Rosja: Gdy notowania spadają, prezydent obiecuje, że nie będzie więzienia za memy


Na spadające rankingi Władimir Putin reaguje liberalizacją niepopularnego artykułu 282, represyjnego wobec internautów. Źródło: meduza.io

Tak źle z popularnością rosyjskiego prezydenta nie było od 2013 r. Dlatego Władimir Putin wycofuje się z restrykcyjnego prawa wysyłającego dzieciaki do więzienia za wpisy w internecie.

Wczoraj prezydent skierował do Dumy Państwowej poprawki do artykułu 282 kodeksu karnego. Prawo „o wzbudzaniu nienawiści” , albo „o ekstremizmie” wprowadzono wprawdzie do kodeksu karnego szesnaście lat temu , ale stosowane na szerszą skalę jest dopiero od kilku lat. Owiany złą sławą artykuł traktował niektóre wpisy na forach internetowych, portalach społecznościowych, memy, podawane dalej wpisy i zdjęcia jako ekstremizm i wywoływanie nienawiści.

Rosyjski sąd ukarał studenta aresztem za zdjęcie z Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku

Za wrogie wobec porządku publicznego uznawane były nawet „polubienia” pod wpisami i obrazkami, albo np. apelami o udział w opozycyjnych manifestacjach. Przy czym prawo pozostawiało bardzo szerokie pole do interpretacji dla organów ścigania, prokuratury i sądów. Za ekstremistyczny mógł być uznany satyryczny obrazek wyśmiewający władzę.

Teraz Putin proponuje złagodzenie art. 282. Za nieprawomyślny wpis w internecie nie będzie już grozić odpowiedzialność karna i więzienie. A jedynie kary administracyjne. Przynajmniej za pierwszym razem i wtedy, gdy internetowy komentarz nie będzie bezpośrednim zagrożeniem dla bezpieczeństwa państwa. W warunkach recydywy nadal będzie grozić kara więzienia. Liberalizacja jest oczywiście pozorna. Podobnie jak ruch Putina. Nie bez powodu akurat teraz rosyjski prezydent okazuje łaskę. Po prostu traci popularność. Tak niskich notowań nie miał od pięciu lat.

Putinowi spada

Dzisiejszy sondaż Ośrodka Badania Opinii Społecznej im. Jurija Lewady nie pozostawia złudzeń. Zaufanie do prezydenta spadło do 58 proc. To najniższy wynik od 2013 r., kiedy notowania sięgały 55 proc. Wówczas wiosną 2014 r. spadkowe trendy odwróciła aneksja Krymu. Rosjanie wpadli w euforię i notowania prezydenta poszybowały do rekordowych 80 proc.

Ten mechanizm Kreml już dobrze znał. W 2008 r. zaufanie do prezydenta wzrosło do ponad 60 proc. po sierpniowej wojnie z Gruzją. Wcześniej wahało się między 45 a 50 proc. Na razie Kreml wybrał inną strategię: pozoruje zmiany i wykorzystuje propagandę. Choć nie wykluczone, że dla odwrócenia trendów spadkowych w dłuższej perspektywie znowu sięgnie po awanturę międzynarodową i argumenty imperialne.

Na razie starania Kremla nie przynoszą efektów. Rankingi pokazują pewien trend: Putin traci regularnie od kilku miesięcy. Od ubiegłego roku stracił 17 proc. Jeszcze gorszą wiadomością dla Kremla jest, że odsetek Rosjan, którzy uważają, że Putin nie zasługuje na jakiekolwiek zaufanie wzrosła z 4 do 13 proc.

– Notowania prezydenta spadały od początku obecnego roku, nieco poprawiła je kampania przedwyborcza, ale potem, od maja i czerwca obserwujemy drastyczny spadek , jak na rosyjskie warunki – mówi belsat.eu Denis Wołkow, socjolog z centrum im. Lewady rozmowie z gazetą Kommersant. – Przyczyną są rosnące ceny, nie rosnące wbrew oczekiwaniom pensje, a przede wszystkim reforma wydłużająca wiek emerytalny.

Spadkowego trendu nie zahamowała jak widać wygłoszona 31 sierpnia przez Putina deklaracja o częściowej liberalizacji reformy emerytalnej i skróceniu wieku przejścia na emeryturę dla kobiet. Teraz Putin próbuje podobnego manewru w sprawie równie niepopularnej ustawy, choć dotyczącej głównie młodych internautów.

Do łagru za mem

Za polubienia i podawanie dalej nieprawomyślnych treści w ubiegłym roku przed sądem stanęło 700 młodych Rosjan. Śledzeniem i wyłapywaniem aktywności w sieci zajmuje się głównie tzw. centrum „E” w MSW (centrum walki z ekstremizmem). Wykazuje się ogromna nadgorliwością i ma za zadanie dyscyplinować młodych Rosjan. Wyjątkowo intensywne łapanki za memy i „lajki” miały miejsce po ubiegłorocznych protestach opozycyjnej młodzieży. W tym roku zatrzymano kolejne setki.

Daniła Markin, lat 19, grozi mu 5 lat za kilka obrazków zachowanych na profilu kilka lat temu. Źródło: vkontakte

W Barnaule toczy się sprawa dziewiętnastoletniego Daniły Markina. Grozi mu pięć lat kolonii karnej za to, że kilka lat temu zachował na swoim profilu w portalu społecznościowym Vkontakte (rosyjska kopia Facebooka) obrazki rzekomo obrażające uczucia religijne. Na obrazkach były np. sceny z popularnego serialu „Gra o tron” z wmontowaną postacią Jezusa Chrystusa. W Barnaule toczy się jeszcze kilka podobnych spraw. Podobnie w Tatarstanie.

– Prawo dawało służbom tak szeroką możliwość interpretacji co jest treścią „ekstremistyczną”, a co nie jest, że nadgorliwi oficerowie i prokuratorzy, działając siłą intercji opresyjnych organów, po prostu zatrzymywali dzieciaki za byle karykaturę i fabrykowali z takich spraw wielkie spiski antypaństwowe – mówi Biełsatowi Irina Chrunowa, adwokat z grupy prawników broniącej skazanych na podstawie art.282 i dodaje – Zmiany ograniczą liczbę zatrzymań, ale nadal prawo o ekstremizmie będzie nieprecyzyjne i da władzom możliwość stosowania represji.

Niepokój budzi zwłaszcza postulowany przez Putina zapis o możliwości karania za internetowe wpisy w przypadku, gdy zagrażają one bezpieczeństwu państwa. Znowu powstaje szerokie pole do interpretacji. W Rosji służby specjalne potrafią bardzo szeroko interpretować „bezpieczeństwo”. Znany jest przecież przypadek pasterza aresztowanego za zakup urządzenia GPS bez certyfikatu FSB. Zagrażał podobno bezpieczeństwu państwa.

Władza nadal zachowa instrumenty represji i cenzury w sieci. Lokalny aktywista z obwodu twerskiego Władimir Jegorow prowadził wojnę z miejscową mafią i skorumpowanymi urzędnikami. Publikował w sieci rezultaty śledztwa w sprawie powiązań mafii z lokalną administracją. Napisał na swoim profilu, że złodziei należy ukarać. Został oskarżony na mocy art. 282. Ale kiedy sąd nie doszukał się w jego działaniach ekstremizmu, skazał go na dwa lata więzienia w zawieszeniu na mocy art. 280, który zabrania „publicznego wzywania do działalności ekstremistycznej”. Artykułu 280 Putin nie zamierza zaś zmieniać.

Mały krok w tył

Kreml zrozumiał, że drakońskie prawo przynosi więcej szkody niż pożytku. Latem przez Moskwę szły „marsze matek” domagając się uwolnienia młodych ludzi zatrzymanych w sprawie tzw. „Nowej Wielkości”, rzekomo spiskowej organizacji. Władze wtrąciły do aresztu nastoletnie dziewczyny oskarżane o udział w spisku planującym obalić władzę. Rzekomi spiskowcy spotykali się w moskiewskich barach z hamburgerami i byli prowokowani przez policyjnych tajniaków do podpisywania radykalnych planów obalenia władz. Dopiero pod presją demonstracji i społecznego oburzenia (pod petycją wzywającą do uwolnienia dziewczyn podpisało się 200 tys. ludzi), władze uwolniły podejrzane z aresztu. Ale sprawa w oparciu o art. 282 wciąż trwa.

Maria Motuzna z Barnaułu również jest oskarżana za publikowanie memów na swoim profilu w portalu społecznościowym. Źródło: zona.media

Liberalizacja prawa jest już szeroko nagłaśniana w rosyjskich mediach. Putin występuje jako ten, który ukrócił nadgorliwość swoich służb. Dmitrij Pieskow, rzecznik Kremla już przyznał, że dotychczasowe prawo prowadziło do absurdów. Ale zamiana karnej na administracyjną odpowiedzialność również będzie narzędziem represji. Kara grzywny oznacza zapis o karalności i uniemożliwia legalne uzyskanie kredytu, może skutkować wyrzuceniem z uczelni.

Dla młodych ludzi liberalizacja Putina wcale nie oznacza, że w sieci zapanuje wolność, a centrum „E” przestanie ich tropić. Przeciwnie, muszą się liczyć z jeszcze większą cenzurą. Władza będzie miała argumenty w rozmowach z koncernami internetowymi, właścicielami portali, które do tej pory protestowały przeciw skazywaniu na więzienie za wpisy w sieci.

Michał Kacewicz/belsat.eu

 

Zobacz też
Komentarze