Prezeska ZPB w Lidzie zapłaci grzywnę za modlitwę

Sąd skazał Irenę Biernacką na równowartość około półtora tysiąca złotych za udział w publicznej modlitwie w intencji powrotu na Białoruś zwierzchnika białoruskich katolików, arcybiskupa Tadeusza Kondrusiewicza.

Od 12 sierpnia Polacy z Lidy odmawiają każdego dnia Nowennę Pompejańską w intencji Białorusi i powrotu niewpuszczonego do kraju arcybiskupa. Ich modlitwa uznawana jest za nielegalną akcję.

Proces administracyjny Ireny Biernackiej za udział w niedozwolonej modlitwie rozpoczął się pod koniec września. Podczas pierwszej rozprawy milicja, czyli strona oskarżająca polską działaczkę, nie potrafiła jednak przedstawić sądowi dowodów na to, że Biernacka, będąca praktykującą katoliczką, złamała prawo, modląc się obok katolickiej świątyni.

Lidię Biernacką (pierwsza od prawej w dolnym rzędzie) wspierali podczas rozprawy lokalni Polacy. Zdj. Znadniemna.pl

Trzeba było trzech tygodni, aby jak pisze portal Znadniemna.pl, dowództwo lidzkiej milicji przeszkoliło kilku funkcjonariuszy w zakresie złożenia zeznań, które dałyby sądowi pretekst do ukarania działaczki Związku Polaków na Białorusi. Trzej odpowiednio przygotowani milicjanci wczoraj, 15 października, stanęli przed sądem w roli świadków na procesie. Zeznali, że odpowiadająca przed sądem kobieta podczas milicyjnej akcji rozpędzania modlących się ludzi kładła im na głowie krzyż. Chodziło o to, że Irena Biernacka trzymała przed sobą różaniec.

Prowadzący proces sędzia Maksim Fiłatow dał wiarę zeznaniom funkcjonariuszom, którzy twierdzili, że ucierpieli od różańca, którym zasłaniała się kobieta i skazał ją na karę grzywny.

To kolejny tego typu wyrok wymierzony w przedstawiciela polskiej mniejszości w Lidzie. Dokładnie miesiąc temu, na grzywnę 270 rubli (405 złotych) grzywny został także skazany miejscowy Polak Aleksander Szor, również za udział w nielegalnych modłach.

Związek Polaków na Białorusi kierowany przez prezeskę Andżelikę Borys nie jest uznawany przez białoruskie władze.

Białoruś: polski działacz skazany za modlitwę

31 sierpnia zwierzchnik kościoła rzymskokatolickiego abp. Tadeusz Kondrusiewicz nie został wpuszczony do swojej ojczyzny na granicy polsko-białoruskiej, mimo że ma białoruskie obywatelstwo. W połowie września MSW poinformowało, że resort wyjaśnia, czy aby nie posiada on ewentualnie innego obywatelstwa, dlatego unieważniło posiadany przez niego paszport. Alaksadrowi Łukaszence nie spodobało się, że Kościół katolicki na Białorusi potępił milicyjną przemoc wobec protestacyjnych. Białoruski prezydent oskarżył też arcybiskupa Kondrusiewicz, że udał się do Warszawy „po instrukcje”.

“Otrzymał zadania z Polski”. Łukaszenka o zakazie wjazdu dla metropolity Kondrusiewicza

Mniejszość polska na Białorusi ponownie znalazła się na celowniku służb po tym, jak prezydent Alaksandr Łukaszenka i państwowa propaganda w połowie sierpnia próbowały wykreować z nich ”V kolumnę” . Białoruski przywódca straszył wtedy obywateli “polskimi flagami nad Grodnem” i twierdził, że Polska i Litwa szykują się do inwazji na Grodzieńszczyznę.

jb/ belsat.eu wg znadniemna.pl

Wiadomości