Pokazówka dla Łukaszenki. Jak białoruscy notable przygotowują się do wizyt „wysokiego gościa”


Alaksandra Łukaszenki się boją i… oszukują go. Czasem jednak daje on do zrozumienia, że zdaje sobie sprawę, iż sceneria, w której przebiegają spotkania z nim, została starannie przygotowana. Problem zaczyna się, gdy niewystarczająco starannie.

Przykładem tego są liczne mniej lub bardziej udane próby kierownictwa wizytowanych regionów oraz przedsiębiorstw, aby pokazać prezydentowi idealny porządek tam, gdzie go nie ma i nigdy nie było lub sukcesy tam, gdzie nawet na nie się nie zapowiada.

Ostatnia taka głośna historia odbyła się w Zakładach Narzędziowych w Orszy, gdzie Łukaszenka ostentacyjnie zbeształ podejmujących go „gospodarzy” za zbyt nieudolną pokazówkę zaaranżowaną z okazji jego przyjazdu.

Czytajcie więcej:

Jednak najczęściej takie inscenizacje w zupełności go satysfakcjonują lub przynajmniej mijają bez echa, a komentowane są co najwyżej przez mieszkańców lub pracowników będących świadkami (a często również uczestnikami) gorączkowych przygotowań do zaprezentowania obiektów odwiedzanych przez prezydenta we właściwym świetle.

Tak było, kiedy w tym roku Alaksandar Łukaszenka przeprowadził inspekcję rejonu dzierżyńskiego. Aby uniknąć wstydu, miejscowi urzędnicy zdążyli chociaż na szybko pomalować mieszkańcom płoty. Byle czym i byle jak. Miało być świeżo i kolorowo, gdyby przywódca państwa wyjrzał akurat przez okno, przejeżdżając obok swoją limuzyną.

Bardzo starannie do prezydenckiej wizyty szykował się w czerwcu Homel. Niczym za czasów ZSRR, w całym mieście trwały wielkie porządki. Na chodnikach zrywano i układano kostkę, pośpiesznie malowano fasady domów, a nawet wysuszano kałuże na trasie oczekiwanego przejazdu.

W podobny sposób do takich wizyt przygotowuje się białoruska wieś. W 2011 roku Alaksandr Łukaszenka złożył gospodarską wizytę w zakładzie produkcji pasz w Głębokiem. Specjalnie na tę okazję w pobliżu zakładu zaorano od lat leżący odłogiem ugór.

A w gospodarstwom rolnym w okolicach Postaw kazano wyczyścić krowom rogi, kopyta i ogony oraz usunąć z obór muchy i brzydkie zapachy. Na wszelki wypadek wydano też rozkaz ręcznego wypielenia zasiewów kukurydzy.

Wydany w tej sprawie przez miejscowe władze dokument to dokładna instrukcja składająca się z ponad 160 pozycji.

Do przyjazdu Łukaszenki do Reczycy przygotowano się w podobny sposób i w podobnym tempie. Pokazano mu to co najlepsze. Ale czego prezydent nie zobaczył? Przypomnijmy sobie w poniższym reportażu:

Czasem gorączkowy pośpiech w przygotowaniach do przyjazdu wysokiego gościa bawi. Czasem jednak kończy się prawdziwą tragedią.

W listopadzie ub.r. dyrekcja Zakładów Chemicznych w Homlu wysłało jednego z pracowników, aby zadbał o porządek w jednej ze wsi, do której wybierał się Alaksandr Łukaszenka ze swoją świtą. Miał on przeprowadzić wizytację tamtejszego gospodarstwa rolnego. Pracownik prowadząc prace remontowe w jednym pomieszczeń, spadł z dużej wysokości i zginął na miejscu.

JW, cez/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze