Podczas Igrzysk Europejskich Białoruś pokazała swoją wersję eksportową

Władze w Mińsku chciały upiec kilka pieczeni na jednym ogniu. I choć nie wszystko im wyszło, Białorusini zobaczyli państwo, w którym chcieliby żyć. I, co dziwne, napawa to optymizmem.

Jaką Białoruś władze widzą na poziomie symboli?

Podczas Igrzysk Europejskich Mińsk zaprezentował siebie jako samodzielnego gracza europejskiej polityki. Do tego gracza, który akceptuje pewne ogólnoeuropejskie zasady gry. Na przykład Białoruś nie uznaje niepodległości Kosowa, ale przyjmuje reprezentację niepodległego Kosowa. Do Mińska zostali zaproszeni prezydenci Ukrainy, Serbii, Rosji i państw postsowieckich, ale też szefowie państw i instytucji Zachodu. Już teraz można stwierdzić, że dla Alaksandra Łukaszenki nie był to dyplomatyczny przełom, ale sama próba wyjścia z izolacji jest już pozytywnym faktem.

Bałkański kocioł na Igrzyskach Europejskich w Mińsku

Jeśli chodzi o politykę wewnętrzną, tuż przed samymi igrzyskami Łukaszenka przyjął dymisję kontrowersyjnego szefa MSW. Generał Ihar Szuniewicz dał się zapamiętać jako wróg mniejszości etnicznych i seksualnych, przeciwnik środowisk patriotycznych i opozycyjnych oraz obrońca pomnika stójkowego w Mińsku. Nowy minister spraw wewnętrznych, Osetyniec Jury Karajeu obiecał, że podczas Igrzysk Europejskich milicja będzie delikatna i niewidoczna. Z ulic zniknęły więźniarki, za to pojawiły się czarujące porządkowe.

Przyjezdni i mieszkańcy przez dziesięć dni nie widzieli sowieckich symboli, a ceremonie otwarcia i zamknięcia Igrzysk Europejskich przesycone były białoruskością. Wyszywanki, bociany i rycerze Wielkiego Księstwa Litewskiego. Koncert czerpiącego ze źródeł zespołu Trojca i teatralne show stworzyły mocne wrażenie odwieczności białoruskiej kultury, życiodajnej siły białoruskiej gleby, lasu i języka.

Czyżby władze w pełni przyjęły nacjonalistyczną koncepcję białoruskiej historii? Od Połocka do Wielkiego Księstwa Litewskiego i Rzeczypospolitej? Od Eufrozyny Połockiej do Witolda, Sapiehów i Radziwiłłów, Franciszka Skaryny i Statutów Litewskich?

– W państwie prawa powinno rządzić prawo, a nie człowiek – usłyszeli zebrani na widowni. Ciekawe, jak te słowa przyjął najważniejszy widz show. Słowa te dowodzą, że nie tylko ludzie, ale i władze chcą, by Białoruś była państwem prawa. I to jest ważne.

Pokazówka na zamówienie z góry?

– „Przecież to wszystko było na pokaz” – powiedzą sceptycy. I w wielu kwestiach będą mieli rację. Na przykład 21 czerwca funkcjonariusze w cywilu zatrzymali uczestników protestu Narodnaj Hramady przeciwko integracji z Rosją. Zostali wywiezieni poza Mińsk, ale tam wypuszczeni.

Ale rzecz w tym, że rytuał, nawet czysto formalny, ma zdolność stawania się częścią natury. „Lex orandi, lex credendi” głosi stara chrześcijańska maksyma, którą tłumaczy się „jak się modlisz, tak wierzysz”. Bo rytuał jest integralną częścią naszej wiary.

Można wierzyć lub nie wierzyć w mądrości pierwszych chrześcijan, ale wpływ symboliki na rzeczywistość jest bezsprzeczny. Kim innym jest prezydent siedzący pod biało-czerwono-białą flagą, a kim innym przywódca siedzący pod czerwono-zieloną. Czym innym jest Białoruś z rycerzami z herbem „słupów Giedymina” na tarczach, których widzieliśmy podczas otwarcia Igrzysk Europejskich, a czym innym Białoruś z sowieckimi „komisarzami w zapylonych hełmach”. Tym razem tych ostatnich nie było.

To, że Białoruś przynajmniej „na eksport” powinna wyglądać jak państwo narodowe, już dawno zrozumieli przynajmniej ci, którzy opracowywali protokół witania zagranicznych gości. I właśnie dlatego Warta Honorowa – oddział reprezentacyjny – od 2010 roku wykorzystuje jedynie język białoruski, komendy w jakim opracowała Narodowa Akademia Nauk.

Igrzyska Europejskie. Zdjęcie: Iryna Arachouskaja/belsat.eu

Tak, Igrzyska Europejskie w większości były pokazówką. I nasza Białoruś nie jest nawet tak białoruska, jak chciały ją pokazać władze. Ale dobrze, że właśnie taka pokazówka została zamówiona „na górze”. I należy pracować nad tym, by władze czuły, że z dołu, ze strony społeczeństwa, taka potrzeba co roku wzrasta.

To, co początkowo było dla wielu jedynie propagandą, ma zdolność przebudowywania mózgów samych propagandystów. I wtedy pokazówka zacznie stawać się prawdą.

Alaksandr Hiełahajeu, dziennikarz wojskowy i publicysta dla Biełsatu

Opinia autora może nie zgadzać się z opinią redakcji.

„Śmierć putinowskiej bandzie”: białoruscy opozycjoniści „witają” prezydenta Rosji

Zobacz też

Wiadomości