Pielgrzymka w cieniu represji i pandemii. Zakończył się największy odpust na Białorusi

W tym roku pod Sanktuarium Narodowym w Budsławiu nie było wielotysięcznego tłumu wiernych. Zdjęcie: belsat.eu

W Budsławiu, niewielkim miasteczku na północ od Mińska, zakończyła się wczoraj coroczna pielgrzymka do sanktuarium Matki Boskiej Budsławskiej, patronki Białorusi.

W pierwszych dniach lipca do cudownego obrazu Matki Boskiej Budsławskiej przyjeżdżają i przychodzą wierni z całego kraju. Jedni pokonują kilka, a inni nawet kilkaset kilometrów. Niektórym zajmuje to nawet tydzień. Wielu białoruskich wiernych czeka na ten świąteczny dzień przez cały rok.

Budsławski Fest to święto rodzinne. Wielu wiernych przychodzi w tradycyjnych białoruskich wyszywankach. Zdjęcie: belsat.eu

Tradycja katolickich pielgrzymek odradzana jest na Białorusi od 30 lat, po długiej przerwie w czasach sowieckich. Do Budsławia wierni wędrują już od kilku stuleci, a miejscowy odpust był szczególnie popularny w czasach II Rzeczypospolitej. Odbywał się nawet w czasach wojującego ateizmu, w epoce ZSRR, choć rzecz jasna, nie na taką skalę. Do dawnej świetności wróciły w latach 90., a w roku 2018 tzw. Budsławski Fest został wpisany na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO.

Białoruski Kościół Katolicki jest młody i aktywny. Odradza się po dekadach życia właściwie w podziemiu. Zdjęcie: belsat.eu

W związku z pandemią, w tym roku Kościół postanowił odwołać zbiorowe pielgrzymki do Matki Boskiej Budsławskiej. Ale nie zabronił pielgrzymek indywidualnych, z czego skorzystało wielu wiernych i duchownych.

https://belsat.eu/pl/news/z-wedrowka-do-matki-boskiej-budslawskiej-pielgrzymka-do-patronki-bialorusi-foto-wideo/?btid=d5b539c6770e46a30bce2cff66194ba8

Hienadź Bierwiaczonak z Głębokiego szedł do sanktuarium osiem dni. Wyruszył z Rosicy i pokonał ponad dwieście trzydzieści kilometrów.

Hienadź Bierwiczonak szczęśliwy po ponad trzystu kilometrach samotnej pielgrzymki. Zdjęcie: belsat.eu

Dlaczego właśnie z Rosicy? Bo w 1943 roku hitlerowcy spalili tam żywcem ponad półtora tysiąca mieszkańców. Zamordowanych zostało także dwóch katolickich księży – Jerzy Kaszyra i Antoni Leszczewicz. Po zajęciu Białoruskiej SRR przez Niemców pojechali tam jako misjonarze – za rządów bolszewików miejscowi katolicy zostali pozbawieni swoich kapłanów..

Pacyfikujący wieś Niemcy początkowo chcieli zostawić duchownych przy życiu, ale księża nie chcieli opuszczać wiernych, palonych we własnych domach i stodołach. W 1999 roku papież Jan Paweł II beatyfikował obu męczenników. Ksiądz Leszczewicz jeszcze przed wojną został odznaczony przez polski rząd Srebrnym Krzyżem Zasługi za działalność na rzecz ubogich.

W tym roku pielgrzymi szli samotnie lub w kręgu rodziny. Napis na fladze: „Na Białorusi Bóg żyje”. Zdjęcie: belsat.eu

Hienadź już wcześniej pielgrzymował z przyjaciółmi, ale w tym roku postanowił pokonać trasę samodzielnie. Mówi, że osiem dni wędrówki poświęcił modlitwom za Białoruś.

– Szedłem z jedną główną intencją: nauczyć się ufać Panu – powiedział nam Hienadź.

Proboszcz kościoła św. Szymona i Heleny w Mińsku do Budsławia jechał trzy dni na monocyklu. Zdjęcie: belsat.eu

Z kolei ks. Uładzisłau Zawalniuk, proboszcz Czerwonego Kościoła w Mińsku, przyjechał do Budsławia na elektrycznym monocyklu. W ten ekscentryczny, jak na 70-letniego duchownego sposób, pokonał sto trzydzieści kilometrów w trzy dni. Po drodze spotkały go różne trudności: wiatr, upalne słońce, deszcz, ale swoją niezwykłą pielgrzymkę wspomina bardzo dobrze. W następnym roku planuje zachęcić do tego samego grupę stołecznej młodzieży.

– To moja ofiara na chwałę Bogurodzicy, sposób modlitwy za nasz kraj, za jego przyszłość. By ludzie nie myśleli tylko o chlebie codziennym, bo jak mówił Chrystus: “Nie samym chlebem żyje człowiek”. Potrzebujemy, by natchnęła nas wiara, którą otrzymaliśmy w spadku od przodków – podkreślił duchowny.

Popularnym środkiem pielgrzymowania do Matki Boskiej Budsławskiej jest rower. Chętnie wybierają go zwłaszcza młodzi. Zdjęcie: belsat.eu

Ksiądz Zawalniuk znany jest ze swojego niestandardowego podejścia do pielgrzymowania. Trzy lata temu zasłynął jako pomysłodawca pielgrzymki lotniczej. W ten sposób chciał zachęcić mieszkańców Mińska do odwiedzenia Budsławia „z krótką wizytą w niebie”.

https://belsat.eu/pl/news/helikopterowa-pielgrzymka-do-matki-boskiej-budslawskiej/?btid=d5b539c6770e46a30bce2cff66194ba8

Kończącą pielgrzymkę Mszę świętą celebrował kierujący białoruskim Kościołem metropolita mińsko-mohylewski abp. Tadeusz Kondrusiewicz. Podczas kazania zaapelował, by sierpniowe wybory prezydenckie były uczciwe, sprawiedliwe i wolne.

– Jezus uciszył sztorm i kazał apostołom nie bać się. Także my nie powinniśmy się bać i na oścież otworzyć drzwi naszych serc Jezusowi. By był On w nas i naszym narodzie, który wybiera swoją przyszłość. Statek o imieniu Białoruś płynie dziś przez morze wzburzone społecznymi i politycznymi falami. Wybory prezydenckie, które są przed nami, powinny być uczciwe, wolne i sprawiedliwe. Powinny odbywać się w duchu wzajemnego szacunku pomiędzy różnymi siłami politycznymi. Bóg wzywa nas do tej misji. I my musimy ją wykonać, bo jeśli nie my, to kto? Jeśli nie dziś, to kiedy?

„Powinny być uczciwe, wolne i sprawiedliwe”. Abp Kondrusiewicz o wyborach na Białorusi

Eucharystię koncelebrowali inni białoruscy hierarchowie i duchowni. W Budsławiu był też kierujący Kościołem grekokatolickim na Białorusi archimandryta Siarhiej Hajek.

Białoruscy biskupi katoliccy i grekokatoliccy. Zdjęcie: belsat.eu

W ubiegłym roku święto zgromadziło kilka tysięcy Białorusinów. W związku z panującą na Białorusi pandemią koronawirusa, udział w obecnym Budsłau Fescie wzięło trochę ponad tysiąc wiernych. I choć sytuacja przeszkodziła w świętowaniu, tym razem pogoda dopisała. Zazwyczaj odpustowi towarzyszy deszcz, którego w tym roku prawie nie było.

Święty Michał Archanioł i Matka Boska Budsławska to patroni Białorusi. Zdjęcie: belsat.eu

Uroczystość zakończyła procesja z kopią obrazu Matki Boskiej Budsławskiej, figurą patrona Kościoła na Białorusi świętego Michała Archanioła i obrazem świętej Barbary. W ich obecności biskupi pobłogosławili Białoruś z jej Narodowego Sanktuarium.

Milicyjna więźniarka nie pozwoliła zapomnieć, że w kraju trwają prześladowania polityczne. Zdjęcie: belsat.eu

W roku wyborów prezydenckich białoruskie władze nie zrezygnowały ze swojej tradycji – od 2017 roku za pielgrzymami podążają samochody-więźniarki z kilkudziesięcioma funkcjonariuszami Oddziałów Milicji Specjalnego Przeznaczenia (OMON). Nie zabrakło ich i teraz, choć katolickie święto zawsze było synonimem pokoju i życzliwej atmosfery.

Zobacz wszystkie zdjęcia z Budsłauskiego Festu

Zmicier Łupacz, pj/belsat.eu

Wiadomości