Prawa ręka Łukaszenki próbuje uspokoić nastroje na uczelni

Przewodnicząca Rady Republiki Natalla Kaczanawa spotkała się ze studentami Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego. Tłumaczyła ona, dlaczego prezydentem może być tylko Alaksandr Łukaszenka.

Natalla Kaczanawa przyznała, że spotykała się z opozycjonistką Swiatłaną Cichanouską. Jej zdaniem jednak, aby być prezydentem “nie wystarczy ładnie mówić”.

– Prezydentem powinna być silna osoba. Bo ten kraj, który mamy, nie ma swoich surowców – mówiła.

Media nie cytują jednak słów, które miałyby wyjaśnić połączenie między posiadaniem surowców naturalnych, a silnym prezydentem. Niemniej jednak według Natalli Kaczanawej, szefem państwa może być tylko Alaksandr Łukaszenka.

– Ja w Mińsku jestem tylko 5 lat i gdy zaczęłam pracować z tym człowiekiem, zobaczyłem jego podejście, wartości, to zrozumiałem, że tylko ten człowiek może być prezydentem – zaznaczyła.

„Ludzie są gotowi protestować cały rok”. Socjolog o przyszłości protestów

Natalla Kaczanawa dodała, że największym sukcesem Białorusi jest budowa socjalnego państwa. Według niej “sytuacja gospodarcza jest najlepsza w przestrzeni postradzieckiej”, a “przemoc jest odpowiedzią na przemoc”.

– Jeśli się rzucają na chłopaków, to jak postępować inaczej? – pytała.

Jej zdaniem, informacje o gwałtach milicyjnych pałką, do których miało dochodzić w więźniarkach i na komisariatach są nieprawdziwe. Te słowa spotkały się z dezaprobatą ze strony studentów.

Według Natalli Kaczanowej, protesty nie były związane z wynikiem wyborów, bo jeśli by tak było, nie wybuchłyby już w noc po wyborach, kiedy jeszcze nie wiadomo było, kto był zwycięzcą.

Euroradio ujawniło fragment nagrania spotkania.

Na pytanie studenta, dlaczego nikt nie poniósł kary za fałszerstwa wyborcze, Kaczanawa odpowiedziała, że jeszcze nie zostały one dowiedzione.

Natalla Kaczanawa nie chciała mówić o tym, dlaczego na demonstracjach są zatrzymywani dziennikarze. Powiedziała tylko, że pracowali bez akredytacji. Nie jest to prawdą, ponieważ wielokrotnie zatrzymywano dziennikarzy mających wszystkie odpowiednie dokumenty. Karano ich przy tym za udział w nielegalnych zgromadzeniach.

Białoruś: od początku protestów dziennikarzy zatrzymano 320 razy

Poradziła także tym studentom, którzy boją się, że zostaną usunięci z uczelni za udział w demonstracjach żeby na nie po prostu nie chodzili.

– Macie prawo wyrażać swoje zdanie, ale ono powinno być skierowane na konstruktywne wyjście, a nie destrukcyjne – dodała.

Jednocześnie poradziła studentom, żeby wpływali na politykę nie na ulicach, a kandydowali do Rady Reprezentantów. Na Białorusi ta instytucja nosi czysto fasadowy charakter.

Ponad 150 studentów i wykładowców usunięto z białoruskich uczelni

pp/belsat.eu wg The Village, Tut.by, Euroradio

Wiadomości