Powrót jeńców na Ukrainę: sukces w cieniu kryzysu

Michał
Kacewicz
dziennikarz

Kolejna wymiana jeńców byłaby wielkim sukcesem Wołodymyra Zełenskiego. Dziś jednak dla Ukraińców ważniejszy jest zaczynający się kryzys, a do tego władze „przykryły” wymianę oskarżeniami wobec bohaterki z Majdanu.

Dziś na Ukrainę wróciła kolejna grupa jeńców przetrzymywanych przez tzw. separatystów. To już trzeci etap wymiany jeńców za czasów prezydentury Wołodymyra Zełenskiego. Pierwszy odbył się we wrześniu ubiegłego roku, drugi w grudniu. We wrześniu w czasie dużej wymiany z Rosji wróciło 35 jeńców, m.in. reżyser Ołeh Sencow i marynarze pojmani w czasie przejęcia ukraińskich okrętów na morzu azowskim w listopadzie 2018 r. W grudniu wróciło 76 jeńców.

https://belsat.eu/pl/news/ile-kosztuje-sencow-i-marynarze/

Prezydent Zełenski z planu wymiany jeńców uczynił fundament swojej polityki. Nie tylko zagranicznej. Przede wszystkim wewnętrznej. Powrót jeńców jest po pierwsze, wymagany przez strony negocjujące porozumienia mińskie. Jest warunkiem wstępnym w planie pokojowym dla Donbasu. Po drugie, tego oczekują Ukraińcy i Zełenski stara się wykorzystywać wizerunkowo wymiany jeńców. Do tej pory prezydentowi to się udawało. Jego sondażowe rankingi rosły, a skuteczność w wymianie jeńców była bardzo pozytywnie oceniana przez Ukraińców. Dziś jednak sytuacja jest inna. Notowania władzy spadają, Ukraińcy coraz gorzej oceniają antykryzysowe działania władzy i chaos, jaki zapanował w walce z pandemią.

Czarne chmury

Prezydent jeszcze na początku roku obiecywał, że na Ukrainę wrócą wszyscy jeńcy przetrzymywani w Rosji i na terytoriach okupowanych. Mówił, że negocjacje są prowadzone dwutorowo. Jedną ścieżką wymaganą przez porozumienia mińskie i dotyczą głównie Ukraińców pojmanych przez tzw. separatystów w czasie wojny w Donbasie. I drugą, bardziej skomplikowaną drogą, bezpośrednio z Rosją. Dotyczą one Ukraińców przetrzymywanych przez Rosjan, czyli m.in. aktywistów i Tatarów krymskich pojmanych na Krymie.

Dzisiejsza wymiana jest już krytykowana przez obrońców praw człowieka. M.in. za to, że w rosyjskiej i separatystycznej niewoli pozostaje wielu ukraińskich wojskowych, więzionych od lat. Tymczasem dziś separatyści wypuścili osoby zatrzymane stosunkowo niedawno, cywili, bądź jeńców o wątpliwej przeszłości.

Wymiana „niepotrzebnych” jeńców?

 

Wymiana jeńców zdarzyła się w idealnym momencie. Pozwoli administracji Zełenskiego nieco odwrócić uwagę od mniej korzystnych wydarzeń. Takich jak trwający od 4 kwietnia pożar lasu wokół elektrowni jądrowej w Czarnobylu. Władza długo nie zauważała niebezpieczeństwa, mimo gromadzących się nad Kijowem (dosłownie) czarnych chmur. Na ratunek nieradzącym sobie z akcją ratunkową strażakom przyszedł dopiero deszcz. Dzięki niemu przedwczoraj udało się ugasić pożar.

Wszystkie pożary Zełenskiego

Znacznie groźniejszy jest pożar opanowujący ukraińską gospodarkę. Nowy rząd Denysa Szmyhala (od początku marca) stara się zatrzeć złe wrażenie po poprzednim Ołeksija Honczaruka. Rządzący do niedawna młody premier zdążył zostawić po sobie rosnącą dziurę budżetową i chaos w finansach w przededniu pandemii. Szmyhal codziennie rzuca obietnice ratowania gospodarki z kryzysu. Np. znaczącej podwyżki dla służby zdrowia (do tej pory nikt nie dostał przelewu z podwyżką), albo niskooprocentowanych pożyczek dla małego biznesu. Rząd musi szybko wprowadzać plany ratunkowe, choć ma problem: w budżecie wciąż rośnie dziura, a przewidywane dochody państwa spadają.

Dwie biedy to za dużo, czyli jak pożar w Czarnobylu zaskoczył Zełenskiego

W dodatku, w problemy wpada jeden z największych pracodawców na Ukrainie, oligarcha Rinat Achmetow. Na skutek importu taniej energii z Rosji, ale i spadku popytu należąca do Achmetowa korporacja DTEK wstrzymuje wydobycie w swoich kopalniach. W najbliższy poniedziałek na czasowe zwolnienie pójdą górnicy z kopalń Pawłogradugol, największej spółki węglowej Achmetowa. To prawie 30 tys. ludzi. Czterdzieści tysięcy już od kilku dni są na przymusowym zwolnieniu. Nie mówiąc o milionach Ukraińców, którzy nie pracują z powodu kwarantanny, czy zamkniętych granic.

Gospodarka to nie jedyny problem Zełenskiego. Dziś od rana trwa przesłuchanie Tetiany Czornowoł w kijowskiej prokuraturze. Czernowoł to była deputowana, a wcześniej bohaterka walk na Majdanie i w Donbasie. Główne Biuro Śledcze oskarża ją o podpalenie budynku Partii Regionów 18 lutego 2014 r. Czernowoł oskarżają również o udział w śmierci człowieka, który zginął w trakcie pożaru.

Sprawa jest mocno polityczna i kontrowersyjna. Szefem Biura Śledczego jest bowiem Aleksandr Babikow, były adwokat Wiktora Janukowycza. Oskarżana jest zaś jednym z symboli walk z reżimem Janukowycza. Dla ukraińskiej opozycji to jasny sygnał po której stronie stoi obecna władza. Dziś pod prokuraturę przyszli wspierać Czernowoł były premier Arsenij Jaceniuk, i Andrij Parubij. Oświadczenia potępiające działania prokuratury wydali były prezydent Petro Poroszenko, były premier Wołodymyr Hrojsman, czy nawet Arsen Awakow, minister obecnego rządu.

Opozycja grozi, że jeśli władza postanowi skazać Czornowoł, zaczną się protesty. Oczywiście dopiero po zakończeniu kwarantanny. Do tego czasu Zełenski może mieć jednak znacznie więcej powodów do zmartwień, a Ukraińcy – do protestów.

Michał Kacewicz/belsat.eu

Więcej tekstów autora – w rubryce Opinie

Redakcja może nie podzielać opinii autora.

Więcej materiałów