Plan „B” Łukaszenki i Kremla: casting na „konstruktywną opozycję”

Michał
Kacewicz
dziennikarz

Czemu niektórzy opozycjoniści rozmawiają z Łukaszenką i wychodzą z więzienia? Bo w ten sposób białoruska władza i Kreml budują sobie polisę ubezpieczeniową.

Ponad dwa miesiące protestów, paraliż państwa i izolacja międzynarodowa to dotychczasowy bilans polityki Alaksandra Łukaszenki. Prezydent gra na czas i liczy na rozrzedzenie masowych protestów. A potem na stopniową pacyfikację za pomocą zatrzymań najaktywniejszych uczestników, rozbijania demonstracji wtedy, kiedy są mniej liczne. Łukaszenka musi mieć jednak plan „B”. Na wypadek, gdyby wariant pacyfikacji protestu się nie powiódł, lub trwał zbyt długo. Co najmniej od drugiej połowy sierpnia jasne jest, że taki plan był przygotowywany.

Na jego skonstruowanie naciska również Rosja, dla której osłabienie Łukaszenki jest wygodne, ale upadek już nie. Kreml chciałby wprowadzenia do białoruskiej polityki nowych graczy, rzecz jasna lojalnych wobec Rosji. Drugim celem Kremla jest z kolei stopniowe „rozrzedzenia” władzy Łukaszenki w sosie pozorowanych na prodemokratyczne reform ustrojowych. Sygnały, że tak się dzieje wysyła sam Łukaszenka. Już sam kilka razy wspominał o reformie konstytucyjnej, o przekazaniu enigmatycznych 71 kompetencji prezydenta innym organom władzy. Do takich działań potrzebni są jednak aktorzy spoza kręgów władzy. Wszystko na to wskazuje, że właśnie zaczął się casting na role w teatrze Łukaszenki

Nowi aktorzy

Alaksandr Łukaszenka w areszcie KGB. Po jego prawicy Juryj Waskrasienski. Zdj.: Puł Pierwogo

Juryj Waskrasienski wyszedł na wolność 11 października. Dzień po zaskakującym spotkaniu Alaksandra Łukaszenki z więźniami politycznymi w areszcie śledczym KGB. Waskrasienski do 16 października miał jeszcze areszt domowy, ale obecnie już tylko środek zapobiegawczy w postaci dozoru milicyjnego. Z aresztu wypuszczeni byli tego samego dnia Dmitrij Rabcewicz, dyrektor firmy Panda-Doc z branży IT, wraz z dwójką menedżerów, oraz prawnicy Ilia Salej i Lilia Własowa i politolog Witalij Szklarau.

Waskrasienski to przedsiębiorca i członek sztabu wyborczego Wiktara Babaryki. Był aresztowany 12 sierpnia pod zarzutem „organizacji masowych rozruchów”. To poważne przestępstwo, za które grozi kara wieloletniego więzienia. Mimo to Waskrasienski wyszedł na wolność (nadal z perspektywą procesu sądowego) dzień po rozmowie z Łukaszenką. Być może prezydent wykonał w ten sposób drobny gest dobrej woli. Ważniejsze jest jednak to, co wypuszczony zza krat opozycjonista opowiada w mediach.

– Od wczoraj zajmuję się realizacją tych zadań, które postawił mi prezydent i uczestnicy okrągłego stołu (…) – powiedział Waskrasienski w rozmowie z portalem tut.by i dodał w dalszej wypowiedzi – Zajmuję się również uwolnieniem więźniów, ale nie chcę o tym mówić, bo tak, jak pieniądze lubią ciszę, tak i prawdziwa polityka lubi ciszę.

Tu były opozycjonista ma rację. Polityka lubi ciszę. Przynajmniej ta zakulisowa i ta, która sprowadza się do niejawnych układów. „Okrągły stół”, o którym mówił Waskrasienski, miał miejsce 10 października w areszcie śledczym KGB i polegał na tym, że Łukaszenka przez pięć godzin rozmawiał z więzionymi opozycjonistami. Sam Waskrasienski siedział po prawicy prezydenta. I dziś w wywiadach dla rządowych mediów (stacje BT, ONT), twierdzi że była to konstruktywna rozmowa m.in. na temat przyszłej reformy konstytucyjnej. Łukaszenka miał obiecać, że teraz będzie jego ostatnia prezydencka kadencja.

Łukaszenka obiecał, że to jego ostatnia kadencja? Tak twierdzi uczestnik spotkania w areszcie KGB

Czterdziestotrzyletni Waskrasienski nie jest debiutantem w białoruskiej polityce. W latach 90. działał aktywnie w młodzieżowych, a potem właściwych strukturach liczącej się wtedy partii komunistycznej. Potem znalazł się w grupie rozłamowców, którzy porzucili starą, komunistyczną gwardię, na rzecz nowej i popierającej Łukaszenkę Komunistycznej Partii Białorusi. Przez ostatnie dwie dekady Waskrasienski pozostawał w orbicie świata polityki, mediów i biznesu. Napisał trzy książki (m.in. o historii rosyjskiego radia Biznes FM, zajmującego się tematyką gospodarczą, oraz poradniki przedsiębiorczości), był radnym w Mińsku. Po zakończonych pacyfikacją i aresztowaniami wśród opozycjonistów wyborach w 2010 r. pojawił się na zaprzysiężeniu Łukaszenki, jako jeden z oficjalnie zaproszonych gości. Tej wiosny wszedł do sztabu Babaryki.

Polisa

Były komunista i autor książek o zaletach świata liberalnej gospodarki, opozycjonista aresztowany przez Łukaszenkę, który teraz chodzi po telewizjach Łukaszenki i opowiada, że trzeba iść na kompromis i wspólnie wypracować nowy model państwa. Kim jest i do czego wykorzystywany jest Waskrasienski? To nie tylko postać pełna sprzeczności, ale przede wszystkim ktoś, kto ma do odegrania ważną rolę w teatrze Łukaszenki.

Jego życiorys pokazuje potrzebę realizacji ambicji politycznych, a także skłonność do daleko idących kompromisów w imię owych ambicji. Jego aktywność po wyjściu z więzienia wprowadza wrażenie, że opozycja nie jest zjednoczona, tylko podzielona na wielu poziomach. Jest przecież wypuszczony i gorliwie pracujący nad reformą konstytucyjną Waskrasienski. Jest wciąż trzymany w więzieniu Babaryka, uczestniczący w nagłośnionym „okrągłym stole” z Łukaszenką. Jest i trzymana w więzieniu Maryja Kalesnikawa i Siarhiej Cichanouski. I ci, którzy zostali wygnani z Białorusi, ze Swiatłaną Cichanouską na czele.

Kreowanie takich podziałów to tylko jedna część planu „B”. Przy okazji Łukaszenka zyskuje argumenty do siłowej rozprawy z tymi, którzy na negocjacje z nim nie chcą iść. Ma wolną rękę, by nazwać ich „ekstremistami”. Jest to dla niego ważne zwłaszcza teraz, przed zbliżającą się niedzielą 25 października, którą Cichanouska określiła jako ostateczny dzień ultimatum: Łukaszenka ma się podać do dymisji, albo zacznie się fala strajków. Oznaczać to może nową falę protestów i represji.

Cichanouskaja do milicji: do niedzieli przejdźcie na stronę narodu

Ważniejsze dla Łukaszenki jest jednak zyskanie możliwości manewru w przyszłości. A nawet nie tyle jest to ważne dla niego, co dla rosyjskich mocodawców. Moskwa chciałaby rozładować białoruski protest pozorując przemiany ustrojowe. I np. wprowadzić elementy republiki parlamentarnej i zwiększyć rolę rządu, kosztem ośrodka prezydenckiego.

Oczywiście z perspektywy rosyjskiej takie przemiany muszą być kontrolowane tak, żeby nie rozmontować gwałtownie łukaszenkowskiego systemu władzy. Bo to groziłoby eksplozją i np. wejściem do polityki osób, które w paranoicznej wizji Kremla i Mińska są agentami Zachodu. Dlatego potrzeba zaszczepić wśród Białorusinów ideę „konstruktywnego dialogu” z przedstawicielami opozycji, którzy zapewne już wcześniej byli przygotowywani do takiej roli. I teraz pójdą na rozmowy z władzą na jej warunkach.

Już pierwsze posiedzenie „okrągłego stołu” za kratami i pod bacznym okiem kagiebistów zwiastuje, w jaką stronę pójdzie ów dialog. Waskrasienski nie jest pewnie głównym aktorem w tej inscenizacji, bo on posłuży jedynie jako test dla takich rozwiązań i rodzaj balona próbnego. W ten sposób rodzi się polisa ubezpieczeniowa dla Łukaszenki, ale i alternatywa na wypadek, gdyby trzeba było go powoli wygumkować z białoruskiej historii.

Inne teksty autora w dziale „Opinie”

Michał Kacewicz/belsat.eu

Redakcja może nie podzielać opinii autora.

Więcej materiałów