Rodzinie naszego dziennikarza groził człowiek przedstawiający się jako „porucznik KGB”


Domniemany pracownik organów najpierw chciał rozmawiać z samym Alesiem Zaleuskim, a potem próbował zastraszyć jego rodziców.

Zaczął mówić: czy zdajecie sobie sprawę, że i wasz syn, i wy wypowiadacie się przeciwko prezydentowi? Czy wypieracie się swojego syna? Mam pełnomocnictwa, mogę was załatwić, przetrząśniemy u was wszystko w pracy” – cytuje swojego telefonicznego rozmówcę matka naszego kolegi, Tacciana Zaleuskaja.

Sam dziennikarz nie ukrywa, że traktuje podobne działania jako próbę wywierania nacisków.

– Wszystko zaczęło się jakieś dni temu. Włamano mi się na konto na Facebooku i zaczęto w moim imieniu pisać do znajomych, aby kontaktowali się ze mną w języku rosyjskim. Zmieniłem potem wszystkie hasła – powiedział w rozmowie z belsat.eu. – Wcześniej, jakieś 5-6 lat temu zapraszano mnie na rozmowy do KGB, ale zawsze rozmawiali tam grzecznie, delikatnie. Ten człowiek używał prowokacyjnego tonu. Oczywiście, to na 100 proc. wywieranie na mnie presji, ale niejasne z czyjej strony. Może to „prywatny hejter”, a może nie.

Aleś Zaleuski pracuje w Biełsacie od początku istnienia naszej telewizji. Był dziennikarzem i prezenterem programu informacyjnego „Obiektów”. Później stworzył autorski projekt „Ludskija Sprawy” (Ludzkie sprawy).

– Zajmujemy się m.in. problemami korupcji, ale zbytnio ich nie upolityczniamy. I lokalni urzędnicy „dostają po uszach” po ukazaniu się naszych materiałów na antenie, to prawda – przyznaje Zaleuski.

KA, cez/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze