Problemy Roskosmosu: szpiedzy i Gagarin w windzie

Michał
Kacewicz
dziennikarz

Dmitrij Rogozin, szef Roskosmosu, notuje serię wpadek. Najnowszy skandal szpiegowski w rządowej agencji kosmicznej może go pogrążyć.

We wtorek FSB (Federalna Służba bezpieczeństwa) zatrzymała w Moskwie Iwana Safronowa. Ten trzydziestoletni, były dziennikarz Kommersanta i Wiedomosti był w ostatnim czasie doradcą ds. polityki informacyjnej w Roskosmosie, państwowej agencji zajmującej się badaniami i podbojem przestrzeni kosmicznej. Safronow był doradcą samego szefa Roskosmosu, Dmitrija Rogozina. FSB twierdzi w sposób enigmatyczny, że szpiegował na rzecz „jednego z państw NATO”.

Później okazało się, że chodzi o Czechy. FSB zaprzecza, by Safronow zaszkodził kosmicznej agencji, gdyż szpiegowaniem miał się zajmować wcześniej, kiedy pracował jako dziennikarz i zajmował się tematami związanymi z przemysłem obronnym i armią. Dmitrij Rogozin również twierdzi, że rzekomy szpieg nie miał dostępu do wrażliwych informacji. Szpieg w jego najbliższym otoczeniu to jednak kolejna wpadka i skandal, który szkodzi wizerunkowi szefa Roskosmosu. Być może Kreml nie jest zadowolony z efektów jego dwuletnich prób podboju kosmosu.

Kosmiczni szpiedzy

Jeszcze na początku tego roku Roskosmos chwalił się, że opracował system blokujący satelity szpiegowskie potencjalnego przeciwnika. Metody na tradycyjnych szpiegów, takich którzy działają w samej kosmicznej agencji, jeszcze Rosjanie nie wymyślili. Szpiegowskie skandale w Roskosmosie wybuchają co pewien czas. Kilkanaście lat temu w agencji wykryto naukowców szpiegujących dla Chin. Pięć lat temu wpadł 76 letni badacz Władimir Łapygin, oskarżony o szpiegostwo i skazany na siedem lat kolonii karnej. Jedna z głośniejszych afer wybuchła już po przyjściu nowego szefa Roskosmosu, Dmitrija Rogozina. Dwa lata temu, w najważniejszej instytucji naukowej i badawczej agencji, Centralnym Naukowo-Badawczym Instytucie Budowy Maszyn (CNIIMasz) funkcjonariusze FSB przeprowadzili serie przeszukań. O współpracę z wywiadem „jednego z państw NATO” oskarżono wtedy 74 letniego fizyka, Wiktora Kudriawcewa. Zarzucano mu, że ujawnił natowskim służbom tajemnice najnowszego hipersonicznego napędu do nowej generacji rosyjskich rakiet (m.in. pociski Kindżał).

Rosyjski dziennikarz podejrzany o współpracę ze służbami Czech

Rogozin osobiście zagrzewał FSB do intensywnych poszukiwań szpiegów. Kiedy po roku przetrzymywania w celi moskiewskiego aresztu śledczego Lefortowo Kudriawcewa wypuszczono, uznając że nie dochował tajemnicy państwowej z powodu lekkomyślności, Rogozin nadal uważał, że nobliwy już fizyk zasłużył na karę. Kiedy Rogozin obejmował stanowisko dwa lata temu Roskosmos był pogrążony nie tylko w aferach szpiegowskich, ale przede wszystkim korupcyjnych. Aleksiej Kudrin, szef Izby Obrachunkowej (odpowiednik polskiej NIK) ujawniał, że z Roskosmosu wyciekło w nielegalny sposób na fikcyjne, lub niepotrzebne kontrakty 10 mld. euro. Rogozin obiecał, że nie tylko oczyści stajnię Augiasza, ale i podbije kosmos i wyprzedzi: Amerykanów, Europejczyków i Chińczyków w badaniach przestrzeni kosmicznej.

Windą do nieba

Dmitrij Rogozin, polityk populistycznej i nacjonalistycznej partii Ojczyzna, przybudówki kremlowskiej partii Jedna Rosja, znany jest z demonstrowania antyzachodnich poglądów. Zdobywał popularność radykalną retoryką i chwaleniem rosyjskiego imperializmu. Był już specjalnym przedstawicielem Moskwy przy NATO i wicepremierem odpowiedzialnym za przemysł obronny. Kiedy został szefem Roskosmosu mówiło się, że tchnie w agencję nowego, patriotycznego ducha i ideę ostrego współzawodnictwa z USA.

Na początku rzucał dowcipami w swoim stylu. Np. poradził Amerykanom, by wysyłali swoich astronautów na orbitę za pomocą czarodziejskiej różdżki, skoro nie mają rakiet i muszą korzystać z rosyjskich w lotach na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS). Po dwóch latach rządów Rogozina okazało się jednak, że Amerykanie rakietę mają. 30 maja z przylądka Canaveral na Florydzie na ISS poleciała rakieta Falcon-9. Nie dość, że bezpiecznie zaniosła dwójkę amerykańskich astronautów, to była wyprodukowana przez prywatną firmę Space-X Elona Muska.

Roskosmos: Trump stworzył podstawy do zawłaszczania planet

Dla Rogozina sukces Muska był z pewnością smutnym dniem. Dobrze pamięta, że jego rządy w Roskosmosie zaczęły się od wielkiej kompromitacji agencji. W październiku 2018 r., tuż po starcie rakiety Sojuz MS-10, doszło do awarii silnika i astronauci musieli ratować się awaryjnym lądowaniem w kapsule na kazachskim stepie. Kolejny Sojuz poleciał na ISS, ale przez kilka miesięcy program kosmiczny i przyszłość stacji wisiały na włosku. Rogozin oskarżał w tym czasie Amerykanów o sabotaż i snuł teorie, że astronauci z USA celowo przewiercili wiertarką jakiś element rakiety.

Rosyjskie rakiety zresztą od lat trapi seria awarii. Sztandarowy produkt rosyjskiego przemysłu kosmicznego, rakieta Proton M pierwszy raz rozbiła się w 2010 r. Trzy lata później kolejny Proton z satelitami komunikacyjnymi na pokładzie wybuchł na kosmodromie Bajkonur w Kazachstanie. W 2014 r. problemy ze startem miała nowsza rakieta, Angara 1. W tym samym roku Proton M zgubił satelitę na orbicie. Rakiety te są bardzo ważne dla Roskosmosu, bo wynosząc na orbitę satelity komercyjne zarabiają dla Rosji niemałe pieniądze.

Tymczasem właśnie program kosmiczny Elona Muska jest dla rosyjskich ambicji większym zagrożeniem. Okazuje się, że prywatny koncern może taniej i lepiej budować rakiety nowocześniejsze od rosyjskich. W dodatku na tym zarabiać, bo Space-X coraz śmielej odbiera Roskosmosowi komercyjnych klientów. Być może dlatego Rogozin wciąż szuka nowych źródeł dochodu. Niedawno np. Ust-Katawskij Zakład Produkcji Wagonów rozpoczął produkcję wind. Zakład ma bardzo długą historię niezwiązaną tylko z produkcją wagonów kolejowych. W ZSRR wiele zajmujących się „tajną” produkcją zakładów miało po prostu mylące nazwy-przykrywki. Ten akurat zajmował się produkcją elementów rakiet dla programu kosmicznego. Produkował silniki do rakiet Sojuz i Progres.

Rogozin polecił, by w ramach dywersyfikacji i poszukiwania dochodów zakład zabrał się za windy. Ich nowy model ma się charakteryzować tym, że po wciśnięciu przycisku piętra w windzie rozlegnie się słynna fraza Jurija Gagarina, wypowiedziana w dodatku autentycznym głosem kosmonauty: Pojechali! I być może program budowy wind, tak bardzo potrzebny dla tysięcy rozpadających się w Rosji bloków, jest na miarę możliwości organizacyjnych Dmitrija Rogozina. Tylko po co tropić szpiegów w Roskosmosie, skoro technologia windy jest w państwach NATO doskonale znana od wielu dekad?

Michał Kacewicz/belsat.eu

Inne teksty autora w Dziale Opinie

Redakcja może nie podzielać opinii autora.

Więcej materiałów