Rezydencje i drogie samochody. Skarby „ubogiego” Łukaszenki

Zdj. president.gov.by

Alaksandr Łukaszenka przedstawia swoją deklarację majątkową tylko raz na pięć lat – przy okazji kolejnych wyborów prezydenckich. Najbliższe odbędą się w tym roku, więc oficjalne informacje o prezydenckim mieniu można czerpać tylko z wcześniejszych dokumentów.

Ani domu, ani mieszkania…

W 2009 roku Alaksandr Łukaszenka zarobił niecałe 95 mln rubli sprzed ostatniej denominacji. W przeliczeniu było to 2885 dolarów miesięcznie. W roku 2014 zadeklarował już ponad 550 mln rubli, jego średni miesięczny dochód wynosił więc już ok. 4200 dolarów brutto.

– Możemy tylko zgadywać, jakie on jeszcze ma „money-money”. Dlatego, że chodzą różne plotki: o jakichś aktywach i interesach w Arabii Saudyjskiej, dokąd on raz po raz lata z synami, żeby pomoczyć nogi w morzu – mówi Alaksandr Jaraszuk, przewodniczący niezależnego Białoruskiego Kongresu Demokratycznych Związków Zawodowych.

Z punktu „Nieruchomości” w deklaracji o dochodach Łukaszenki wynika, że prezydent Białorusi nie ma ani własnego domu, ani mieszkania. Nie ma nawet samochodu.

– Do niego należy wszystko. Nie ma nic, ale ma wszystko! To taka najwyższa forma pasożytowania na społeczeństwie, na kraju, na narodzie – uważa Jaraszuk.

Łukaszenka buduje cerkiew, by ukryć swoje bogactwo?

Białoruski przywódca cieszy się wieloma przywilejami, które przysługują mu zgodnie z artykułem nr 37 ustawy „O prezydencie”. Z państwowego budżetu ma zapewnione mieszkanie i „środki transportu specjalnego”. Jego służba bezpieczeństwa kosztuje rocznie 18 mln dolarów. Koszta reprezentacyjne wewnątrz kraju oraz wydatki związane z wizytami w innych państwach też są pokrywane z budżetu państwa.

Rezydencje i Tesla „od Elona Muska”

Jeżeli chodzi o tzw. prezydenckie dacze, to sam Łukaszenka nazywa je „rezydencjami”. Przyznał się kiedyś nawet, że jest ich 17. Na brzegu Mińskiego Morza, czyli sztucznego zalewu pod Mińskiem mieści się np. rezydencja „Zasław”, gdzie prezydent od czasu do czasu organizuje nieformalne spotkania. Na budowę innej – Pałacu Niepodległości w stolicy – wydano 135 mln dolarów, a w kolejnej, mieszczącej się w willowej dzielnicy Drozdy, Łukaszenka ma sporą działkę, gdzie uprawia m.in. arbuzy.

Dziewczyny i arbuzy. Łukaszenka zaczął zbiory

Wśród rezydencji można wymienić też kompleks Aziorny w Astraszyckim Haradku (do pobliskiej szkoły uczęszcza tam najmłodszy prezydencki syn), myśliwską daczę w Prużanie w Puszczy Białowieskiej oraz rezydencję na Polesiu.

Latem zeszłego roku Alaksandr Łukaszenka zauważono w samochodzie wartym ok. 2 mln dolarów.

– Cena Maybacha Pullmana zaczyna się od 500 tys. euro, a wzmocniona wersja Guard jest trzy razy droższa – komentuje wiceprzewodniczący niezależnej związkowej centrali Siarhiej Antusiewicz.

Wcześniej białoruski prezydent jeździł też pancernym mercedesem za ok. 160 tys. euro oraz Teslą, którą rzekomo podarował mu sam Elon Musk. Rzekomo, bo Musk zdementował niebawem te słowa.

– Nowa Tesla model S kosztuje ok. 160 tys. dolarów – przypomina Antusiewicz.

Łukaszenka minął się z prawdą. Musk dementuje, że podarował mu Teslę

Na emeryturę nieśpieszno?

Zgodnie z białoruskim ustawodawstwem, emerytura urzędników państwowych wynosi 40 proc. ich pensji. Nie może jednak przekroczyć trzykrotności średniej płacy, która jest brana za podstawę przy indeksacji. Są co prawda dopłaty – za każdy rok stażu w administracji państwowej (powyżej 20 lat pracy) wysokość emerytury zwiększa się o 2 proc. Oznacza to, że gdyby Łukaszenka przeszedł teraz na emeryturę , to wyniosłaby ona 600 dolarów. Ale białoruski prezydent najwyraźniej nie przejmuje się perspektywą skromnego życia po odejściu z urzędu.

– Gdyby człowiek troszczył się o to, abyśmy mieli państwo prawa, to zatroszczyłby się też o swoją emeryturę i o swoją pensję. Ilekolwiek by ona wynosiła: 20, 30 czy 50 tys. dolarów – zauważa Alaksandr Jaraszuk. – I dbałby o tę emeryturę budując podwaliny cywilizowanego państwa.

Ale Alaksandr Łukaszenka raczej na emeryturę się nie wybiera. Już oznajmił, że zamierza wystartować w kolejnych wyborach prezydenckich. Przy okazji będzie więc można będzie dowiedzieć się przynajmniej, co teraz zapisze w swojej deklaracji o dochodach.

cez/belsat.eu

Zobacz też