Pytanie numer 1: jak pomóc Białorusinom?

Piotr
Pogorzelski
dziennikarz Biełsatu, autor podcastu Po prostu Wschód

Wiele osób zastanawia się, jak można pomóc protestującym Białorusinom. Czy wysyłać pieniądze, przekazać rzeczy, czy może powinniśmy przyjąć rannych i uchodźców politycznych? Na ile mogą się przydać doświadczenia zdobyte w czasie rewolucji godności na Ukrainie? Belsat.eu postara się odpowiedzieć na te pytania.

Wpłacić pieniądze

Najprostszą formą pomocy jest wpłata na konta różnego rodzaju zbiórek, które są prowadzone w Polsce. Zajmuje się tym, między innymi, związana z Biełsatem Fundacja Strefa Solidarności. Rozpoczęła ona zbiórkę dla osób represjonowanych, ze szczególnym uwzględnieniem dziennikarzy.

– Wsparcie będzie przekazywane indywidualnie, ale nie wykluczamy też, że pieniądze będą przekazane Centrum Obrony Praw Człowieka Wiasna, która na miejscu pomaga represjonowanym – powiedział belsat.eu jej szef FSS Mateusz Adamski.

Pieniądze zbiera także Białoruski Dom w Warszawie. Mają być przekazywane na Białoruś za pomocą zaufanych kurierów. Chodzi o to, aby nie korzystać z systemów międzynarodowych płatności. Po pierwsze, pobierają one komisję od przelewu (wspierając w ten sposób także reżim), a po drugie w każdym momencie mogą być one zablokowane na koncie.

– Pieniądze będą przekazywane rodzinom więźniów politycznych, rannym albo ich bliskim. Przede wszystkim tym, którzy najbardziej ucierpieli w starciach z OMON-em, na przykład, tym, którym trzeba było amputować kończyny – podkreśla kierujący Białoruskim Domem Aleś Zarembiuk.

Dziennikarz Biełsatu: „W areszcie było bicie i bochenek chleba na 13 osób”

Przyjęcie rannych i uchodźców politycznych

Inną formą pomocy byłoby przyjęcie Białorusinów, którzy muszą się ukrywać przed sankcjami reżimu oraz rannych do polskich szpitali. Tutaj pojawia się jednak kilka problemów. Po pierwsze, wiele osób, które były zatrzymywane w czasie zamieszek, jest wpisywanych na listę tych, którym nie można opuszczać kraju. Po drugie, żeby wjechać do UE, Białorusini muszą mieć odpowiednie wizy krajowe albo do strefy Schengen. Tu mogą pomóc konsulaty państw unijnych, głównie Polski, Litwy i Łotwy w Mińsku i innych białoruskich miastach.

Choć i tak trzeba podkreślić, że wielu Białorusinów odpowiednie wizy już ma. Pojawia się jednak trzeci problem, to koronawirus. Nawet jeśli ktoś zostanie wypuszczony przez władze w Mińsku, ma odpowiednią wizę, to i tak musi mieć podstawy, aby w czasie pandemii wjechać do Unii Europejskiej. W tej sytuacji konieczne byłyby rozmowy na wysokim szczeblu z Brukselą.

Może wozić paczki i leki na Białoruś?

Pomysł jest trudny do zrealizowania, ponieważ Polacy jadący na Białoruś potrzebują wiz, chyba że zdecydują się na przelot samolotem do Mińska, czy wykupią wyjazd turystyczny do Grodna i Brześcia. Z kolei Białorusini, w związku z pandemią, mogą swobodnie podróżować do i z UE tylko w wyjątkowych wypadkach. Bagaże podróżujących mogą być też szybko sprawdzone i z pomocy nic nie zostanie. Białoruś to nie Ukraina i funkcjonariusze straży granicznej i celnicy pozostają lojalni w stosunku do władz w Mińsku, nawet w obliczu protestów.

Tortury i rozpacz bliskich. Co się dzieje w białoruskich aresztach

Jak skorzystać z doświadczeń pomocy dla Majdanu?

Nasze myśli automatycznie cofają się do przełomu 2013/14 roku, kiedy to w Polsce ruszyła ogromna machina pomocy dla Ukrainy. Ale musimy pamiętać, że poza problemami, które opisałem wyżej, kijowski Majdan by zorganizowany, miał przywódców, doskonale rozbudowany był sektor pozarządowy, który rozwijał się latami, jeszcze przed początkiem protestów. Choć oczywiście na Białorusi są organizacje, które od lat pomagają więźniom politycznym (na przykład Centrum Praw Człowieka Wiasna).

Jerzy Rejt, który w czasie rewolucji godności współpracował z finansowaną z budżetu państwa Fundacją Solidarności Międzynarodowej podkreśla, że konieczne jest zaangażowanie wszystkich zainteresowanych stron. Tak, jak w 2014 r., gdy organizowane były stałe narady przedstawicieli MSW, MSZ, MOZ oraz organizacji pozarządowych.

– Pracował system. Struktury państwa łączyły swoje działania z grupą NGOs. Jednoczono wiedzę, siłę i kontakty – powiedział rozmówca belsat.eu.

Homel: mężczyzna zmarł po zatrzymaniu

Jerzy Rejt zwraca też uwagę, że początkowo leki i aparatura medyczna trafiały na Ukrainę i ranni byli leczeni w tamtejszych szpitalach. Najwięcej takich osób trafiło do Polski dopiero po zakończeniu rewolucji godności i na początku rosyjskiej agresji na Ukrainę.

– Na miejscu, na Białorusi, potrzebny byłby ktoś, kto robiłby specyfikację rannych, oceniał jakiej pomocy potrzebują. Żeby nie było chaosu, konkurencji, bo będą się rwały osoby, które wcale nie kwalifikują się do wyjazdu – zwraca uwagę Jerzy Rejt.

Tego rodzaju mechanizmy powinny zostać opracowane, jak najszybciej. Protesty na Białorusi trwają i można przypuszczać, że z dnia na dzień będzie rosła liczba tych, którzy będą chcieli bądź zostaną zmuszeni do wyjazdu, czy to z powodu odniesionych ran, czy prześladowań politycznych.

– Nie wiemy, ilu tych ludzi będzie, ale będzie ich dużo i potrzebują pomocy już teraz, a nie jutro – zaznacza Aleś Zarembiuk.

Tymczasem na przyjęcie uchodźców z Białorusi szykuje się Litwa. Tamtejsze władze wykonały już pierwszy poważny krok: Białorusini nie będą objęci obostrzeniami wprowadzonymi w związku z koronawirusem. To znaczy, ich przyjazd zostanie uznany za konieczny, nawet jeśli będą mieli jedynie wizę turystyczną.

Litwa ułatwia wjazd prześladowanym Białorusinom

Piotr Pogorzelski/belsat.eu

 

Redakcja może nie podzielać opinii autora.

Więcej materiałów