Politolog: Bez ropy i gazu „białoruski model nie istnieje”

Alaksandr Łukaszenka podpisał dekret, pozwalający rządowi wnosić do międzyrządowego porozumienia z Rosją poprawki dotyczące kształtowania cen dostaw i tranzytu rosyjskiego gazu. Dokument został podpisany 23 stycznia, ale jego dokładna treść wciąż nie jest znana.

– Gaz i ropa to coś, bez czego nie może istnieć „białoruski model”. Ściślej rzecz biorąc – nie tyle bez nich, co bez dotacji na nośniki energii. Dlatego ten temat zawsze był zamknięty dla szerszej publiczności. I tak będzie nadal – wyjaśnia miński politolog Siarhiej Nikaluk.

Podczas niedawnej wizyty w Szkłowie na Mohylewszczyźnie Łukaszenka oburzał się, jego zdaniem, sztucznym zawyżaniem przez Rosję cen na te nośniki. Władze w Mińsku domagają się, aby dla Białorusi rosyjski gaz kosztował tyle samo, co dla rosyjskich odbiorców. Jak zapewniał białoruski przywódca, takie ustalenia zapadły podczas sprzedaży Gazpromowi przedsiębiorstwa Biełtranshaz, do której doszło w 2011 r.

Łukaszenka chce sprowadzać ropę tranzytem przez Polskę

– Najważniejsze, że niczego nie tracimy, jeśli chodzi podatki od Biełtranshazu. I niczego nie tracimy, ale znacznie zyskujemy – uzyskując istotną zniżkę za gaz ziemny – zapewniał wówczas Łukaszenka.

Teraz prezydent Białorusi grozi, że Białoruś ma odpowiedź na jego zdaniem nieuczciwe postępowanie Rosji.

Ropa z Norwegii już na Białorusi

Ale napięte negocjacje na temat integracji obu krajów, z którą właśnie powiązane są koszty rosyjskich nośników energii dla Białorusi, trwają przecież już drugi rok.

– To nie jest nagła decyzja Kremla. Na Kremlu podjęto jakieś globalne postanowienie i w związku z nim Rosja tak się zachowuje. I nie odstąpiła od tego na krok – zauważa Siarhiej Nikaluk.

I jak przekonuje politolog, taka twarda polityka Moskwy będzie kontynuowana i Białoruś nie powinna się spodziewać ustępstw w sferze ropy i gazu bez ustępstw na integracyjnym polu.

Anastasija Rusieckaja, cez/belsat.eu

Zobacz też