Proces w sprawie boeinga MH17 to oskarżenie rosyjskiej agresji na Ukrainie

Michał
Kacewicz
dziennikarz

Po sześciu latach śledztwa przed sądem w Amsterdamie, w tym tygodniu ruszył proces w sprawie katastrofy boeinga MH17 w Donbasie. Rosja próbowała skompromitować śledztwo, ale to przedstawione przez sądem dowody skompromitują kremlowskie władze.

W poniedziałek zaczął się jeden z najważniejszych procesów międzynarodowych ostatnich lat. Amsterdamski sąd w dzielnicy Schiphol (w rejonie słynnego lotniska) ma pracować 25 tygodni. Wyda wyrok w sprawie sprawców katastrofy malezyjskiego boeinga 777 MH17, który spadł koło wsi Hrabowe w obwodzie donieckim na Ukrainie 17 lipca 2014 r. Zginęło wówczas 298 pasażerów i członków załogi. Głównie obywateli Holandii, Malezji, Australii i innych państw Europy i Azji.

Holendrzy będą sądzić trójkę Rosjan: Igora Girkina, byłego tzw. ministra obrony Donieckiej Republiki Ludowej (DRL), Siergieja Dubińskiego, podpułkownika rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU, Olega Pułatowa, podpułkownika rosyjskich wojsk desantowych. Oraz jednego obywatela Ukrainy: Leonida Charczenko, komendanta wywiadu wojskowego separatystycznych sił DRL. Za zabójstwo 298 osób grozi im dożywocie. Żadnego z nich nie będzie na procesie, gdyż ukrywają się w Rosji (Charczenko prawdopodobnie w Doniecku). Jedynie Oleg Pułatow zwrócił się do holenderskich adwokatów z prośbą o reprezentowanie go w trakcie procesu. Pozostali zwyczajnie zignorowali sąd w Amsterdamie.

Ruszył proces w sprawie samolotu pasażerskiego zestrzelonego nad Donbasem

Operacja dezinformacji

Nie zignorowała go jednak Rosja. Jej służby i propaganda od sześciu lat próbują skompromitować holenderskie śledztwo. Już w pierwszych dniach po lotniczej tragedii ruszyła bezprecedensowa kampania dezinformacyjna. Rosyjskie media prezentowały infografiki sugerujące, że samolot zestrzeliły ukraińskie myśliwce. Potem, że to ukraińska obrona przeciwlotnicza. Po sieci krążyły niestworzone teorie spiskowe. Np. takie, że boeing w ogóle nie spadł, tylko został porwany przez CIA. Wersja, że boeinga zestrzelili tzw. separatyści za pomocą dostarczonego z Rosji zestawu przeciwlotniczego 9K37 Buk od początku była najbardziej prawdopodobna. Tego typu zestaw sfotografowano w kilku miejscach w okolicach Doniecka.

https://belsat.eu/pl/news/sledczy-z-holandii-ustalili-nazwiska-winnych-zestrzelenia-boeinga-nad-donbasem/

Potem pojawiały się kolejne tropy i dowody – m.in. nagrania rozmów operatorów Buka z dowódcami. W 2015 r. holenderscy śledczy po raz pierwszy przedstawili solidnie udokumentowaną hipotezę, że boeinga zestrzelili separatyści przy pomocy Rosjan. W 2016 r. portal śledczy Bellingcat opublikował obszerny materiał w którym dowodził, że sfotografowany w Doniecku Buk o numerze 332 pochodzi z 53 brygady przeciwlotniczej w Kursku. Moskwa konsekwentnie dowodziła, że to niemożliwe. Kremlowska propaganda twierdziła (i nadal twierdzi), że to był ukraiński Buk. Kolejne kroki Holendrów, a także Australijczyków coraz bardziej rozwścieczały rosyjskie władze. W Holandii Rosjanie wizerunkowo tylko tracili. Z typową dla siebie nonszalancją rosyjskie służby dość bezczelnie poczynały sobie na terytorium Niderlandów. Wiosną 2018 r. agenci GRU wpadli w Hadze na próbie hakowania i podsłuchiwania mieszczącej się tam Organizacji ds. Rozprzestrzeniania Broni chemicznej.

Walka o prawdę

Holendrzy również pokazali zęby. Kilka dni temu ich resort obrony ujawnił, że trzy dni po katastrofie nad Donbasem siły specjalne z 11 Brygady Powietrznodesantowej były gotowe do przeprowadzenia operacji specjalnej. Czyli do lądowania na zajętych przez separatystów terenach Donbasu i zabezpieczenia szczątków samolotu. Do operacji ostatecznie nie doszło, ale samo ujawnienie takich planów pokazuje jak bardzo zdeterminowani są Holendrzy w dochodzeniu prawdy o tragedii MH17. Wcześniej ukraińskie służby specjalne wytropiły i porwały z terytorium separatystów Wołodymyra Cemacha, dowódcę obrony pplot. w DRL z czasu zestrzelenia samolotu. Później, w ramach wymiany jeńców Ukraińcy przekazali Cemacha Rosji. Zdążył jednak złożyć kluczowe zeznania w sprawie MH17.

https://belsat.eu/pl/news/holandia-prosi-o-ekstradycje-rosja-nie-jest-w-stanie-pomoc/

Kreml najwyraźniej tej determinacji nie docenia, traktując mały, europejski kraj arogancko. Zresztą Moskwa widzi w amsterdamskim procesie wyłącznie spisek. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow nazwał proces jednostronnym.

Ale tego typu zaklinanie rzeczywistości niewiele pomoże. W holenderskim sądzie osądzeni będą rosyjscy wojskowi – sprawcy ataku na cywilny samolot. Ich nazwiska będą w sposób oczywisty powiązane z rosyjską polityką i… niewykluczone, że z samym Władimirem Putinem. W trakcie procesu ujawnione będą fakty bezpośrednich powiązań państwa rosyjskiego z agresją na Ukrainę.

Zełenski: Wierzę, że winni zestrzelenia boeinga nad Donbasem poniosą odpowiedzialność

Będą być może ujawnione zapisy rozmów separatystycznych watażków z dowódcami w Moskwie. W tym z najbliższymi ludźmi Putina: ministrem obrony Siergiejem Szojgu, czy doradcą Władysławem Surkowem. I w końcu, po werdykcie sprawcy będą ścigani przez holenderski i unijny wymiar sprawiedliwości. Nie są wykluczone kolejne pozwy rodzin ofiar, czy Ukrainy wobec faktycznych mocodawców czwórki oskarżonych. Reprezentujący rodziny 40 ofiar adwokat Jerry Skinner już złożył wniosek do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka przeciw Rosji i jej prezydentowi. Rozpoczynający się dziś proces będzie bardzo długo przypominał o prawdziwych zleceniodawcach i wykonawcach agresji na Ukrainie i utrudni Moskwie prowadzenie działań zaczepnych przy jednoczesnym udawaniu, że „nas tam nie ma”.

Michał Kacewicz/belsat.eu

INNE TEKSTY AUTORA W DZIALE OPINIE

Redakcja może nie podzielać opinii autora.

Więcej materiałów