„Rada nie ma władzy wykonawczej”. Paweł Łatuszka o roli Rady Koordynacyjnej i możliwości negocjacji z władzami

W przeszłości minister kultury, dyplomata, dyrektor Teatru im. Janki Kupały w Mińsku, dziś członek prezydium Rady Koordynacyjnej. Pracuje nad możliwościami pokojowego przekazania władzy. W wywiadzie dla belsat.eu Paweł Łatuszka wyjaśnia, dlaczego Rada nie angażuje się w organizację protestów, czy jest możliwe, że Rosja będzie ingerować w białoruski kryzys polityczny, a także jak to jest być śledzonym przez służby bezpieczeństwa.

Paweł Łatuszka. Zdj Iryna Arachouskaja/belsat.eu

– Niektórzy krytykują Radę Koordynacyjną (RK) za brak uczestnictwa w koordynacji protestów ulicznych. Dlaczego wybraliście taką pozycję w stosunku do protestów i czy może się ona w pewnym momencie zmienić?

– Po pierwsze, chciałbym zapytać: kto jest dziś koordynatorem protestu? Czy istnieje w ogóle taka siła polityczna? Po drugie, wszyscy żyjemy w tej samej rzeczywistości. Jeśli ci sceptycy włączą kanał TV Biełaruś-1”, zobaczą na ekranie wyświetlaną przez 15 sekund zapowiedź odpowiedzialności karnej za organizowanie imprez masowych – do 15 lat pozbawienia wolności. Tak więc, jeśli ktoś jest gotowy do działania jako inicjator i koordynator, powinien zdawać sobie z tego sprawę. Mimo to my w Radzie uważamy, że powinniśmy działać w granicach prawa. Tak, niestety, ta metoda może się komuś wydawać nieskuteczna, ale teraz jest jedyną legalną i możliwą.

– Nie uważa Pan, że Rada w ten sposób osłabia swoją pozycję? Jeśli władze nagle zgodzą się na negocjacje, będą je prowadzić z tymi, kogo popierają protestujący.

– Każdy z nas, jako obywatel Białorusi, zgodnie z Konstytucją ma prawo do wyrażania swoich poglądów. My rozumiemy, że istnieją przeszkody w korzystaniu z tego konstytucyjnego prawa. Uważamy, że działania w ramach prawa są jedynym słusznym sposobem na dokonanie zmian i wszystkie nasze propozycje są ukierunkowane na drogę zgodną z prawem. Nie ma innego sposobu. Przecież dzisiaj nie ma szans na uzyskanie zgody władz na podjęcie jakichkolwiek działań prawnych. Wiem, że wiele organizacji próbowało uzyskać zgodę, nawiązało kontakt z odpowiednimi strukturami, ale nie otrzymało pozytywnej odpowiedzi. Dlatego obywatelom pozostaje tylko jedno prawo: do bezpośredniego korzystania z norm konstytucji. Niestety, nikt nie może być organizatorem takich przedsięwzięć.

Łatuszka po przesłuchaniu: Rada Koordynacyjny kontynuuje prace

Chcę podkreślić, że Rada nie jest instytucją, która pełni realne funkcje wykonawcze i może bezpośrednio rzutować na decyzje dotyczące wydarzeń w społeczeństwie. Zbieramy postulaty obywateli i przekazujemy je w sposób skoncentrowany przedstawicielom władz. Oczekiwanie, że Rada przyjmie algorytm działania, który doprowadzi do zmian jutro, jest podejściem nierealistycznym. Każdy, kto uważa, że rada ma takie narzędzia, jest w błędzie. Ale to nie znaczy, że nie powinniśmy przedstawiać własnego podejścia do problemu. W niedalekiej przyszłości planujemy zorganizować rozszerzone posiedzenie rady i twórczą burzę mózgów: zadecydujemy, co możemy zrobić, aby zapewnić, że oczekiwania protestujących zostaną spełnione.

– Czy z władzą da się w ogóle negocjować?

– Negocjacje mogą mieć przecież różny charakter. Idealnie byłoby usiąść do stołu i przeprowadzić rozmowy tak, by osiągnąć kompromis. Zależy nam, by negocjacje były prowadzone wedle woli większości obywateli, którzy głosowali, a których głos nie został wzięty pod uwagę, którzy wychodzą na akcje protestacyjne, są bici, zatrzymywani, aresztowani… Ale negocjacje mogą przybrać różną formę. Może to zabrzmieć trochę mgliście, ale takie negocjacje już trwają. Władze szykują się do zmian w konstytucji.

Łukaszenka mówi o „poczytalnej” opozycji, Cichanouskaja – że Łukaszenka musi odejść

Bądźmy realistami: nie znamy treści tych zmian, jednak takie prace są w toku. Ponadto powołano komisję międzyresortową, której zadaniem jest badanie wszystkich spraw dotyczących naruszeń praw człowieka: jest to krok naprzód. Naturalnie, władze mówią, że nigdy nie będą posłuszni protestującym. Jeśli działania będą kontynuowane, to bez względu na słowa idące od władz, być może zaczną oni wychodzić naprzeciw oczekiwaniom obywateli.

– Jako jedyny członek RK pracował Pan wcześniej w strukturach władzy. Czy odbierał Pan ostatnio jakieś sygnały z kręgów administracyjnych?

– Coraz więcej urzędników, którzy zajmowali wysokie stanowiska, nie jest gotowych zaakceptować tego, co dzieje się w państwie. Tylko w ostatnim tygodniu miało miejsce kilka takich przypadków. Chciałbym, aby było ich więcej, ale powinniśmy zrozumieć, dlaczego aparat władzy nie wspiera nas masowo: ludzie są zastraszani i nie są gotowi do podjęcia kroków, aby wspierać społeczeństwo… Dlatego chciałbym powstrzymać się od odpowiedzi, jeśli chodzi o próby kontaktu. Wymienienie konkretnych nazwisk i stanowisk, a nawet tylko instytucji, ograniczy możliwość procesu negocjacji.

„Interwencja zbrojna nie leży w interesie Rosji”

– Rada oświadczyła, że interwencja Rosji jest niedopuszczalna. Czy Pana zdaniem możliwy jest scenariusz zbrojnej interwencji i jak będziecie działać w takiej sytuacji?

– Podtrzymuję swoje nastawienie, bazując na doświadczeniu dyplomatycznym: taka interwencja nie koresponduje z gospodarczymi interesami Rosji. Kreml nie jest w stanie tego zrobić, konsekwencje będą miały negatywny wpływ przede wszystkim na wewnętrzne procesy polityczne w Rosji. Scenariusz władzy również nie pokrywa się z rosyjskimi celami geopolitycznym, gdyż straty z takich działań będą dość duże. Nie widzę potrzeby rozmawiać o realności takich wydarzeń. Ale, jak wiemy, w polityce nic nie jest niemożliwe.

Rada Koordynacyjna przeciwko rosyjskiej interwencji na Białorusi

– Wiadomo, że dziś Putin popiera Łukaszenkę, uznaje go za prawowitego prezydenta. Jeśli stanowisko Kremla nagle się zmieni i zaproponują wam negocjacje, na jakich warunkach zgodzicie się na prowadzenie dialogu?

– Teraz nie stoimy przed takim pytaniem, bo sprawa powinna być rozwiązana na Białorusi, bez wpływu idącego z zewnątrz. A kiedy druga strona najpierw mówi, że ktoś próbuje się wtrącać, a potem zaprasza jednego z sąsiadów do przyłączenia się do naszych procesów, to my jesteśmy przeciwni takiemu podejściu.

– Jak wygląda współpraca Rady ze Swiatłaną Cichanouską?

– Ze swojej strony mogę powiedzieć tylko, że nie mam z nią żadnego kontaktu. Nie znam jej osobiście, nigdy nawet nie rozmawialiśmy. Na forum Rady również nie omawiano żadnych oświadczeń i propozycji Cichanouskiej.

“Pomaga mi wola Białorusinów do życia w wolnym kraju”. Wywiad Biełsatu ze Swiatłaną Cichanouską

– W tym tygodniu pojawiły się informacje, że był Pan obserwowany, że śledzą Pana „tajniacy”.

– Są teraz w moim domu! Siedzą tu od kilku dni, właściwie 24 godziny na dobę. Z okna mojego domu można zobaczyć samochód. Oni po prostu towarzyszą mi cały czas, nawet jeśli chcę po prostu się przejść. To cztery osoby, które zmieniają się od czasu do czasu.

Kiedy wzywam taksówkę, ten samochód jedzie za mną. Z mojej inicjatywy nawet się witamy, odpowiadają mignięciem światłami. Dlaczego nie? W tej sytuacji powinniśmy być jak najbardziej kulturalnymi ludźmi.

– Co władze mogą z Panem zrobić? A może jest Pan moralnie przygotowany do aresztowania?

– Uważam, że stopień przygotowania moralnego jest zawsze względny. Nie da się być w stu procentach gotowym. Oczywiście, każdy człowiek jest zmartwiony i nie chce znaleźć się w takiej sytuacji, ale jestem w pełni świadomy tego, że jest to możliwe.

Rozmawiała Kaciaryna Andrejewa/belsat.eu

(ksz)

Wiadomości