Piotr Łastówka: białoruski pisarz, który szukał porozumienia z Polakami

Urodził się na Wileńszczyźnie, ale większość życia spędził w Warszawie. Zorganizował w stolicy społeczność białoruską, której nie chciały zauważyć władze II RP. Swoje życie poświęcił budowaniu wzajemnego zrozumienia między Polakami, Białorusinami, Ukraińcami i Litwinami. O zapomnianym dziś Piotrze Łastówce Biełsatowi opowiadał białoruski historyk Kastuś Szytal.

Dzieciństwo w wirze wydarzeń

Piotr Łastówka (biał. Piatro Łastauka) urodził się 16 lutego 1907 r. na wsi Żuki Dolne w gminie Hermanowicze nad Dzisną. Jego ojciec był biednym chłopem. Nie było go stać na zapewnienie synom wykształcenia – późniejszy pisarz i publicysta Piotr doszedł do tego samokształceniem.

Od dzieciństwa miał do czynienia z przejawami białoruskiego odrodzenia narodowego i kulturowego, które zaczęło się rozwijać na początku XX wieku. Już za cara w okolicach Hermanowiczów czytało się „Naszą Niwę”, jedną z pierwszych białoruskich gazet.

Rok 1917, znany w Imperium Rosyjskim jako rok dwóch rewolucji, był dla katolików powiatu dziśnieńskiego rokiem wizyt biskupa wileńskiego Edwarda von der Roppa.

Biskup wileński Edward von der Ropp

Podczas tych wizyt jeden z księży wygłosił kazanie w języku białoruskim, które wywarło ogromne wrażenie na mieszkańcach Dziśnieńszczyzny. Jak wynika z późniejszej korespondencji do białoruskich gazet, ludzie wspominali te wydarzenia przez lata. A wszystko dlatego, że po raz pierwszy usłyszano, że w kościele można mówić po białorusku!

Piotr Łastówka miał wtedy 10 lat, mieszkał 4 kilometry od Hermanowiczów i był świadkiem tych wydarzeń. Potem wielu księży zaczęło używać języka białoruskiego w kazaniach. Byli to księża Michał Piotrowski i Zenon Jakuć z Szarkowszczyzny, ks. Jan Żuk z sąsiedniej parafii w Nowym Pohoście, ksiądz Franciszek Ramejka z pobliskiego Zadoroża. W 1918 r. również przemawiał po białorusku ksiądz Adam Stankiewicz.

“Droga do Hermanowiczów”, Jazep Drazdowicz, 1917 r.

W 1918 r. w Hermanowiczach powstała wspólnota Białoruskiej Chrześcijańskiej Demokracji, a słynny artysta Jazep Drazdowicz założył towarzystwo edukacyjne.

Wszystkie te wydarzenia ukształtowały przyszłego pisarza, działacza obywatelskiego i publicystę. Dlatego naturalne jest, że w wieku 14-15 lat, jak wspominał jego brat, Piotr wstąpił do ruchu białoruskiego i pomagał w kolportażu literatury.

To były akurat lata wyborów do Sejmu RP. Wówczas weszło do niego dwóch posłów białoruskich z okręgu święciańskiego, do którego należał powiat dziśnieński. Byli to ksiądz Adam Stankiewicz, który był dobrze znany mieszkańcom tego regionu ze swoich białoruskich kazań, oraz nauczyciel Piotr Miatła. W gminie Hermanowicze na 1665 realnych głosów, na białoruską listę zagłosowało 905 wyborców, czyli ponad połowa.

Przedwojenna polska mapa rodzinnych stron Piotra Łastówki

Członek Hromady

W 1925 r. w międzywojennej Polsce zorganizowano Białoruską Włościańsko-Robotniczą Hromadę, partię inspirowaną i wspieraną przez Sowietów. W krótkim czasie stała się ona najpopularniejszą białoruską partią polityczną. Organizacja aktywnie rozwijała się na terenie powiatu dziśnieńskiego, a w 1926 r. w jej szeregi wszedł młody Piotr Łastówka.

Hromada jednak nie dostała szansy na długi rozwój: polskie władze zlikwidowały ją, zanim stała się prawdziwym graczem politycznym. Powodem była walka z wpływami komunistycznymi, i już w styczniu 1927 r. zaczęły się masowe areszty kierownictwa i aktywistów Hromady. Dwa miesiące później, w marcu 1927 r., policja poinformowała o ujawnieniu organizacji antyrządowej w okolicach Szarkowszczyzny, w wyniku czego trafili do więzienia między innymi przyszły znany zachodniobiałoruski poeta Michaś Maszara, Piotr Lastówka oraz jego brat Dominik.

Dom parafialny w Głębokiem. Wcześniej był tu sąd rejonowy, w którego kazamatach trzymano młodego Łastówkę. Teraz jest tam redakcja katolicka. Zdjęcie: Zmicier Łupacz/belsat.eu

Braci wtrącono najpierw do więzienia w Głębokiem. Obecnie, w tym samy budynku mieści się redakcja katolickiej prasy.

Następnie przeniesiono ich do więzienia na Łukiszkach w Wilnie. Siedząc na Łukiszkach Piotr ogłosił strajk głodowy. Nie spędził jednak tam wiele czasu, ponieważ został zwolniony i otrzymał dozór policyjny. W sierpniu 1929 r. sąd okręgowy w Wilnie przeprowadził postępowanie nad działaczami Hromady z Szarkowszczyzny, które gazety nazwały „kompromitacją organów śledczych” – sąd nie znalazł dowodów w materiałach zebranych przez policję, a wszystkie osiem osób zostało uniewinnionych.

Artykuł Kurjera Wileńskiego o sprawie Hromady

Wkrótce później Piotr Łastówka został powołany do Wojska Polskiego.

Praca w Warszawie

W 1931 roku Piotr Łastówka wrócił z wojska do swojej rodzinnej wioski. To był szczyt Wielkiego Kryzysu, globalnego załamania gospodarczego, który mocno uderzył w rolnictwo. Jego ojciec zmarł wcześnie, pozostawiając cztery akry ziemi dla swoich dwóch synów. Dzieląc tę ​​ziemię, bracia nie byliby w stanie wyżyć z roli dlatego w tym samym roku 24-letni Piotr Łastówka wyjechał za chlebem do Warszawy. Pracę udało mu się znaleźć dopiero po dłuższym czasie. Jednocześnie zajmował się działalnością literacką i obywatelską.

Białoruski pisarz pisze… po polsku.

W Warszawie w wolnym od pracy czasie Piotr zaczął studiować literaturę. Co ciekawe, obie swoje książki wydał w języku polskim.

Okładka opowiadania Piotra Łastówski „Słomiana choinka”

W 1933 roku ukazało się jego opowiadanie „Słomiana choinka”. Opisuje ono losy polskiego dziecka, syna urzędnika kolejowego, który stracił rodziców podczas rewolucji bolszewickiej w Rydze. Chłopiec został zabrany do Moskwy, gdzie miał ciężkie życie w przytułku – z powodu trudnych warunków i antyreligijnej propagandy bolszewickiej. W Boże Narodzenie dziecko zostaje w sierocińcu, żeby nie pójść do kina, do którego wychowawcy zabierają wszystkie dzieci. Chowając się pod łóżkiem robi ze słomy tytułową choinkę i cicho śpiewa kolędy. W końcu jednak udaje mu się uciec na polską stronę granicy i znaleźć w Wilnie znajomego rodziców, który się nim zaopiekował.

To historia z dobrym zakończeniem, ale jednocześnie wyraźnie ukazująca antykomunistyczne poglądy autora, który nie akceptował walki bolszewików z religią.

W następnym, 1934 roku, ukazało się drugie opowiadanie Łastówki pt. „Bezsenne noce”. Magazyn „Żołnierz polski” opublikował również kilka innych jego opowiadań.

Działalność obywatelska: Białorusinów szukali w tramwajach

W 1936 r. Piotr Łastówka podjął się organizacji życia Białorusinów w Warszawie. W tym czasie wielu Białorusinów wyjeżdżało do stolicy do pracy lub nauki. Ale w przeciwieństwie do Wilna w pierwszej połowie lat trzydziestych w Warszawie nie było zorganizowanego ruchu białoruskiego. Łastówka i jego współpracownicy postanowili wypełnić tę lukę.

Białoruscy działacze w Warszawie. Po lewej Piotr Łastówka, w środku prawosławny kaznodzieja i pisarz Siarhiej Paułowicz, po prawej aktywista Białoruskiej Chrześcijańskiej Demokracji Mikałaj Dwarecki z Ikaźni.

Poszukiwali przyszłych członków organizacji w całej Warszawie. Tak pisał o tym sam Piotr:

– W tym celu organizatorzy przysłuchiwali się, jakim językiem mówią ludzie na ulicach, w tramwajach, w parkach i innych miejscach publicznych. A gdy słyszeli białoruski akcent to podchodzili, nawiązywali kontakt i spisywali adres.

Białoruskiej organizacji nie udało się zarejestrować od razu: polskie władze odmówiły. Formalnym powodem odmowy była mała liczba Białorusinów w Warszawie, choć według Łastówki, było ich wtedy ponad pięć tysięcy.

W MSW dyrektor ds. mniejszości narodowych odpowiedział, że ogień, który gaśnie, trzeba zgasić, a nie rozpalać… Nie wiedział jednak, że ten ogień akurat rozpalał się, a nie gasnął – wspominał Łastówka.

Otrzymawszy odmowę, Piotr i jego współpracownicy rozpoczęli pracę w innej formie. 6 lutego 1937 roku zorganizowali białoruski koncert w Warszawie. Wydarzenie odbyło się w Sali Karłowicza Konserwatorium Warszawskiego i zgromadziło około 400 widzów. Na koncercie z dużym powodzeniem występowała młoda białoruska piosenkarka Eugenia Czerniawska-Orsa.

Eugenia Czerniawska-Orsa – białoruska gwiazda przedwojennej polskiej sceny

W 1938 r. za drugim podejściem udało się utworzyć Towarzystwo Edukacyjne Białorusinów w Warszawie, które przez ostatnie dwa przedwojenne lata organizowało ruch białoruski w stolicy. Odbywały się różne spotkania i koncerty.

Chciał, żeby Polacy wiedzieli więcej o Białorusi

Piotr Łastówka był dobrze zorientowany w historii i literaturze Białorusi, ale rzadko pisał do białoruskich gazet. W drugiej połowie lat trzydziestych napisał kilka znaczących artykułów do różnych czasopism polskich, a także do czeskiego „Przeglądu Słowiańskiego” o literaturze białoruskiej. Chciał, aby Polacy i inne sąsiednie narody dowiedziały się więcej o Białorusi.

Pod koniec lat trzydziestych Łastówka udziela się jako publicysta. W czasopiśmie „Nasza Przyszłość”, wydawanym przez przedstawicieli jednego z kierunków polskich konserwatystów, pod redakcją Jana Babrzyńskiego opublikował dwa artykuły na temat sytuacji mniejszości białoruskiej w Polsce. Stwierdzał w nich, że w interesie państwa polskiego jest sprawiedliwe traktowanie Białorusinów. To stwierdzenie było aktualne zarówno ze względu na zagrożenie bolszewickie ze wschodu, jak i nazistowskie z zachodu.

W 1937 roku wraz z kilkoma młodymi konserwatystami – Białorusinami, Polakami i Ukraińcami, Łastówka został jednym z założycieli Konfederacji Młodych, organizacji, która miała promować ideę utworzenia mocarstwa w Europie Środkowo-Wschodniej, złożonej z czterech równorzędnych narodów – polskiego, ukraińskiego, białoruskiego i litewskiego. Federacja ta ta miała być silną przeciwwagą dla Rosji na wschodzie i Niemiec na zachodzie. Jako symbol państwa założyciele Konfederacji Młodzieży zaproponowali “herb trojga narodów”, na który składałyby się wizerunki Orła Białego (Polska), Pogoń (Białoruś i Litwa) oraz św. Michała Archanioła (Ukraina). Symbol ten był wykorzystywany już przed powstańców styczniowych w latach 1963-1964.

Niestety, te pomysły nie znalazły dużego odzewu ani w społeczeństwie polskim, ani białoruskim. Polskie elity międzywojenne nie uznały za konieczne ustępstwa na rzecz mniejszości, a białoruscy działacze społeczni byli rozczarowani i nie wierzyli, że można znaleźć wspólny język z Polakami.

Koncepcje porozumienia między narodami zaczęła pojawiać się na łamach czasopism redagowanych przez młodych intelektualistów, takich jak wileński magazyn akademicki “Włóczęga” czy warszawski tygodnik “Polityka”, redagowany przez Jerzego Giedroycia.

W tym kontekście Piotr Łastówka był jednym z przedstawicieli nowego nurtu, który szukał porozumienia pomiędzy narodami polskim i białoruskim. Wkrótce jednak rozpoczęła się II wojna światowa, która całkowicie zmieniła całą sytuację geopolityczną.

Dalszy los Łastówki

Gdy wybuchła wojna nasz bohater opuścił Warszawę i przeniósł się do Zabłocia koło Białej Podlaskiej. Ale nawet tam utrzymywał kontakty ze swoimi białoruskimi przyjaciółmi, organizował ciekawe imprezy i spotkania.

“Rzeka Dzisionka na wysokości wsi Bajary, 1947 r.

Po wojnie Łastówka wrócił do Warszawy i zamieszkał w Milanówku. Nie porzucił spraw białoruskich, zajmował się kulturą i pracą obywatelską.

W ostatnich latach swojego życia był ciężko chory, ale nie przestawał interesować się losem swoich przyjaciół. Zmarł 19 września 1968 r.

Marzenia Łastówki spełniają się

Dziedzictwo literackie i dziennikarskie Piotra Łastówki jest rozproszone w różnych gazetach i czasopismach. Chce się wierzyć, że wdzięczni potomkowie przyczynią się do jego zebrania, bo praca jest tego warta.

– Polityczne idee Łastówki nie znalazły podatnego gruntu w międzywojennej Polsce: ówczesne polskie władze były często niesprawiedliwe wobec mniejszości. Jednak pod koniec XX i na początku XXI wieku spełniły się jego marzenia: państwo i społeczeństwo polskie wspiera Białorusinów w dążeniu do niepodległości i demokracji. Żyjąc w sąsiednich niepodległych państwach, nasze narody interesują się sobą nawzajem – podsumowuje naszą opowieść głębocki historyk Kastuś Szytal.

Nowe życie grodnian w Krakowie: „Tutaj Białorusini pomagają Białorusinom”

Zmicier Łupacz, belsat.eu

Wiadomości