Polska husaria i białoruscy Szkoci pobili się o zamek w Mirze

fotoreportaż

Zamek w Mirze. Zdjęcie – Wasil Małczanau/Biełsat

Zamiast pochodu pierwszomajowego w Mirze miało miejsce wydarzenie historyczne – do zamku wróciły królewskie wojska epoki rozkwitu Rzeczpospolitej.

Na prośbę konsula generalnego RP w Grodnie Jarosława Książka w tym roku pancerni pierwszy raz wyszli poza granice Grodna i wybrali się szturmować białoruskie zamki. W husarskich pancerzach białoruska gawiedź zobaczyła Polaków, Czechów i Węgrów.

Szkot i towarzysz pancerny w mirskim zamku. Zdjęcie – Wasil Małczanau/Biełsat
Konsul generalny Rzeczpospolitej Polskiej w Grodnie Jarosław Książek. Zdjęcie – Wasil Małczanau/Biełsat

Goście z Polski przywieźli na pancerze i stroje szlacheckie noszone w czasach świetności Miru.

Zamek w Mirze jest dla rekonstruktorów szlachty miejscem idealnym. Przez wiele pokoleń panami na zamku byli Radziwiłłowie. Właśnie tak mogli wyglądać oni i ich poddani.

Królewska husaria na zamku w Mirze. Zdjęcie – Wasil Małczanau/Biełsat

Białoruscy Szkoci

W mirskim zamku polscy husarze starli się ze Szkotami. I choć Teatr „Piechota szetlandzka” występuje tu już nie pierwszy raz, to dalej mało kto wie, że Szkoci mieli dla Wielkiego Księstwa Litewskiego i Radziwiłłów wielkie niebagatelne znaczenie. Na białoruskich ziemiach przybysze z Brytanii pojawili się w XVI wieku, przywożąc ze sobą jedną z pierwszych monet.

Teatr „Piechota szetlandzka” w mirskim zamku. Zdjęcie – Wasil Małczanau/Biełsat

– Szkoci uciekali do Rzeczypospolitej w większości z powodu prześladowań religijnych. Oni byli kalwinistami i Radziwiłłowie wyznania kalwińskiego chętnie przyjmowali ich na najemników. Książę Janusz Radziwiłł wraz z synem Bogusławem założyli dla nich nawet całe osady w Słucku i Kiejdanach. Poza służbą wojskową, Szkoci trudnili się drobnym handlem i robili konkurencję miejscowym Żydom. Obrót niektórymi towarami do tego stopnia zmonopolizowali, że nawet nazywano je „rzeczami szkockimi”. To ręczniki, rękawice, paciorki i wybielacze, miotły, noże, nici i igły, pończochy – mówi jeden z rekonstruktorów Wital Konan.

Wital Konan, członek teatru „Piechota szetlandzka”. Zdjęcie – Wasil Małczanau/Biełsat

Szkot o płomiennie rudej brodzie nagle wyciąga maleńki pieniążek.

Podwójny szkocki pens – jedna z najstarszych monet znalezionych na terenie Białorusi. Zdjęcie – Wasil Małczanau/Biełsat

– To jest prawdziwy podwójny szkocki pens z 1632 roku – jedna z pierwszych monet na terytorium Białorusi. Kupiliśmy go od numizmatyka, to oryginał. Nie są u nas drogie, dlatego, że znajduje się ich na Białorusi całkiem sporo – dodaje Wital.

Potyczka Szkotów z husarzami

Dla rozerwania gości i licznych turystów, rekonstruktorzy odegrali scenę szturmu zamku w Mirze. Poległych po stronie książęcej i królewskiej było wielu, ale tym razem zwycięstwo przypadło w udziale Szkotom.

Królewska husaria kontynuuje swój pochód przez Białoruś. 2 maja pojawią się na zamku w Lidzie, a po czym pojadą do Nieświeża.

Zamek w Mirze. Zdjęcie – Wasil Małczanau/Biełsat

Zobacz także:

Tekst PW, PJ, belsat.eu. Zdjęcia Wasil Małczanau

Zobacz też
Komentarze