“Przecież nie mamy wyboru”. Szefowa białoruskiego CKW skomentowała skargi wyborcze

Przewodnicząca białoruskiej Centralnej Komisji Wyborczej Lidzija Jarmoszyna przyznała dziś, że kandydatka na prezydenta Białorusi Swiatłana Cichanouskaja spotkała się w jej gabinecie z oficerami służb specjalnych. Wtedy też powstało nagranie, które miało skłonić Białorusinów do przerwania protestów.

Internauci rozpoznali kanapę, na której 10 sierpnia została nagrana Swiatłana Cichanouska, i powiązali ją z gabinetem Lidzii Jarmoszyny. Szefowa CKW przyznała dziś w komentarzu dla Komsomolskiej Prawdy, że rzeczywiście filmik ten powstał tam z udziałem służb.

– Ona [Cichanouskaja] przyniosła do CKW skargę, swoją drogą, w obecności dziennikarzy. Zaprosiliśmy ją do mojego gabinetu, bo chcieli się z nią spotkać, powiedzmy, dwa wysoko postawieni funkcjonariusze organów. Przedstawiłam ich, ona została z nimi i adwokatem. A ja wyszłam – powiedziała Jarmoszyna.

Oświadczanie Swiatłany Cichanouskiej / 11.08

"Dziękujemy Wam za udział w wyborach, białoruski naród wybrał" Czy Swiatłana Cichanouskaja powiedziała te słowa dobrowolnie?

Opublikowany przez Biełsat po polsku Wtorek, 11 sierpnia 2020

Szefowa CKW powiedziała także, dlaczego odrzuciła skargi wszystkich alternatywnych kandydatów.

– Przecież nie mamy wyboru – powiedziała. – Jeśli doszło do naruszeń, o których mówią, wybory mogą być uznane za nieważne. To oznacza, że w ciągu trzech miesięcy musi znów się odbyć kampania wyborcza z nowymi kandydatami. Dlatego powiedziałam: „Możemy po prostu stracić kraj” – powiedziała Jarmoszyna komentując rozpatrzenie skarg.

Nagranie Cichanouskiej. Pytań więcej niż odpowiedzi

Nagranie kandydatki na prezydenta Białorusi pojawiło się koncie w Telegramie, które prawdopodobnie należy do białoruskich służb. Cichanouskaja przeczytała kartki apel do Białorusinów, w którym wzywa do nie wychodzenia na protesty. Czytając, wyglądała na przestraszoną. Potem została przez białoruskie służby wywieziona na Litwę, o czym powiedział szef litewskiego MSZ.

Nam nagrała kolejne wideo, w którym przeprosiła Białorusinów i powiedziała, że nie miała wyjścia. W areszcie KGB przetrzymywany jest jej mąż Siarhiej Cichanouski, w zastępstwie którego wzięła udział w wyborach. Według wyników głosowania z uczciwych komisji, Cichanouska wygrała wybory na prezydenta Białorusi. Oficjalnie przyznano jej jednak 10,1 proc., a Alaksandrowi Łukaszence 80,1 proc.

Ostateczne wyniki wyborów. Czterech z pięciu Białorusinów miało głosować na Łukaszenkę

mg,pj/belsat.eu

Wiadomości