Propagandowe szczepionki Kremla. Na co uodpornią Sputnik i Wektor?

Michał
Kacewicz
dziennikarz

Pandemia od początku była dla Kremla okazją do propagandowego ucierania nosa Zachodowi. Rosyjska szczepionka miała pokazać siłę, a uwidoczniła wszystkie słabości Rosji.

Koronawirusowa dyplomacja

Podejście rosyjskich władz do pandemii koronawirusa było od początku mało spójne. Władimir Putin ukrył się w podmoskiewskiej rezydencji Nowo Ogariowo. Niezależne media w Rosji spekulują, że tak naprawdę cały czas przebywa w innym miejscu – w rezydencji pod Soczi. Tak, czy inaczej, Putin jest w rosyjskiej pandemii czynnikiem zajmującym się głównie swoim wizerunkiem, zabezpieczeniem sukcesji władzy (referendum). Ciężar walki z pandemią spadł na władze regionalne i rząd.

Równolegle Kreml, a konkretnie ministerstwo obrony podjęło się „koronawirusowej dyplomacji”. Do szczególnie uderzonych pierwszą falą pandemii wiosną Włoch poleciały rosyjskie transportowce z pomocą humanitarną od rosyjskich sił zbrojnych. Podobny wymiar miało wysłanie respiratorów do USA.

– Zachód nie radzi, a my tak świetnie, że stać nas na pomaganie im w niedoli – brzmiał przekaz Moskwy.

Jak Rosja „uratowała” Amerykę

Kiedy dzienne dane zachorowań i przypadków śmierci zaczęły rosnąć w samej Rosji, tego typu argumentacja straciła znaczenie. Wówczas pojawił się nowy pomysł: Rosja pierwsza da światu szczepionkę. Władimir Putin 11 sierpnia ogłosił światu, że rosyjskie ministerstwo zdrowia już zarejestrowało szczepionkę. Preparat Gam-Covid-Vac opracowało Narodowe Centrum Epidemiologii i Wirusologii im. Gamalei w Moskwie. Jako pierwsze na świecie. Pod handlową nazwą: Sputnik V. Przesłanie jest oczywiste, bo sputnik, a więc statek kosmiczny i protoplasta załogowych lotów programu Wostok, to do dziś symbol największego sukcesu technologicznego i naukowego Rosjan. Na początku lat 60. zadziwili świat wysyłając w kosmos właśnie sputniki.

Nadlatuje Sputnik

Z prawdziwymi sputnikami też różnie bywało. Sputnik-3 np. spłonął w atmosferze z psami Pszczółka i Muszka na pokładzie. Szczepionka ma być kontynuacją kosmicznych sukcesów z lat 50. i 60., ale podobnie jak w programie kosmicznym, początki są trudne. Sowieci trzymali swój program kosmiczny w najgłębszej tajemnicy, niepowodzenia ukrywali, a propagandowo nagłaśniali dopiero sukcesy. Dziś jest inaczej. Zanim szczepionka powstała, Putin ogłosił w sierpniu, że już jest. Prace nad preparatem znajdowały się wówczas na II etapie badań.

Sputnik V: nie wszystko idzie zgodnie z planem

Tymczasem jeszcze we wrześniu i październiku po internecie krążyły ogłoszenia zachęcające do udziału w testach. Na początku września preparat był jednak dopuszczony do obrotu na terenie Rosji. Przez cały okres drugiej fali pandemii rosyjskie władze prowadziły intensywną kampanię promocyjną szczepionki, o której poza tym, że jest sputnikiem naszych czasów i nie ma odpowiedników na świecie, nie było nic wiadomo.

Moskwa zaoferowała szczepionkę nie tylko swoim sojusznikom: Białorusi, Kazachstanowi, Uzbekistanowi, Węgrom, ale i Indiom, Meksykowi, czy Brazylii i Filipinom. Produkcja preparatu ma być przeniesiona m.in. do Indii. Putin obiecał szczepionkę pracownikom ONZ. Równolegle inne, rosyjskie laboratoria prowadziły prace nad swoimi szczepionkami. Np. w Nowosybirsku opracowano EpiVacCorona, znany jako Wektor.

Kreml planuje masowe szczepienia jeszcze w grudniu

2 grudnia w trakcie posiedzenia rządu Putin ogłosił rozpoczęcie akcji masowych szczepień. Mimo, że wobec szczepionki panuje duża nieufność i sam aparat urzędniczy uważa, że jej skuteczność nie została jeszcze dostatecznie przebadana, a służba zdrowia nie jest gotowa na masowe szczepienia. Planowane jest, że zaszczepionych ma być 70 mln. Rosjan, czyli połowa populacji. Jednak na razie kolejek do punktów szczepień nie widać. Władze twierdzą, że zaszczepionych jest już 100 tys. Ale w dziwny sposób pokrywa się to z ujawnionymi w ubiegłym tygodniu danymi ministerstwa obrony o zaszczepieniu 100 tys. żołnierzy.

Rosjanie mają obawy wobec szczepionki. Zmroziły ich pewnie wieści, że po zaszczepieniu lepiej nie planować potomstwa, gdyż nie przebadano wpływu preparatu na nasienie. Zadziwiły ich informacje Anny Popowej, szefowej Rospotriebnadzoru, że nie wolno pić alkoholu między podaną pierwszą a drugą dawką szczepionki. Później Aleksander Gintsburg, jeden z naukowców i twórców Sputnika, uspokajał, że „jeden kieliszek szampana nie zaszkodzi”. Zapewne obawiając się, że przed Sylwestrem Rosjanie nie będą chcieli się szczepić.

Putin polecił masowe szczepienia przed zakończeniem badań

Świat zazdrości?

Putinowi się jednak śpieszy. Po pierwsze rozpoczynają się już szczepienia na Zachodzie: w Wielkiej Brytanii, USA, a lada chwila w krajach UE. Niewiele wiadomo o programie szczepień w Chinach. Po drugie, rosyjskie szczepionki to nie tylko propaganda, ale i biznes. Rosja chce oferować swoje preparaty głównie w biedniejszych krajach (jej cena to 10 USD – jest konkurencyjna, bo np. USA wynegocjowały preparat Pfizera w cenie niemal dwukrotnie wyższej za dawkę), gdzie będzie konkurować z chińską szczepionką CoronaVac, której dużą zaletą jest to, że podaje się ją jednorazowo. Zarówno w Sputnika, jak i Wektora inwestują państwowe firmy zarządzane przez ludzi z otoczenia Putina: korporacja Rostech Siergieja Czemiezowa, czy firmy powiązane z bankami WTB i Sbierbank.

Przyspieszenie w badaniach u konkurencji i naciski polityczne Putina powodują, że w Rosji narasta frustracja i strach, że świat zwyczajnie będzie się bał rosyjskiej szczepionki.

– Dokładnie wiemy jakie środki są inwestowane za granicą, by dyskredytować na świecie rosyjską szczepionkę, w portalach społecznościowych i finansowanych za zagraniczne granty rosyjskojęzycznych stronach przygotowywana jest seria pseudoanalitycznych materiałów i fałszywych zeznań świadków o jakoby zagrożeniu ze strony naszej szczepionki – mówił w ubiegłym tygodniu generał Igor Koszenkow, rzecznik ministerstwa obrony.

Rosyjscy naukowcy: szczepionka Sputnik V skuteczna w 95 procentach

Generał przyznał, że nad szczepionką pracowali również wojskowi mikrobiolodzy. Tyle, że wątpliwości co do rosyjskiej szczepionki wyrażają również bardzo poważne i uznane media i środowiska naukowe. Np. w ważnym czasopiśmie naukowym „The Lancet” pojawiła się krytyka rosyjskich sposobów badań w Rosji. Zachodni naukowcy uznali, że Sputnik to „under-tested vaccine”, czyli niewystarczająco przebadany preparat. To nie jedyne wątpliwości. Jeszcze wczesną jesienią pojawiały się informacje, że szczepionka testowana była właściwie pod przymusem. Pod groźbą zwolnień z pracy albo obcięcia premii preparat otrzymywali pracownicy służby zdrowia, czy administracji.

Rosja nie jest postrzegana na świecie jako państwo transparentne. Kreml nie raz nadwątlił zaufanie. Również dziś daje wszelkie powody, by z podejrzliwością przyglądać się pracom nad szczepionką. Rosyjscy producenci robią wiele, by przekonać świat, że ich szczepionki są najlepsze. Powstała m.in. specjalna strona internetowa promująca Sputnika i prostująca rzekomą dezinformację – sputnikvaccine.com)

Dla Putina szczepionka jest szansą na udowodnienie światu, że Rosja jest nie tylko mocarstwem militarnym, ale wciąż przoduje w technologiach. I potrafi ratować świat. Kłopot w tym, że po tak wiele kłamstwach w przeszłości, świat Rosji po prostu nie ufa. Co grosze, swojemu państwu nie ufają również Rosjanie.

Rosjanie sceptyczni wobec krajowej szczepionki na koronawirusa

Michał Kacewicz/belsat.eu

Inne teksty autora w dziale Opinie

Redakcja może nie podzielać opinii autora.

Więcej materiałów