Po spotkaniu w Soczi: sporne kwestie wciąż nierozstrzygnięte?


Zdj. REUTERS-Vasily Fedosenko

Eksperci i media o spotkaniu prezydentów Rosji i Białorusi.

Kolejne trudne rozmowy

– Białoruś otrzyma całe 24 mln ton ropy oraz równowartość ceł eksportowych za 6 mln ton ropy (które – według obowiązującego dotąd schematu – przeleje na jej konto Rosja) – prognozuje w swoim poniedziałkowym wydaniu rosyjska Niezawisimaja Gazieta.

Autor publikacji powołuje się m.in. na wypowiedzi białoruskiego przywódcy i jego ministrów, którzy w czasie weekendu komentowali przebieg i ustalenia rozmów. Zwraca też uwagę, że po piątkowym spotkaniu w Soczi, od którego eksperci oczekiwali rozstrzygnięcia wielu spornych kwestii między Mińskiem i Moskwą, prezydenci Rosji Władimir Putin i Białorusi Alaksandr Łukaszenka nie wyszli do mediów.

Wymienione wyżej kwestie energetyczne to, jak pisze dziennik, jedyny dość konkretny rezultat negocjacji w Soczi, przy czym i te ustalenia zostały ostatecznie potwierdzone dopiero w sobotę – podczas rozmowy telefonicznej prezydentów. Również w sobotę w czasie specjalnie zwołanej narady z członkami białoruskiego rządu Łukaszenka ocenił rozmowy z Putinem jako „trudne, ale mające rezultaty”.

Białoruski prezydent poinformował m.in., że podjęto ustalenia dotyczące przekazania do budżetu Białorusi środków z ceł za rosyjską ropę, rozliczeń za gaz dostarczany przez Gazprom, a także omawiano sprawę produktów naftowych, które Białoruś kupuje od Rosji, a następnie, o co ma pretensje Rosja, sprzedaje za granicę, zarabiając na tym.

Wszystko będzie „niebawem”?

Łukaszenka zapowiedział, że „w ciągu tygodnia” ma zostać ustalony wolumen produktów rolnych, które Rosja zakupi w tym roku od Białorusi. Później wicepremier Białorusi Michaił Rusy powiedział w telewizji państwowej, że „do końca roku Białoruś wyrówna ilości dostaw produktów rolnych, które wcześniej były ograniczone przez rosyjskie organy kontrolne”.

Według relacji Łukaszenki udało się uzyskać zapewnienie, że Białoruś otrzyma „w najbliższym czasie” szóstą, przedostatnią i wstrzymywaną od kilku miesięcy transzę kredytu od Eurazjatyckiego Funduszu Stabilizacji i Rozwoju. Wypłata siódmej transzy to natomiast, według słów Łukaszenki, przede wszystkim kwestia „aktywności członków rządu białoruskiego”.

Prezydent mówił również o tym, że Białoruś zabiega o wydłużenie okresu spłaty i obniżenie stopy oprocentowania kredytu, który Rosja udzieliła jej na budowę przez rosyjski Rosatom elektrowni atomowej pod Ostrowcem. Jako przyczynę podał „niedotrzymanie terminów przez stronę rosyjską” i opóźnienie budowy o rok, a może i dłużej.

Czytajcie więcej:

Uruchomienie elektrowni jądrowej w Ostrowcu odroczone

Problemy są, konkretów brak

Białoruscy eksperci ocenili, że rewelacje Łukaszenki były mało konkretne. Ewidentnie jednak – ich zdaniem – prezydent chciał zademonstrować, że spotkanie w Soczi to nie były kolejne rozmowy bez wyników. Podobnie ocenia to Niezawisimaja Gazieta:

– Najwyraźniej, pamiętając poprzednią niekorzystną sytuację, Alaksandr Łukaszenka postanowił poinformować o rezultatach negocjacji – sugeruje autor artykułu.

Poprzednie rozmowy prezydentów pod koniec sierpnia, określane już jako „Soczi-1”, zakończyły się bez oficjalnych komentarzy, co – jak wskazuje rosyjski dziennik -„zrodziło mnóstwo nieprzyjemnych dla Łukaszenki plotek”.

Zarówno rosyjscy, jak i białoruscy komentatorzy, przyznają jednak, że większość spornych kwestii ciągle pozostaje nierozstrzygnięta i przynajmniej wymaga dopracowania. Jeszcze w piątek w Soczi, na początku spotkania z Putinem szef białoruskiego państwa oznajmił, że wszystkie problemy we wzajemnych relacjach „można rozstrzygnąć do końca roku”.

Moskwa zapłaci. Ale mniej

Entuzjastycznie przebieg rozmów i ich wyniki oceniła tylko białoruska telewizja państwowa, która stwierdziła, że „znaleziono rozwiązania w większości kwestii”, a pakiet piątkowych ustaleń jest wart ponad 30 mld dolarów. Niezależni eksperci, przepytani przez białoruską redakcję Radia Swaboda, nie potrafili znaleźć źródeł tej kwoty ani optymizmu państwowych mediów.

– Naftowe, gazowe i mleczarskie „wojny” pomiędzy Białorusią i Rosją nie zakończą się po spotkaniu w Soczi, a obiecanych przez Putina korzyści dla białoruskiej gospodarki możemy się nie doczekać – ocenił ekonomista Leanid Zaika. – Nasi urzędnicy cieszą się jak dzieci, że oto znowu udało się coś wytargować od Moskwy – ocenił z kolei komentator Alaksandr Kłaskouski na portalu naviny.by.

Ewentualne sukcesy Kłaskouski uznał za „taktyczne”, natomiast rozmowę o możliwym kolejnym kredycie od Moskwy, o który według Łukaszenki stara się Mińsk, skomentował następująco:

– Targi o ten kredyt będą trwać. I pewnie Moskwa go da. Dlatego, że, uwaga, bez niego Mińsk nie będzie mógł spłacić poprzednich pożyczek. (…) Dla Białorusi to będzie jednak pyrrusowe zwycięstwo, bo w efekcie kraj jeszcze bardziej zabrnie w spiralę długu, stając się wiecznym dłużnikiem Rosji.

Białoruski politolog Waler Karbalewicz ocenił zaś na łamach portalu Radia Swaboda, że z obecnej sytuacji można wyciągnąć wniosek, iż „Moskwa jest dalej gotowa płacić Mińskowi za pozostawanie z nią w sojuszniczych relacjach. Tylko mniej niż dotychczas”.

cez/belsat.eu wg PAP

Zobacz też
Komentarze