Po stu dniach protestu. Czy Moskwa wreszcie usłyszy Chabarowsk?

 

Protesty w Chabarowsku nie ucichły na ani jeden dzień od 11 lipca Zdj. twitter@teamnavalnykhv

Wiece, pikiety, marsze – protesty w Chabarowsku nie ucichły na ani jeden dzień od 11 lipca. To wtedy po raz pierwszy mieszkańcy spontanicznie wyszli na główny plac miasta, aby wesprzeć aresztowanego dzień wcześniej gubernatora Siergieja Furgała. Dziesiątki tysięcy osób domagały się wyjaśnienia powodów zatrzymania głowy regionu. Wzywali oni do otwartego śledztwa i postępowania sądowego przeprowadzonego lokalnie.

Po stu dniach protestów – „jubileusz” przypadł w niedzielę – można stwierdzić, że krzyk mieszkańców Chabarowska nie został usłyszany przez Moskwę, jednak nadal zapierają się oni rękami i nogami, broniąc swojego prawa głosu i chcą być wreszcie usłyszani. Wszyscy już zdają sobie sprawę z tego, że to nie tylko walka o Furgała, ale także o możliwość samodzielnego kierowania własnym życiem i własnym regionem. Ze wszystkich plakatów, haseł i apeli mieszkańców Dalekiego Wschodu wypływa jedna, główna myśl – “Precz z Moskwą, ze wszystkim poradzimy sobie sami”.

„Wszystko odebrać i sprzedać”. Dlaczego Daleki Wschód tak zraził się do stolicy?

Przez ostatnie kilka dni w Chabarowsku świeciło słońce, jednak na dworze wiał bardzo silny, dalekowschodni wiatr. Dla przyjezdnych chłodno, dla miejscowych normalnie jak na połowę jesieni. W drewnianym domu na przedmieściach miasta, kierownik sprzedaży w dużej sieci handlowej Maksim Wołożancew przygotowuje się do setnego wiecu. U progu, na drewnianym kijku wisi nieduży plakat z napisem “Obudźcie się miasta! Nasza ojczyzna jest w tarapatach”.

– A czy to nie tarapaty? Moskwa wysysa z regionów wszystkie zasoby. Jesteśmy tutaj biedni. Zobaczcie co dzieje się w naszych portach i na drogach kolejowych. Składy z dalekowschodnim drewnem jadą do Chin, przeładowujemy miliony różnych ładunków w różnych kierunkach, całe wydobycie minerałów jest przeznaczone na eksport. Mówi się, że są u nas owoce morza, ale nikt nie wie, że są one tutaj droższe niż w stolicy. Mamy tu monopol i limity przydziału. Wszystko co można nam odebrać i sprzedać, to odbiorą i sprzedadzą. Jesteśmy dla nich (władz federalnych – red.) tylko bazą surowców, mają nas gdzieś. Moskwa zbiera tylko haracz i nic dla nas nie robi – Mówi Vot Tak Tv Wołożancew.

Próbując wyjaśnić nam, co każe ludziom wychodzić na ulice, rzadko wspomina on nazwisko byłego gubernatora Siergieja Furgała. Cały czas podkreśla, że ludzie są już zwyczajnie zmęczeni dyktaturą Moskwy.

Na placu przed urzędem regionu jest dziś tłoczno, zebrało się co najmniej kilkaset protestujących. Oczywiście, nie są to letnie rekordy, kiedy (według danych protestujących) na ulicę wyszły dziesiątki tysięcy osób. Temperatura walki spadła, ale każdego dnia przychodzą tutaj ludzie, tak jak wcześniej.

Na dziennikarzy pociski, na protestujących pałki

“Ręce precz od naszych dziennikarzy!” – skandują protestujący przed budynkiem urzędu Kraju Chabarowskiego. Żądanie odnosi się do wydarzeń, które miały miejsce w przeddzień 99. dnia protestów. Nieznani sprawcy porwali i wywieźli do lasu miejscowego dziennikarza Siergieja Płotnikowa, który prowadził transmisję na żywo, na kanale YouTube “Rus News”.

– To FSB albo służby specjalne. Mieli zielone maski. Strzelali tuż obok moich nóg. Mówili, że albo będę z nimi współpracował, albo dostanę kulkę w głowę. Wywieźli mnie z Chabarowska i około 40 kilometrów wieźli na podłodze w kajdankach. Mam zmiażdżone obie ręce – opowiedział Płotnikow po tym, jak go wypuścili.

Ludzie, którzy go zatrzymali, powiedzieli mu także, że będą w analogiczny sposób postępować z innymi blogerami i przedstawicielami massmediów, którzy relacjonują przebieg demonstracji w Chabarowsku. Płotnikow domaga się wszczęcia sprawy karnej i zbadania odzieży, na której można znaleźć ślady prochu, ale jak dotąd policja nie zareagowała w żaden sposób na to, co się stało.

Tydzień temu, w czasie demonstracji poparcia dla Furgała, po raz pierwszy pojawił się OMON. Kiedy akcja dobiegała już końca, policja wyszła z urzędu, po czym zaczęła bić i zatrzymywać protestujących. Był to jedyny od stu dni przypadek użycia siły wobec pokojowo demonstrujących obywateli. Efektem tych działań są dziesiątki zatrzymanych, sprawy karne i kilka osób, które trafiły do szpitali.

Daleki Wschód: pierwsza od lipca pacyfikacja protestu w Chabarowsku

Galina Prindannikowa wymaga teraz operacji. Mówi, że według lekarzy w jej płucach może znajdować się ciało obce. Funkcjonariusz OMONu pchnął kobietę, a ta upadła i straciła przytomność.

– Mam krwiaki na głowie i potrzebuję operacji. Złamał mi się ząb i metal dostał się do organizmu, dlatego mam teraz trudności z oddychaniem. To taka siła uderzenia, że mam wrażenie jakby to były elektrowstrząsy. Zwracam się do Żyrinowskiego. To na rozkaz jego protegowanego Diegtiariowa (nowego gubernatora Kraju Chabarowskiego) zostałam pobita i teraz nie mam nawet gdzie poddać się operacji, ponieważ drugi regionalny szpital został zamknięty. Oczekuję od Żyrinowskiego operacji – ogłosiła emerytka.

Wiele osób łączy pojawienie się na placu policji z rozkazem obecnych władz Chabarowska. Analitycy polityczni uważają, że tymczasowo mianowany przez Kreml Diegtiariow nie wie, jak zatrzymać protest i próbuje różnych metod.

Wywózka gubernatora: aresztowanie Furgała niczym operacja specjalna

Na pierwszej demonstracji, która miała miejsce 11 lipca (czyli dwa dni po zatrzymaniu i przewiezieniu do Moskwy gubernatora Furgała), policja wyglądała na zdezorientowaną. Można było odnieść wrażenie, że funkcjonariusze nie wiedzą, jak mają postępować. Wielu po prostu stało z boku, a byli wśród nich również tacy, którzy rozdawali obywatelom maseczki.

Dzień wcześniej, rządowa telewizja poinformowała o oskarżeniach wobec głowy regionu. Pokazywano kadry, na których przygnębionemu Furgałowi zakładają kajdanki, odczytując przy tym fragmenty nakazu aresztowania. Wszystko odbywało się wczesnym rankiem, kiedy gubernator wyjeżdżał do pracy, a w Moskwie był środek nocy.

Jeszcze tego samego wieczoru polityk znajdzie się w stolicy. Zostanie tam szybko eskortowany najbliższym samolotem. Na ekranach telewizorów oficjalna przedstawicielka Komitetu Śledczego wciąż powtarza, że Furgał jest oskarżony o współudział w zabójstwach i jedno usiłowanie zabójstwa 15 lat temu. On sam nie przyznaje się do winy i narzeka na presję ze strony śledczych. Szczegóły sprawy początkowo nie zostały ujawnione.

Gubernator Kraju Chabarowskiego zatrzymany, podejrzenia dotyczą zabójstw

Dopiero we wrześniu Komitet Śledczy postawił byłemu gubernatorowi zarzuty zorganizowania zabójstwa konkurentów biznesowych: przedsiębiorcy Jewgieniego Zorji w 2004 r. i biznesmena Olega Bułatowa w 2005 r. Wcześniej Furgał był już zamieszany w sprawę zabójstwa Zorji jako podejrzany, ale później postępowanie karne wobec polityka zostało umorzone.

Sprawa Siergieja Furgała jest w istocie kontynuacją sprawy karnej Nikołaja Mistrjukowa, partnera biznesowego polityka i byłego deputowanego Dumy Okręgowej Chabarowska. Został on aresztowany pod koniec ubiegłego roku przez Moskiewski Sąd Basmanny. Mistrjukow został osadzony w więzieniu pod zarzutem morderstwa. Razem z nim aresztowano trzy osoby. Wersji tego, co się wydarzyło, było wiele: konflikt z wysłannikiem prezydenta Jurijem Trutniewem, prowadzącym interesy biznesowe przyjaciela Władimira Putina Jurija Kowalczuka na Dalekim Wschodzie. Mieszkańcy Chabarowska domagali się jednak najważniejszego – „uczciwego procesu w regionie”. Na wiecach żądali jawności postępowania i orzeczenia wyroku przez ławę przysięgłych.

Zemsta Kremla. Diegtiariow w prezencie

Kreml długo udawał, że w Chabarowsku nic się nie dzieje. Nie zauważali wielotysięcznych wieców, a kiedy już zwrócili uwagę, to zdecydowali się zemścić na protestującym Chabarowsku. Władimir Putin 20 lipca podpisał nakaz odsunięcia Furgała od władzy gubernatora Chabarowska, z powodu utraty zaufania. W miejsce członka partii LDPR wysłano kolejnego przedstawiciela partii – deputowanego Dumy Państwowej, Michaiła Diegtiariowa.

Pełniący obowiązki szefa regionu Diegtiariow kategorycznie odmówił wyjścia do protestujących, mówiąc, że nie będzie rozmawiać z tłumem. Partyjny kolega Furgała wyrzekł się swojego poprzednika, dając do zrozumienia w każdy możliwy sposób, że za poprzednich rządów region popadał w ruinę, ale teraz nadeszła nowa era i wkrótce obywateli Chabarowska czeka wspaniała, świetlana przyszłość. Dla dobra regionu jest on gotowy pracować dzień i noc, a nawet chodzić do bani (rosyjskiej łaźni) z wysokimi rangą urzędnikami i wpływowymi biznesmenami. O swojej miłości do bani członek LDPR wspominał tak często, że nadano mu przezwisko “Łaziebny”.

Protestujący natychmiast ułożyli nowe hasło “Furgał do domu, Diegtiariow do bani”, jednak nowy gubernator regionu powiedział, że zostanie w Chabarowsku na długo – co najmniej 20 lat. Kupił tutaj mieszkanie, przeniósł swoją rodzinę, a na najwyższe stanowiska w rządzie mianował swoich przyjaciół z Samary. Żądania odejścia Diegtiariowa zaczęły wybrzmiewać równie mocno, jak żądania dymisji niepopularnego burmistrza Chabarowska – Siergieja Krawczuka z partii Jedna Rosja.

– Kraj Chabarowski został pozbawiony prawowitej władzy na minimum rok do następnych wyborów gubernatora. Na wszystkich szczeblach władzy już się domyślają i Diegtiariow sam doskonale zdaje sobie sprawę, że nie jest w stanie powstrzymać protestów. Diegtiariow pracuje teraz nie dla mieszkańców Kraju Chabarowskiego, ale dla kilku osób z administracji prezydenta. Myślę, że pełniący obowiązki gubernatora liczy na szybkie odwołanie i awans w dowód wdzięczności Kremla za ofiarne ignorowanie postulatów mieszkańców regionu – komentuje dla Vot Tak Tv, analityk polityczny Aleksiej Kaper.

„Tutaj my jesteśmy władzą!” Kolejny wielotysięczny protest po zmianie rosyjskiego gubernatora

Poparcie LDPR w Kraju Chabarowskim spadło już do poziomu Jednej Rosji, chociaż dokładnie rok temu było niesamowicie wysokie – członkowie partii Siergieja Furgała byli wspierani w wyborach do miejskiej i regionalnej dumy. Wszyscy zgłoszeni kandydaci z LDPR w 2019 roku wygrywali ze swoimi konkurentami z innych partii, a Jedna Rosja przestała być partią większościową. To wszystko dzięki miłości ludzi do Siergieja Furgała.

Za rządów Diegtiariowa mieszkańcy Chabarowska zaczęli nazywać partię LDPR partią zdrajców. Na żądanie nowego przywódcy regionu, wybranym urzędnikom zakazano otwartego poparcia dla byłego gubernatora i protestujących. Na wiecach posłów wzywa się do rezygnacji ze swoich mandatów i rozwiązania dumy. Dwóch posłów, którzy publicznie popierają polityka, opuściło już partię – są to deputowany do władz miejskich Chabarowska Aleksander Kajan oraz przedstawiciel regionalnej Dumy Piotr Jemieljanow.

– W tej sytuacji nie mam moralnego prawa pozostać członkiem partii – zaznaczył poseł.

“Pijana hołota”. Komplementy rządowych mediów i przyjazd Sznura

W rządowych mediach nie mówi się o protestach od trzech miesięcy. A jeśli już się o nich mówi, to tylko w negatywnym kontekście. Prezenter rządowego Kanału Pierwszego w TV nazwał protestujących “pijaną hołotą”. Latem, w swoich programach mówił on, że Siergieja Furgała popierają tylko ludzie z marginesu społecznego.

Teraz w ogóle nie mówi się o chabarowskich protestach na antenie rządowej telewizji. Dlatego Siergiej Furgał osadzony w Lefortowie, przez długi czas nie miał pojęcia, że wspierają go setki tysięcy mieszkańców Kraju Chabarowskiego. Był pewien, że o nim zapomniano. Były gubernator jest niemal całkowicie odcięty od świata – nie wolno mu widywać się z bliskimi, nie docierają do niego listy i telegramy, nawet od najbliższych. Jednak mieszkańcy Chabarowska znaleźli sposób, jak dać znać politykowi, że go wspierają – zaczęli wysyłać przelewy na 27 rubli. Liczba 27 to kod regionu. Ponadto, to mieszkańcy regionu płacą teraz za prawników Siergieja Furgała – jego rodzina nie ma pieniędzy, bo pieniądze z ich kont zostały skonfiskowane.

Informacyjną próżnię zdecydował się wypełnić muzyk, lider zespołu Leningrad i mianowany latem dyrektor kanału RTVI – Siergiej Sznurow. Przyleciał on do Chabarowska, aby nakręcić film o protestach. Jego pojawienie się na ulicach wywołało euforię u demonstrujących. Muzyk stał się pierwszą osobą publiczną, która wyszła do ludzi, aby porozmawiać o wydarzeniach w regionie.

“Niech żyje Białoruś!” i herbata dla Putina

W ciągu trzech tych miesięcy, ludzie wychodzący na ulice zawsze reagowali na inne wydarzenia. Kiedy na Białorusi podczas protestów przeciwko reżimowi Łukaszenki, siły bezpieczeństwa zaczęły bić obywateli, mieszkańcy Chabarowska udali się na wiec z kwiatami w rękach, biało-czerwonymi flagami i plakatami „Niech żyje Białoruś!”.

„Żywie Biełaruś!” także w… Chabarowsku

Kiedy otruto rosyjskiego opozycjonistę Aleksieja Nawalnego, protestujący wyszli z plakatami “Losza, żyj” i “Putin, wypij herbatę. Chabarowsk zaprasza”. Wiele osób uważa, że wyeliminowanie Furgała i Nawalnego, to ogniwa tego samego łańcucha.

– Wiadomo, że Putin eliminuje silnych polityków, którzy mogą z nim konkurować. Jednego aresztował, a drugiego otruł – opowiada mieszkaniec Chabarowska, Ilja Siergiejew.

Po trzech miesiącach ludzie nadal są przekonani, że sprawa przeciwko Furgałowi została sfabrykowana, a gubernator po prostu nie podobał się Kremlowi, ponieważ w Kraju Chabarowskim jest bardziej popularny niż Putin. Protestujący pytani przez Vot Tak TV mówią, że są gotowi do dalszego wychodzenia na wiece i do obrony swojego prawa bycia wysłuchanym przez władze.

– Wyobraźcie sobie, że nie poparlibyśmy naszego gubernatora, że siedzielibyśmy w domu i milczeli. Już dawno zostałby osądzony i po cichu zesłany gdzieś daleko. A dopóki uważnie śledzimy jego sprawę, głośno i otwarcie rozmawiamy o sobie i niesprawiedliwości wobec Siergieja Iwanowicza Furgałą, to jest nadzieja, że władze nie odważą się go ukarać. Będziemy tutaj bez względu na wszystko, nawet jeśli codziennie będą wypuszczać OMON – mówi emeryt z Chabarowska Andriej Wasiljewicz.

Pobyt Siergieja Furgała w areszcie przedłużono do 9 grudnia. Dalsze protesty mieszkańców są zapowiedziane bez daty końcowej.

Mińsk i Chabarowsk, wspólna sprawa?

Lika Krasnowa/ vot-tak.tv

(hk)

Wiadomości