Redaktor naczelny Brestskiej Gaziety otrzymał ostrzeżenie od prokuratury za udział w filmiku

Wiktar Marczuk wystąpił w zamieszczonym na youtubie „Apelu mieszkańców Brześcia zaniepokojonych eskalacją przemocy na Białorusi”, gdzie mówił, że protestujący nie są „bydłem, debilami, narkomanami, jak stara ich się przedstawić władza”. Za to został wezwany do prokuratury.

Wieczorem 23 grudnia Marczuk w towarzystwie swojego prawnika spotkał się z zastępcą prokuratora Brześcia Arturem Rolinskim.

– Spotkanie trwało około 10 minut. Przeczytał mi oficjalne ostrzeżenie o odpowiedzialności za rozpowszechnianie fałszywych informacji. Prawnikowi nie pozwolono sfotografować ani przynajmniej przepisać tego dokumentu. Poproszono mnie o podpisanie. Na dole zanotowałem, że „nie zgadzam się z oficjalnym ostrzeżeniem ” i podpisałem – poinformował dziennikarz na internetowym portalu swojej gazety i jak twierdzi, urzędnik nie wyjaśnił, która część wypowiedzi była fałszywa.

Wcześniej, po raz pierwszy od 18 lat, państwowa drukarnia odmówiła druku gazety. Redakcja szuka kolejnej drukarni i odwoła się od ostrzeżenia prokuratury.

– Widzimy, co się dzieje z Brestską Gazietą. Warunki, w jakich działamy i co się teraz dzieje z tym samym Press Clubem, co dzieje się z innymi wydaniami, które znalazły się pod taką presją. Dlatego nie może być innej opinii – powiedział Marczuk w rozmowie z Biełsatem.

We wtorek zostali zatrzymani przedstawiciele białoruskiego Press Clubu, organizacji organizującej spotkania i szkolenia dziennikarzy. Komitet Kontroli Państwowej poinformował, że w stosunku do Press Clubu oraz innych podmiotów gospodarczych rozpoczęto kontrolę związaną z przyjmowaniem dużych sum pieniędzy z zagranicy w celu ustalenia, czy nie doszło do naruszenia białoruskiego ustawodawstwa podatkowego.

W sprawie mińskiego Press Clubu zatrzymano 5 osób

Dotychczas do aresztu na dłuższy czas trafiły trzy dziennikarki, w tym dwie korespondentki Biełsatu. Kaciarynie Bachwałowej (Andrejewej) i Darii Czulcowej postawiono zarzuty karne wywoływania zamieszek. Kaciarina Barysewicz, dziennikarka portalu TUT.by została oskarżona o ujawnienie tajemnicy lekarskiej i rozpowszechnianie nieprawdziwej informacji. Stało się tak, gdy ujawniła informacje lekarskie, że wbrew twierdzeniom władz zabity przez milicję demonstrant nie był pijany.

Jb/ belsat.eu wg b-g.by

Wiadomości