Putin buduje sieć elitarnych stowarzyszeń dla ludzi władzy


Władimir Putin na posiedzeniu rady Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego. Źródło: Forbes.ru

Kremlowskie stowarzyszenia i fundacje nawiązują do carskich tradycji. Mają integrować rosyjską elitę władzy, biznesu i intelektualistów, oraz budować wpływy Moskwy za granicą.

Rosyjskie władze z uporem zwalczały sektor pozarządowy, a zwłaszcza zagraniczne NGO’sy. Wprowadziły prawo nakazujące im rejestrować się, jako agenci zagraniczni. A wiele działających w Rosji fundacji po seriach uciążliwych kontroli i represji musiało się pozamykać. Ale jednocześnie Kreml budował własny soft power. W ostatnich latach powstała sieć fundacji i stowarzyszeń, obejmujących różne środowiska i dziedziny życia. Te najważniejsze są elitarnymi klubami grupującymi najważniejszych polityków, z Władimirem Putinem na czele, oligarchów i intelektualistów. Zajmują się propagowaniem myśli imperialnej, kremlowskiej wizji historii, czy indoktrynacją młodzieży. W rosyjskim systemie władzy pełnią ważną, choć nieformalną rolę.

Minister geograf

Latem 2007r. kierowana przez znanego polarnika Artura Czilingarowa ekspedycja w Arktyce zeszła na głębokość 4000 m pod powierzchnię lodu i wody. Celem było udowodnienie, że podwodny masyw, tzw. Grzbiet Łomonosowa jest przedłużeniem rosyjskiego terytorium w Arktyce. Ekspedycja wywołała euforię na Kremlu. Władimir Putin osobiście nagrodził uczestników orderami za zasługi dla ojczyzny. Ale na świecie Rosjanie spotkali się z krytyką. Zwłaszcza ze strony państw arktycznych: Kanady, USA, Norwegii, czy Islandii. Rosyjskie odkrycie miało bowiem wywołać poważne konsekwencje polityczne: korektę granic morskich w Arktyce na korzyść Rosji.

Wnętrze luksusowej restauracji Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego w Moskwie. Źródło: tomesto.ru

A przecież wiadomo już o ogromnych złożach ropy, gazu i innych surowców zalegających pod arktycznymi lodami. Obrażony na świat Putin dostrzega wtedy w geografii potencjał. Wkrótce po arktycznej wyprawie powstaje pod kuratelą Kremla Rosyjskie Towarzystwo Geograficzne. A właściwie, jak chce Putin, jest reaktywowane. Pierwsze Rosyjskie Towarzystwo Geograficzne powstało bowiem w 1845

r. pod egidą cara Mikołaja I na fali XIX-to wiecznej mody i zainteresowania odkryciami geograficznymi. Ówcześni geografowie mieli do odkrycia jeszcze kawał niepoznanego terytorium Rosji. Dziś RTG spełnia przede wszystkim funkcje uwiarygadniające rosyjską ekspansję surowcową. Np. w Arktyce. Ale nie tylko.

– Wywodząca się ze służb specjalnych i biznesu lat 90. elita rosyjskiej władzy ma okazję ogrzać się przy sławach nauki, starej inteligencji, a to im schlebia, bo nowobogackie wydawanie pieniędzy im się już znudziło – opowiada Oleg Kaszin, publicysta Echa Moskwy.

Na czele towarzystwa stanął Siergiej Szojgu, minister obrony. Od początku RTG miało być elitarne i nawiązywać do carskiej przeszłości. Specjalnie wyremontowano dawną, XIX wieczną siedzibę towarzystwa w Petersburgu przy ulicy Griwcowa. Jeśli spojrzeć na skład rady honorowej RTG to widać właściwie całą współczesną elitę rosyjskiej władzy. Na czele rady stoi Władimir Putin. Ale mamy oligarchów: Piotra Awena, Wiktora Wekselberga, czy Olega Deripaskę. Do tego kluczowych kremlowskich urzędników: Siergieja Iwanowa, Siergieja Ławrowa, szefa dyplomacji, czy Igora Sieczina, szefa koncernu Rosnieft. Jest nawet flirtujący z antykremlowską opozycją oligarcha Michaił Prochorow. Kilka lat temu miesięcznik Forbes opisywał, że szef RTG, Siergiej Szojgu obdzwaniał czołowych oligarchów i zapraszał ich, by wstąpili do towarzystwa. Takiej propozycji nikt nie odmawiał w nadziei, że zyska sposobność kontaktu z czołowymi ludźmi władzy, a nawet z samym Putinem. Oczywiście w zamian za wpisanie na listę członków towarzystwa miliarderzy chętnie opłacają składki członkowskie i wpłacają datki. Sumy? Według Forbesa zaczynają się od miliona dolarów od osoby.

Historia na Kremlu pisana

Podobnie, jak w przypadku geografów, odrodziło się zainteresowanie kremlowskiej elity historią. W 2012 r. Putin reaktywował dwie dawne, carskie organizacje: Rosyjskie Towarzystwo Historyczne i Rosyjskie Stowarzyszenie Wojskowo-Historyczne. Pierwsze również ma korzenie w drugiej połowie XIX wieku, kiedy zostało założone przez cara Aleksandra II. Drugie nawiązuje do Rosyjskiego Imperatorskiego Towarzystwa Wojskowo-Historycznego. Na czele RTH stanął Siergiej Naryszkin, obecny szef SWR (Służba Wywiadu Zagranicznego). A drugim rządzi minister kultury Władimir Miedinski i obecny szef Roskosmosu Dmitrij Rogozin. Oba stowarzyszenia mają integrować przede wszystkim środowiska akademickie i wykuwać kanoniczną wersję historii. Zresztą właśnie w RTH opracowywane są podręczniki historii.

– Historia jest nieodłączną częścią narracji propagandowej, to bardzo groźna broń, nic dziwnego, że musiała być poddana pełnej kontroli i np. wypchnięto z jej kanonu rozliczanie zbrodni stalinowskich – mówi Nikita Pietrow ze stowarzyszenia Memoriał.

Stowarzyszenie Wojskowo-Historyczne ma bardziej konserwatywny charakter. Mediński i Rogozin są zresztą uznawani za tzw. neokonserwatystów. W kulturze i historii chcą odrodzenia carskich tradycji i imperializmu. Ale bardzo chętnie go łączą z gloryfikacją imperialzmu sowieckiego. Zwłaszcza, jeśli wypowiadają się o historii II wojny światowej.

W Rosyjskim Towarzystwie Historycznym pierwsze skrzypce gra szef wywiadu Siergiej Naryszkin, ale wpływ na kształtowanie historii ma Kreml i cerkiew. Źródło: rg.ru

Oba towarzystwa bardzo czuwają nad czystością kanonicznej wersji historii II wojny i Rosji zwycięskiej, nieobarczonej zbrodniami. Rosyjscy historycy prowadzą świadomą wojnę z historykami polskimi, litewskimi, czy ukraińskimi. Środowisko historyków poddawane jest naciskom i kontroli ze strony kremlowskich stowarzyszeń na czele których stoi szef wywiadu i minister kultury. Do stowarzyszeń należą rektorzy uczelni i szefowie ośrodków badawczych. Kreml ma więc nieoficjalny, ale bardzo bezpośredni wpływ na kształtowanie narracji historycznej.

Putinjugend dla inteligentnych

Kreml wiele razy podejmował próby mobilizowania młodzieży. Zazwyczaj średnio udane. Już na początku rządów Władimira Putina administracja prezydenta tworzyła młodzieżową organizację „Idący razem”. W 2005 r. Władisław Surkow, kremlowski spec od PR-u wykreował młodzieżówkę „Nasi”. Potem jeszcze powstała „Młoda Gwardia”. Nazywani „Putinjugend” mieli krzewić poglądy prezydenta i organizować wiece poparcia. Ale te skrajnie ideologiczne projekty rozpadły się. Młodzież garnęła się do nich tylko za pieniądze, a liderzy młodzieżówek zasłynęli aferami korupcyjnymi. Kreml zmienił więc strategię. Postanowił integrować zdolną młodzież. Postawił na elitarność.

– Wyobrażam sobie, jak pewnego dnia w kremlowskiej drukarni powstanie plakat z Putinem wskazującym palcem i napisem: i ty możesz zostać takim, jak ja – mówi Oleg Kaszin i dodaje: – Młodzieży, zwłaszcza tej z prowincji imponuje styl życia elity władzy, wielu z nich będzie ślepo słuchać swoich mentorów z różnych kremlowskich organizacji, nie zadawać pytań, bo wiedzą, że to droga do kariery.

Władimir Putin jeździ zatem na organizowane w Soczi zjazdy młodych i zdolnych. Co młodsi i łatwiej nawiązujący kontakt kremlowscy aparatczycy próbują zdobywać sympatię na wykładach w dobrych uczelniach. Pod koniec 2016 r. Putin polecił stworzyć rządową fundację zajmującą się pomocą dla uzdolnionej młodzieży. W bardzo krótkim czasie powstaje fundacja „Sirius”. Z pokaźnym majątkiem (np. w Soczi dostała hotele, nieruchomości i obiekty po olimpiadzie). Tak, jak w innych elitarnych NGO’sach Władimir Putin znalazł się w honorowej radzie patronów fundacji. A na jej czele stanęła Elena Szmieliewa, przyjaciółka Kateriny Tichonowej, uznawanej za jedną z córek Władimira Putina.

Władimir Putin lubi pokazywać się z młodzieżą: tu, na zjeździe Fundacji Sirius w Soczi. Źródło: meduza.io

Szmeliewa jest ważną postacią w sieci kremlowskich układów. Niedawno zarządzała kampanią wyborczą Putina, a teraz jest typowana do objęcia teki ministra oświaty. Będzie to prawdopodobnie nagroda za sukcesy w budowaniu kremlowskiej fundacji. „Sirius” zapewnia granty naukowe dla kilkunastu tysięcy uzdolnionych dzieci. Organizuje zjazdy i konferencje w Soczi, na których prezydent bryluje w otoczeniu młodych ludzi. Oczywiście tych wybranych, najzdolniejszych i lojalnych wobec władzy. Budując ekskluzywne stowarzyszenia i fundacje Putin betonuje rosyjską elitę. Świadomie nawiązując do carskiej tradycji pozostałą część społeczeństwa traktuje fasadowo, jako aktorów potrzebnych tylko w czasie wyborów do wyrobienia normy kilkudziesięcioprocentowego poparcia.

Michał Kacewicz/belsat.eu

 

 

Zobacz też
Komentarze