Polski ekspert o wstrzymaniu dostaw ropy: Rosja zapłaci miliardowe odszkodowania

Wywiad

Wstrzymanie tranzytu przez ropociąg „Przyjaźń” spowoduje, że Rosjanie będą musieli zapłacić polskim kontrahentom ogromne odszkodowania. Winny sytuacji jest bowiem rosyjski koncern Transnieft’, odpowiedzialny za przesył ropy – wyjaśnia w rozmowie z belsat.eu redaktor naczelny wydania Biznes Alert Wojciech Jakóbik.

– Kto jest winny zaistniałej sytuacji?

– Odpowiedzialny jest rosyjski koncern Transnieft’, który jest operatorem ropociągów przesyłowych w Rosji. Problem wynika z obniżenia jakości dostaw rosyjskich. A zatem to ta firma będzie kompensować wszelkie straty, które poniosą odbiorcy tego surowca – na Białorusi, w Polsce i w innych krajach. Także polskie firmy naftowe.

Zagrożenia nie ma, ale sprawa zakończy się na pewno wysokimi odszkodowaniami.

Polska wstrzymała tranzyt ropociągiem Przyjaźń. Awaria czy rosyjska dywersja?

– Na ile czasu wystarczy zgromadzonych polskich zapasów ropy? Ministerstwo Energii mówi o 90 dniach, ale różne inne źródła podają różne dane…

– 90 dni to jest minimalny poziom zapasów wymagany przez Międzynarodową Agencję Energii. Nie może być mniej, w magazynach musi spoczywać surowiec pozwalający przetrzymać trzy miesiące bez dostaw. Jeżeli tak nie jest, to rzeczywiście będzie problem. Natomiast są zapewnienia ze strony ministerstwa, że takie zapasy są. Alternatywą jest sprowadzenie ropy z innych kierunków – np. za pośrednictwem Naftoportu.

– A do czego taka sytuacja może doprowadzić na dłuższą metę?

– Nie należy spodziewać się długiej przerwy dostaw, ponieważ koncern Transnieft’ obiecał, że rozwiąże te problemy najpóźniej do 24 kwietnia. Jeżeli tak się nie stanie, to faktycznie ten problem może potrwać dłużej, ale to będą miliardowe straty dla Rosjan. W ich interesie jest więc jak najszybsze naprawienie usterki.

Chyba, że są jakie polityczne podteksty, związane z jakąś próbą sił pomiędzy Moskwą a Mińskiem. Wtedy może być inaczej.

Natomiast nawet w średnim terminie kraje UE są w stanie zapewnić sobie dostawy z innych źródeł. Są bezpieczne.

„Brudna” rosyjska ropa trafiła przez Białoruś do Polski i na Ukrainę

– Białoruś poinformowała stronę rosyjską o zanieczyszczeniach surowca już 19 kwietnia. Dlaczego przygotowania do wstrzymania jego przesyłu trwały aż pięć dni?

– Trudno spekulować na ten temat, natomiast operator ropociągu w Polsce, odbiorcy w Polsce muszą regularnie dokonywać pomiarów jakości ropy naftowej. No i wskutek tych pomiarów musieli podjąć decyzję o wstrzymaniu dostaw. Nie ma więcej informacji na ten temat.

– Czy można stwierdzić, że stało się normą, że ropa naftowa pochodząca z Rosji jest niskiej jakości? Że jest po prostu brudna?

– Nie, to nie jest typowe zjawisko. Natomiast coraz częściej pojawiają się sygnały na temat tego, że ropa niskiej jakości się pojawia w Rosji. Dlatego spółki takie jak Lotos czy Orlen podjęły wysiłki na rzecz dywersyfikacji. Ale nie jest to typowa sytuacja: ropa dostarczana w ramach kontraktu długoterminowego z reguły jest dobrej jakości.

Chociaż takie wypadki w przeszłości rzeczywiście się zdarzały, a np. Orlen istotnie sygnalizował, że jest coraz gorzej, jeśli o to chodzi – a więc być może…

Białoruś wstrzymuje eksport produktów naftowych. Również do Polski

– Ale to co się wydarzyło, czyli wstrzymanie dostaw, zdarzyło się po raz pierwszy?

– Zdarzyło się to jeszcze dekadę temu, właśnie w relacjach Rosji i Białorusi, ale nie jest rzeczywiście tak, że takie problemy z rosyjską ropą występują co chwila. Natomiast jakość ropy pogarsza się – poprzez problemy infrastrukturalne w Rosji. I Rosjanie muszą jakoś odpowiedzieć na ten problem: średnioterminowo, długoterminowo.

Jeżeli nie zainwestują w poprawę jakości rafinacji, w poprawę jakości infrastruktury przesyłowej, to będzie problem. I takich wypadków będzie coraz więcej.

Ale to nie jest tak, że Polska odbiera ropę złej jakości z Rosji. I ona jest straszna, ale że nie ma wyboru, to bierze… Postawienie takiej tezy świadczyłoby o nieznajomości rynku. Każda dostawa ropy musi zostać zmierzona pod względem jakości. I jeśli innym razem Rosjanie dostarczyliby taką „zepsutą” ropę, to po prostu nie dostaliby za nią pieniędzy. Nie kupujemy kota w worku.

Białoruś przykręci rurę z rosyjską ropą. Łukaszenka wciela groźbę w życie?

Rozmawiał Denis Dziuba, cez/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze