Po trzech dniach woda wróciła na mińskie osiedle. Mieszkańcy mówią, że jej brak był karą za ich poparcie dla opozycji

Punkt poboru wody. Zdj.: AD/ «Biełsat»

Oddane kilka lat temu do użytku, położone na obrzeżach stolicy, osiedle Nowaja Borowaja jest znane ze swoich antyłukaszenkowskich sympatii i aktywnego udziału w demonstracjach.

Woda na osiedlu zniknęła w niedzielę. Stołeczne przedsiębiorstwo dostarczające wodę MińskWodoKanał oświadczyło, że doszło do celowego uszkodzenia ogólnie dostępnych zaworów. Zostały one wreszcie naprawione i dziś rano w kranach mieszkańców pojawiła się woda.

Wcześniej podstawiono cysterny z wodą. Wodę w butelkach przywozili też mieszkańcy innych dzielnic Mińska.

Sto dni białoruskiego protestu, sto dni terroru Łukaszenki

 

Odłączenie wody na opozycyjnie nastawionym osiedlu wywołało falę komentarzy sprowadzających się do tego, że władze chcą w ten sposób ukarać niepokornych mieszkańców. Sprawą zainteresował się nawet Białoruski Komitet Helsiński (BKH), który przygotowywał apel do ONZ z prośbą o pomoc w rozwiązaniu tej sprawy.

– To naruszenie podstawowych praw człowieka. Ma to być odpowiedź na poglądy ludzi, którzy tam żyją. Celem jest zmuszenie ich do rezygnacji ze swoich słów i swobody słowa – powiedział szef BKH Aleh Hułak.

Przenośne toalety pomalowane w barwy protestów, zdj.: Onliner

Mieszkańcy zwracali też uwagę, że w okolicach postawiono 3 przenośne toalety pomalowane w patriotyczne opozycyjne biało-czerwono-białe barwy. Ich zdaniem, ma to być forma ich szykanowania. W Nowej Borowej wielu mieszkańców wywiesza bowiem tego rodzaju sztandary pokazując w ten sposób swoje nastawienie do reżimu Alaksandra Łukaszenki.

Korespondentka Biełsatu „organizowała zamieszki”. Bronią jej koledzy z Polski i Ukrainy

Jak poinformowała służba prasowa Alaksandra Łukaszenki, wie on o problemach z dostawami wody i zarządził, aby zajęli się tym jego przedstawiciele w Mińsku.

Uładzimir Kucharau, mer stolicy, który na Białorusi jest powoływany przez rządzącego krajem, przekonywał po południu, że zawory na osiedlu zostały celowo uszkodzone i od razu umieścił ten akt w szerszym kontekście trwających protestów. Jego zdaniem, do tego rodzaju chuligaństwa dochodzi regularnie, a mieszkańcy Mińska skarżą się na „dużą liczbę ludzi na podwórkach, hałas wieczorami i brak możliwości dla odpoczynku”.

Wczoraj na krótko wyłączono też ogrzewanie. Firma obsługująca osiedle przekonywała, że to z powodu awarii w kotłowni. W związku z tym odwołano zajęcia w miejscowej szkole. Po południu poinformowano, że awaria została naprawiona.

pp/belsat.eu wg Tut.by

Wiadomości