Rosja siłuje się Białorusią, ale kredyt raczej da


Władimir Putin i Alaksandr Łukaszenka podczas spotkania.

Trwają białorusko-rosyjskie rozmowy na temat wypłaty 1 mld dol. kredytu na spłatę białoruskich długów zewnętrznych w 2019 r.

Białoruski wicepremier Wasil Maciuszeuski podkreślił w wywiadzie dla TASS, że rozmowy są konstruktywne, choć „pojawiają się pytania”. „Nie dramatyzujemy, odpowiadamy na nie” – dodał.

Białoruski urzędnik przypomniał, że w 2019 r. Białoruś powinna wypłacić 3,7 mld dolarów odsetek z uzyskanych za granicą kredytów. 50 proc. środków zostanie zrefinansowana innymi pożyczkami – w tym celu Białoruś zamierza również uzyskać środki ze sprzedaży obligacji na chińskim rynku i z pożyczek wewnętrznych.

Według analityka finansowej firmy Alpari Wadzima Josuba istnieje duże prawdopodobieństwo, że Rosjanie wypłacą Białorusi kredyt rządowy. Rosja jego zdaniem jest jednym z najważniejszych źródeł białoruskiego kredytowania. Pożyczki udzielane przez rosyjski rząd i Euroazjatycki Bank Rozwoju w ramach Unii Euroazjatyckiej są najwygodniejszą dla Białorusi formą wsparcia finansów. Nie zawierają bowiem dodatkowych warunków. Inaczej niż w przypadku chińskich pożyczek, które wiążą się zawsze z obowiązkiem zakupu chińskich urządzeń i wynajęcia chińskich pracowników.

– Choć w relacjach między Mińskiem i Moskwą ostatnio pojawiają się problemy, Rosja nie przestaje nagradzać lojalności swoich nielicznych sojuszników w taki właśnie sposób. Jeżeli porównać z poprzednimi latami, to nie zważając na okresowe wojny handlowe, oskarżenia o przemyt — Rosja zawsze zgadza się na wypłatę kredytu Białorusi — dodaje Josub.

Ostatni konflikt rosyjsko-białoruski dotyczy dostaw bezcłowej ropy na Białoruś. Rosjanie uważają, że Białoruś nielegalnie reeksportuje ją za granicę. Pojawiły się też informacje, że Kreml zamierza ograniczyć te dostawy. Maciuszeuski jednak dementuje te plotki.

Według Josuba do takich informacji należy odnosić się z rezerwą, bo tak naprawdę o ostatecznym wyniku tego typu rozmów opinia publiczna dowiaduje się z reguły dopiero po ich zakończeniu.

– Można tu przypomnieć informacje o ograniczeniu dostaw rosyjskiej ropy w 2016 r. Historia ciągnęła się do I kwartału 2017 r. i towarzyszyły jej liczne przecieki. Szczególnie gazeta Kommiersat publikowała wtedy szereg sprzecznych informacji, a to że strony się nie dogadały, a potem, że było na odwrót – dodaje Jusub.

jb/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze