Ceremonia pożegnania powstańców: szansa na powrót do wspólnoty


Krzyż ku czci powstańców styczniowych, który ustawiono na miejscu ich kaźni - na placu Łukiskim w Wilnie. Zdj. Denis Dziuba/belsat.eu

Uroczysty pochówek powstańców styczniowych ożywia w świadomości Litwinów i litewskich Polaków oraz Białorusinów poczucie wspólnoty. A jest sporo do nadrobienia.

Położony u podnóża Góry Zamkowej w Wilnie zaniedbany budynek nie zachęca do odwiedzenia. Z pozoru. O tym, że przy Kościuszki 1 znajduje się w nim wystawa poświęcona powstaniu styczniowemu i ofiarom carskich represji świadczy niewielki pomnik powstańców przed wejściem. Na razie wygląda na postawiony tymczasowo na trawniku. Na czerwonym prowizorycznym postumencie. Ten wyróżnia się na tle szarzyzny zabudowań. Mieszkańcom Wilna budynek zawsze kojarzył się nieciekawie.

Zdj. Michał Kacewicz/belsat.eu

Jeszcze kilka miesięcy temu znajdował się w nim areszt śledczy. Kraty w oknach były zresztą nieodłącznym elementem zabudowań od połowy XIX stulecia. Najpierw carski, potem polski, sowiecki i wreszcie litewski areszt i więzienie. To tam przetrzymywano powstańców styczniowych przed egzekucją. Sowieci przebudowali więzienie i trochę je unowocześnili, montując w celach np. rdzewiejące zlewy i nowszego typu drzwi. Dziś sprawiają ponure wrażenie. W areszcie jest teraz muzeum.

„Przebudzenie”: W Wilnie otwarto wystawę o odnalezionych powstańcach styczniowych

Z wystawą, którą otwarto dla zwiedzających w przeddzień pochówku 21 straconych powstańców. W ten sposób Litwini chcą popularyzować wiedzę o powstaniu styczniowym i pokazywać jak bardzo łączyło one trzy narody dawnej Rzeczypospolitej. Wszystkie napisy są po angielsku, białorusku, litewsku i po polsku. W tle słychać pieśni (m.in. „Boże coś Polskę” również w trzech językach. Muzeum jest nowoczesne i bardziej przypomina popularny „escape room”, niż tradycyjne muzeum. Jak się wejdzie w świat krat i cel, to trzeba z niego się wydostać. Idąc w półmroku.

Randka na Kalinowskiego

Wystawa jest zaskakująca, pomysłowa i poruszająca. Eksponaty: powstańcza broń, listy i dokumenty stoją w celach więziennych. Prawdziwych. Jeszcze niedawno siedzieli w nich aresztanci. Na ścianach wyryte daty, kreski którymi uwięzieni odliczali dni, albo życiowe motta i sentencje.

Ktoś napisał: Dima. Ktoś inny, że kocha Liubę. „Chcę pięknego życia” – głosi napis po białorusku, ale łacińskimi literami. Są słowa rosyjskie, białoruskie, litewskie, polskie. Mała próbka dawnej Rzeczpospolitej, za kratami pilnowanymi przez strażników kolejnych państw i władz.

„Minie sto lat, jeszcze połowę tyle i w Wilnie na ulicy nazwanej imieniem Konstantego Kalinowskiego młody chłopak będzie śpieszyć się na randkę. Słyszał on w szkole o dowódcy powstania podczas przygotowań do egzaminu z historii, ale w tej chwili to dla niego raczej ulica niż konkretna postać, co jest zupełnie zrozumiałe, ponieważ jedyną rzeczą o której on myśli jest przyszłe spotkanie z ukochaną. Przed stu pięćdziesięciu lat Konstanty by go zrozumiał. (…) chłopak śpieszący się ulicą Kalinowskiego zatrzymuje się na chwilę, ujrzawszy napis „Za waszą i naszą wolność”na ścianie domu. Dziwny napis – pomyśli przez chwilę i przyspieszy kroku” – głosi tekst na jednej z tablic na powstańczej wystawie.

POŻEGNANIE POWSTAŃCÓW STYCZNIOWYCH

Wszystko o pogrzebie bohaterów w Wilnie

Na ulicy Kalinowskiego (czyli po litewsku Kalinausko) w ciągu dnia nie ma zbyt wielu ludzi. A jak są, to rzeczywiście się śpieszą.

– Kalinowski? Jakiś Polak chyba, tak na pewno Polak – mówi Inga. Studentka marketingu wie za to kim był Frank Zappa. – Muzyk, gitarzysta, ale stary, dawno temu był znany – opowiada o stojącym przy Kalinowskiego popiersiu Zappy.

Pogrzeb powstańców? Uroczystości? A tak, Inga coś słyszała. Nie wie jednak dokładnie o co chodzi. Trudno się dziwić, że dla dwudziestodwulatki powstanie styczniowe to temat abstrakcyjny. W litewskich szkołach traktowany zazwyczaj skrótowo i po macoszemu. Często (zależy od szkoły, od nauczyciela) z dodawanym kontekstem i opinią: to nie nasze, litewskie powstanie, tylko polskie.

Podobnie, jak na Białorusi. Zmiany w podejściu przychodziły powoli, podobnie jak zrozumienie, że wspólna polsko-litewsko-białoruska pamięć historyczna nie jest wymierzona w siebie nawzajem, a przeciwnie, wzmacnia tożsamości narodów dawnej Rzeczypospolitej.

Duda: Powstańcy to wspólni bohaterowie naszych narodów

Wspólna pamięć

Słynny litewski poeta i pisarz Tomas Venclowa pisał, że na Litwie powstanie styczniowe miało trzech liderów: Polaka Zygmunta Sierakowskiego, Litwina Antoniego Mackiewicza (Antanas Mackevicius) i Białorusina Konstantego Kalinowskiego. Współpracowali ze sobą. Ich śmiertelnym wrogiem było Imperium Rosyjskie.

– Musimy o tym pamiętać i trzymać się razem – zapewnia spotkany na placu katedralnym Siarhiej Kalejnikau.

Jest Białorusinem, ale i obywatelem litewskim. Na stałe mieszka i pracuje w Irlandii. Do Wilna właśnie wpadł na krótkie wakacje. Opowiada, że w Irlandii widział sporo animozji między polskimi, a litewskimi imigrantami.

– Kłócą się np. o historię, bo Polacy zaraz: „Wilno jest nasze”. Rozsierdzają tym Litwinów. Nie rozumieją, że gdybyśmy byli pod rosyjskim butem, nigdzie by nie wyjechali, tylko siedzieli zamknięci, jak było w ZSRR – mówi Siarhiej.

Dla niego Kalinowski i powstańcy są po prostu bohaterami wolnego świata. Aleksander jest wileńskim Polakiem. Historią się interesuje, bo jak mówi, Polacy na Litwie muszą ją pielęgnować. Trzydziestopięciolatek zapewnił, że będzie w katedrze.

– To jest bardzo ważne wydarzenie, odbudowujemy wspólnie pamięć o idei dawnej Rzeczypospolitej – mówi.

Łukaszenka nie pożegna powstańców styczniowych w Wilnie

Na uwagę, że Litwini i Białorusini czasem mają pretensje o „zawłaszczanie” pamięci powstańczej przez Polaków odpowiada:

– Przecież nie chodzi o to, że to było polskie powstanie, to Sowieci i Rosjanie wmawiali różne bzdury, że to był bunt polskich panów, albo odwrotnie, że to się masy chłopskie podniosły. Było tak, że to po powstaniu narodziła się idea Litwy, czy Białorusi. Oba te kraje więcej nawet zawdzięczają Kalinowskiemu i Sierakowskiemu niż Polska.

I chyba pierwszy raz od dawna widać, że Litwa bardzo poważnie potraktowała odbudowę powstańczej pamięci. Jako części naszego wspólnego dziedzictwa.

Pogrzeb powstańców. Studio Biełsatu z Wilna

Michał Kacewicz/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze