Postsowiecka inkwizycja. Rosyjscy świadkowie Jehowy idą do więzienia za „złą” wiarę

Aleksandr
Podrabinek
Rosyjski dziennikarz, dysydent

Lista więźniów politycznych opracowana przez Memoriał obejmuje dziś 316 osób. 253 z nich jest prześladowanych z powodów religijnych. Nie z przyczyn antyreligijnych, jak w czasach sowieckich, ale właśnie religijnych, ponieważ wierzą w Boga w niewłaściwy sposób, niezgodnie z zaleceniami władz. Jest to najbardziej znaczący segment represjonowanych – 80 proc. ogólnej liczby rosyjskich więźniów sumienia.

4 czerwca br. Sąd Najwyższy Krymu, na wniosek prokuratury, zamienił nałożoną na świadka Jehowy, 35-letniego mieszkańca Jałty Artioma Gierasimowa grzywnę w wysokości 400 tysięcy rubli, na karę sześciu lat więzienia. Skazanego odwieziono do więzienia wprost z sali sądowej. 9 czerwca br. sąd w Pskowie skazał innego świadka, 61-letniego Giennadija Szpakowskiego na 6,5 roku więzienia.

Skazany świadek jehowy Artiom Gierasimow. Źródło zdjęcia – jw-russia.org

Jedyną winą tych ludzi jest to, że zbierają się w kręgu swoich współwyznawców, czytają Biblię i dyskutują o niej. Nie są oskarżeni o nic innego, a ich działalność religijna jest określana mianem ekstremizmu.

Zdumiewające postępowanie jak na europejski kraj w XXI wieku. Dziś 30 Świadków Jehowy przebywa w koloniach karnych i aresztach śledczych, a kolejnych 22 znajduje się areszcie domowym.

Ręka nie uniosła się, by „zniszczyć Słowo Boże”

W lutym br. podczas procesu Giennadija Szpakowskiego w Pskowie prokuratura przedstawiła sądowi jako dowód winy nagrania audio ze spotkań wiernych, podczas których czytane są fragmenty Biblii. Sąd porównał różne tłumaczenia i stwierdził, że Biblia została użyta w „przekładzie Nowego Świata”, co jest zabronione. Złe tłumaczenie!

Tak, Biblia w tym tłumaczeniu znajduje się w rejestrze publikacji zabronionych w Rosji. Czytanie takiego tłumaczenia jest przestępstwem! Sędzia zapytał, dlaczego Szpakowskij zachował kopię tego tłumaczenia Biblii, a nie zniszczył go. Na co podsądny odpowiedział, że jego ręka nie podniosłaby się „, aby zniszczyć Słowo Boże”.

Skazany świadek Jehowy Giennadij Szpakowskij z żoną Tatianą. Zdj. – jw-russia.org

Niech jadą tam, gdzie są „bardziej potrzebni” – tak skomentował sędzia prowadzący proces Szpakowskiego. To jest całe wyjaśnienie. Sędzia Galina Bielik usłyszała od jednej ze świadków proste i gorzkie słowa:

– Proszę go nie karać surowo, bo nie jest niczemu winny.

Nikt nie może wyjaśnić, dlaczego świadkowie Jehowy są sądzeni. Organy ścigania odnoszą się do orzeczenia Sądu Najwyższego Rosji z 20 kwietnia 2017 r. w sprawie uznania Kościoła Świadków Jehowy za organizację ekstremistyczną i zakazania jego działalności. Nigdy jednak nie zostało wyjaśnione, na czym polega ten „ekstremizm”.

„Pod pozorem naukowego studiowania Biblii…

kpią z państwa i kościoła, złośliwie zniekształcając biblijne ilustracje…Aby przeciwstawić się wywrotowym działaniom oraz utrzymać porządek publiczny i bezpieczeństwo, konieczna jest likwidacja Stowarzyszenia w celu ochrony obywateli i państwa”.

Tu też chodzi o świadków Jehowy, ale nie jest to fragment orzeczenia Sądu Najwyższego Federacji Rosyjskiej, lecz dekretu „O ochronie narodu niemieckiego i państwa”, ogłoszonego 28 lutego 1933 r. – miesiąc po dojściu Adolfa Hitlera do władzy w Niemczech. Potem świadkowie Jehowy zaczęli trafiać do obozów koncentracyjnych, tak jak zresztą teraz w Rosji.

Giennadij Szpakowskij z rodziną przed wydaniem wyroku. Zdj. jw-russia.org

Nieudacznicy często szukają usprawiedliwienia dla swoich niepowodzeń w niesprawiedliwości świata. Upadające dyktatury szukają usprawiedliwienia dla ich nieskuteczności w machinacjach zewnętrznych i wewnętrznych wrogów. Bez nich nic nie da się wytłumaczyć. Dziś świadkowie Jehowy zostali wyznaczeni na jednego z takich wrogów. I nie są jedynymi.

„Źle wierzący” Federacji Rosyjskiej

Prześladowani są nie tylko „źli” chrześcijanie, ale także „źli” muzułmanie. 14 lutego 2003 r. Sąd Najwyższy Federacji Rosyjskiej uznał za terrorystyczną organizację Hizb ut-Tahrir i zakazał jej działalności, choć wystrzega się ona przemocy. Ta międzynarodowa organizacja islamska została utworzona na początku lat 50. ubiegłego wieku na Bliskim Wschodzie i opowiada się za utworzeniem ogólnoświatowego kalifatu islamskiego .

Idee panislamizmu i państwa religijnego są sprzeczne z zasadami demokracji i wolności sumienia, dlatego organizacja jest zabroniona w niektórych krajach, głównie islamskich. Jednak ideom trzeba przeciwstawiać inne idee, a nie administracyjne zakazy i odpowiedzialność karną. Żaden z członków tej organizacji nie został jeszcze skazany za stosowanie przemocy.

Według Memoriału obecnie w Rosji 183 osób oczekuje na proces lub zostało skazanych za przynależność do tej organizacji. Większość z nich jest oskarżana o działalność terrorystyczną, jednak nie znaleziono ani jednego przypadku stosowania czy nawoływania do przemocy. Jedyna ich wina to czytanie i studiowanie Koranu oraz książek islamskich kaznodziejów.

https://belsat.eu/pl/news/pieciu-tatarow-krymskich-skazano-w-rosji-na-dlugie-wyroki/

Decyzja Sądu Najwyższego dotycząca zakaz działalności organizacji głosi, że podstawą jest „wojownicza propaganda islamistyczna połączona z nietolerancją dla innych religii oraz aktywna rekrutacja zwolenników i celowa działalność w celu doprowadzenia do rozpadu społeczeństwa”. Takie niejasne, „rozciągliwe jak z gumy” sformułowanie stosowane jest w przypadku wszystkich uzasadnień wyroków skazujących dla członów Hizb ut-Tahrir. Otrzymują oni przy tym po 10-15 lat więzienia.

Rosyjskie społeczeństwo nie zauważa

Co na to rosyjskie społeczeństwo? Praktycznie nie zauważa tych represji. I jeśli milczenie na temat niewyobrażalnie okrutnych wyroków dla członków Hizb ut-Tahrir nadal można wyjaśnić negatywnym nastawieniem większości ludzi w Rosji do idei islamskiego kalifatu, to obojętność na los świadków Jehowy jest trudna do zrozumienia. Przecież oprócz pokojowego głoszenia Biblii i to głównie w kraju głównie chrześcijańskim, powstrzymują się oni od wprowadzania w życie jakichś projektów społeczno-politycznych.

Tylko nieliczne organizacje praw człowieka starają się bronić represjonowanych chrześcijan i muzułmanów. W Petersburgu niewielka grupa entuzjastów zjednoczona wokół portalu „Bez Świadków” stara się jakoś chronić niesłusznie prześladowanych. To cała odpowiedź społeczeństwa obywatelskiego.

Niewiele liberalnych mediów pisze o represjach wobec świadków Jehowy. Ograniczają się najczęściej do krótkich komunikatów informacyjnych. Temat jest uważany za „niewygodny”. Liderzy opinii, politycy opozycji i dziennikarze spokojnie przechodzą obok masowych represji religijnych, nie nie akceptując, ale też nie potępiając ich. Po prostu nie zauważają. Mądrzy politolodzy nie uważają tego za temat godny dyskusji. Liberalne gwiazdy pop nie nagrywają filmików w ich obronie. Działacze obywatelscy nie zbierają podpisów pod pełnymi oburzenia apelami.

Jednak z jakim niebywałym podekscytowaniem stają w obronie miejskiego deputowanego aresztowanego na dwa tygodnie w wyniku widzimisię policji! A tymczasem dwutygodniowego aresztu nie można porównać z sześcioma latami więzienia, na które w tym samym czasie skazano Gierasimowa i Szpakowskiego.

Wygląda na to, że rosyjskie społeczeństwo obywatelskie straciło orientację i zdolność oddzielania tego, co ważne, od tego, co drugorzędne. To tak, jakby lekarz pogotowia, wybierając, który z dwóch pacjentów ma udzielić pomocy, zaniedbał starca z zawałem serca, woląc wyleczyć piękną blondynkę z bezsenności.

Aleksandr Podrabinek dla Vot-tak.tv/ belsat.eu

Więcej tekstów autora – w zakładce „Opinie”.

Redakcja może nie podzielać opinii autora.

Redakcja może nie podzielać opinii autora.

Więcej materiałów