Po co Łukaszence był „kałasz” i kamizelka kuloodporna? Oficjalna wersja

Alaksandr Łukaszenka z automatem. Mińsk, 23.08.2020 r.

Cały dzisiejszy dzień, od samego rana Alaksandr Łukaszenka pracował w centrum sytuacyjnym w Pałacu Niepodległości i kontrolował sytuację – tak wyjaśniła niecodziennie kadry z prezydentem z bronią w ręku jego rzeczniczka.

– Również w tym momencie, kiedy tzw. mityngujący ruszyli – można tak powiedzieć – do swojego rodzaju szturmu budynku – cytuje słowa Natalli Ejsmant rządowa agencja prasowa BiełTA.

Mińsk: demonstranci tłumnie przyszli pod pałac Łukaszenki

Jak podkreśliła rzeczniczka, w czasie tego „swojego rodzaju szturmu” przywódca państwa także znajdował się w pałacu.

– Zresztą chyba możemy powiedzieć, że odwagi starczyło mityngującym nie na długo. Widząc, co się może wydarzyć, ludzie ci szybko zawrócili i dosłownie pobiegli w przeciwnym kierunku – przekonywała Ejsmant.

Łukaszenka przyleciał z automatem do protestujących

Rzeczniczka prezydenta nie wyjaśniła jednak, co mogłoby „się wydarzyć”. Dała za to do zrozumienia, że opublikowane wcześniej nagrania pokazujące Alaksandra Łukaszenkę w kamizelce kuloodpornej i z automatem Kałasznikowa w dłoni zawierały istotny przekaz:

– Jak obiecał prezydent, nigdzie on nie uciekł, jakkolwiek staraliby się to przedstawiać pewni blogerzy i kanały w Telegramie. I jego dzieci też były z nim. Na kadrach można zobaczyć jego najmłodszego syna – podkreśliła Ejsmant.

cez/belsat.eu wg belta.by

Wiadomości