Podczas pacyfikacji w Mińsku ucierpiało dziecko

Pokojowe zgromadzenie w centrum Mińska rozpędziły wczoraj milicjanci z OMON i żołnierze wojsk MSW. Zdjęcie: Alaksandr Wasiukowicz/vot-tak.tv/belsat.eu

Jak poinformował nas świadek, gdy milicja rozpędzała ludzi zebranych w centrum Mińska, ranny został przedszkolak.

9 sierpnia wieczorem chłopczyk wraz z mamą i siostrą był pod marketem Susiedzi na ulicy Zasłauskiej. Niedaleko od sklepu doszło do wybuchu – świadkowie nie są pewni, czy był to granat hukowy, czy dymny.

– Zaczęli uciekać. Chłopiec upadł i zaczął płakać. Dobiegliśmy do najbliższego dużego sklepu, [BIGZZ przy Kalwaryskiej 4], żeby wezwać karetkę. Pogotowie nie mogło przyjechać. Dyspozytorka powiedziała, że wszystkie karetki są zajęte – powiedział nam świadek, który chce zostać anonimowy.

“Potem zobaczyliśmy karetkę, która podjechała na sąsiednią ulicę. Pobiegliśmy tam, zawołaliśmy lekarza. Wtedy jeszcze w podwórkach był gaz, musieliśmy potem umyć oczy. Medycy zbadali chłopca i zabrali dziecko do karetki – dodał świadek.

Pięciolatek miał złamać obojczyk.

Z Grodna doszła do nas informacja o ranionym podczas pacyfikacji protestu dwuletnim dziecku. Nasz korespondent Pawał Mażejka rozmawiał z ratownikami medycznymi, którzy zaprzeczyli tej pogłosce.

Zajczkin przeżył i rozmawiał z Biełsatem: “Klęczałem, podniosłem ręce i dostałem pałą w twarz”

belsat.eu

Wiadomości