Połowa Rosjan może pozwolić sobie tylko na odzież i jedzenie


Jak wynika z danych rosyjskiego urzędu statystycznego, liczba obywateli mogących zaspokoić tylko podstawowe potrzeby materialne, stale wzrasta.

W pierwszym kwartale tego roku pieniędzy tylko na odzież i jedzenie starczało 49,2 proc. rosyjskich rodzin. Było to o 0,2 proc. więcej niż rok wcześniej. W drugim kwartale odsetek ten nadal rósł i pod jego koniec wyniósł już 49,4 proc.

W ten sposób rośnie liczba gospodarstw domowych, w których nie można sobie pozwolić na towary długotrwałego użytkowania – a więc np. na komputer, lodówkę, pralkę, meble itd.

Jednocześnie rosyjski urząd statystyczny (Rosstat) zauważa, że liczba ta powiększyła się wskutek zmniejszenia się odsetka tych rodzin, które deklarują, że ich dochodów wystarcza tylko i wyłącznie na jedzenie. W pierwszym kwartale tego roku było takich 15,2 proc., a rok wcześniej – 16,7 proc.

20 mln Rosjan żyje w ubóstwie

Najwięcej gospodarstw domowych, w których pieniędzy starcza tylko na jedzenie, jest w Inguszetii (78,8 proc.), Czuwaszji (70,6 proc.), Jamalo-Nienieckim Okręgu Autonomicznym (69,9 proc.) oraz w Kraju Krasnodarskim (69, 2 proc.)

Najbiedniej żyje się na Ałtaju, gdzie aż 37 proc. rodzin twierdzi, że dochody ich członków wystarczają tylko na zakup artykułów spożywczych. Następny jest obwód penzeński (31,6 proc.), Kabardo-Bałkaria (30,1 proc) oraz obwód riazański (29,7 proc.)

Badania budżetu domowego Rosjan Rosstat prowadzi od ponad 15 lat. Obejmują one 48 tys. gospodarstw domowych. Każda z rodzin w ciągu 2 tygodni prowadzi dziennik, w którym szczegółowo zapisuje wszystkie wydatki, a pod koniec kwartału odpowiada na pytania ankieterów.

Rosjanie tęsknią za ZSRR z jednego powodu: coraz bardziej boją się o przyszłość

Tymczasem, jak informuje dziś dziennik Wiedomosti, po wprowadzeniu przez Rosję w 2014 roku embarga na żywność z Zachodu, nie udało się w większości zastąpić zagranicznych towarów tanią produkcją krajową. Dziennik powołuje się na pracę ekonomistek Natalii Wołczkowej i Poliny Kuzniecowej pt. „Ile kosztują kontrsankcje – analiza dobrobytu”, opublikowaną w piśmie Nowego Stowarzyszenia Ekonomicznego.

Autorki przyjrzały się danym o cenach i konsumpcji 15 kategorii towarów żywnościowych. Tylko w przypadku pomidorów, wieprzowiny i drobiu udało się zastąpić towary z importu produkcją krajową – ceny na te produkty spadły w porównaniu z 2013 rokiem, a konsumpcja wzrosła. Zbliża się do tej kategorii także wołowina, choć poziomu jej cen i konsumpcji nadal nie można porównać z 2013 rokiem.

Putin już piąty rok walczy z francuskim serem, polską gęsiną, a nawet białoruskimi świerszczami

Ceny wzrosły, a konsumpcja raptownie spadła w przypadku owoców, ryb i owoców morza, a także przetworzonych produktów mięsnych i mleka skondensowanego. Jako przykład reprezentatywny ekonomistki podają jabłka, które – jak zaznaczają – są najważniejszym owocem dla większości Rosjan. Najpierw po wprowadzeniu embarga ich produkcja zaczęła rosnąć, ale po 2016 roku spadła. Konsumpcja w latach 2013-2018 spadła o ponad 25 procent, a ceny znacząco wzrosły.

Rosja importuje obecnie jabłka z Serbii, Mołdawii i Chin. Wiedomosti nie wymieniają krajów, skąd Rosja sprowadzała jabłka przed wprowadzeniem embarga, jednak znaczne ilości tych owoców przed 2014 rokiem pochodziły z Polski.

W przypadku innych produktów żywnościowych, takich jak masło, mleko i nabiał, udało się rzeczywiście zastąpić wcześniejszy import krajową produkcją, jednak produkty te są dziś w Rosji znacznie droższe niż w 2013 roku.

Horror żywnościowy: w Rosji fałszuje się mleko przy pomocy gipsu, kredy lub wapna

Ogółem polityka kontrsankcji kosztuje rosyjskich konsumentów 445 mld rubli rocznie (niecałe 7 mld USD), a więc 3000 rubli (47 USD) na osobę – oceniają Wołczkowa i Kuzniecowa.

cez/belsat.eu wg gks.ru, rbc.ru, PAP

Zobacz też
Komentarze