Pobity przez milicjantów dziennikarz Biełsatu dziś stanie przed sądem


Andruś Kozieł

W niedzielę w jednym z mińskich lokali wyborczych milicjanci rozbili głowę Andrusiowi Koziełowi. Dziennikarz spędził noc w areszcie, dziś stanie przed sądem. Jest oskarżony o „niepodporządkowanie się milicjantom”.

Współpracownik Biełsatu przebywał w lokalu wyborczym jako obserwator z ramienia jednego kandydatów opozycji do lokalnej rady. Zgodnie z prawem prowadził też transmisję wideo na żywo na w swoim profilu Facebooka. Nie spodobało się to milicjantom dyżurującym w 27. komisji wyborczej, którzy zażądali od obserwatora okazania pozwolenia na prowadzenie nagrania. Gdy ten odmówił, czterech funkcjonariuszy wywlekło go z pomieszczenia, rozbijając do krwi jego głowę o drzwi lokalu wyborczego. Funkcjonariusze dyżurowali wewnątrz lokalu wyborczego, co jest niezgodne z białoruskim prawem.

Dziennikarz będzie sądzony w sądzie rejonowym dzielnicy „Centralnaja”. Dziennikarzowi za niepodporządkowanie się poleceniom funkcjonariuszom milicji grozi kara grzywny w wysokości do 490 rubli (835 zł) do 1225 (2090 zł) lub kara aresztu do 15 dni. Dziennikarz zatem będzie sądzony za wykroczenie, a nie jak zapowiadano za napaść na milicjanta, co oznaczałoby sprawę karną i o wiele poważniejsze następstwa.

Na incydent zareagował wczoraj na Twitterze również wiceminister spraw zagranicznych Polski Bartosz Cichocki:

jb Belsat.eu

Zobacz też
Komentarze