscowej administracji.

Następnego dnia chłopczyk dostał wysokiej temperatury, ale lekarze mówią, że jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Ojca ani jego skutera nie udało się do tej pory odnaleźć.

cez/belsat.eu wg interfax.ru

Zobacz też
Komentarze