Pełne bufety i atrakcyjne promocje: czym jeszcze kuszą Białorusinów lokale wyborcze?

Foto

Zdj. Iryna Arachouskaja/belsat.eu

Białoruskie lokale wyborcze dosłownie prześcigają się w atrakcjach, które mają zachęcić obywateli do głosowania. Na wyborców czekają koncerty i programy artystyczne, dobrze zaopatrzone bufety z promocyjnymi cenami i różnego rodzaju artykuły: od pościeli po ręcznie robione broszki.

Frekwencja w dzisiejszych wyborach parlamentarnych wyniosła do godz. 14 (12 czasu polskiego) 55,47 proc., z tego niemal 36 proc. w głosowaniu przedterminowym, które trwało od wtorku.

– My jesteśmy starej daty, nauczeni chodzić na wybory. Trzeba zagłosować, żeby wybrać godnego przedstawiciela – mówili emeryci, którzy przyszli zagłosować w lokalu wyborczym w dzielnicy Traktarny Zawod, zbudowanej wokół Mińskiej Fabryki Traktorów. – Dla mnie wybory to naprawdę jest święto – przekonywała pani Janina, która, jak mówiła, „w swoim czasie” angażowała się w prace komisji wyborczych.

Zdj. belsat.eu

Młodzieży w lokalach wyborczych jest zdecydowanie mniej. Państwowe gazety publikowały wprawdzie na pierwszych stronach zdjęcia głosujących studentów i przypominały o „obywatelskim obowiązku” oraz odpowiedzialności za przyszłość państwa, ale wielu młodych ludzi nie dało się przekonać.

– Nie wierzę, że to ma jakikolwiek sens. I tak już za nas wszystkich wybrali – stwierdziła z kolei Jana, która pracuje w kawiarni.

Jej koleżanka pytanie o wybory w ogóle potraktowała jako żart.

– Ludzie idą, idą. Wszystkiego najlepszego! Dzisiaj święto – mówił jeden z obserwatorów. Przedstawiciel Białoruskiej Fundacji Pokoju.

Białoruś: “Oszałamiająca frekwencja”. Studenci zagłosowali przed wyborami

Oprócz niego obserwatorami byli jeszcze przedstawiciel partii komunistycznej, Czerwonego Krzyża, stowarzyszenia weteranów z Afganistanu i Białoruskiej Partii Społeczno-Sportowej. Przedstawicieli opozycji nie ma. Wszyscy zapewniali, że wybory przebiegają bez zakłóceń.

Przed wejściem do lokalu wyborczego młodzi ludzie śpiewali piosenki w rytmie zbliżonym do disco polo, dalej można się było za darmo napić kawy i herbaty, kupić tanie bułeczki i ciastka z piekarni przy fabryce, a także alkohol.

– Tak patrzę, że bułki tanie, ale owoce i słodycze kosztują tyle samo, co w sklepie – oceniła jedna z pań.

W głębi lokalu było jeszcze stoisko z pościelą i ręcznikami lnianymi. Ogólnie jednak zaopatrzenie w tym lokalu można było uznać za skromne w porównaniu np. z uniwersytetem kultury fizycznej, w którym głosował Alaksandr Łukaszenka.

Tańce nad urną. Kiełbasa wyborcza po białorusku

Tam za przygotowanie bufetu odpowiadał Centralny Dom Towarowy. Wystawiono tam m.in. imponujący „tort z mięsa” z różyczkami zwiniętymi z plastrów słoniny, dynie z wyciętymi patriotycznymi napisami oraz bogatą ofertę ryb i wyrobów garmażeryjnych.

Zdj. Alesia Dobysz

Białoruscy niezależni obserwatorzy i aktywiści zwracają uwagę, że tradycja przeprowadzania wyborów jako „ludowego święta” jest pozostałością jeszcze z czasów sowieckich.

– Chodzi m.in. o to, żeby pozbawić je treści politycznej, a sprowadzić do jakiejś ludowej zabawy, imprezy – tłumaczy Aleś Ancipienka, aktywista niezależnego Białoruskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Niezależni aktywiści, którzy prowadzą obserwację wyborów, mówią o fałszerstwach i poważnych nadużyciach. Od wtorku, gdy rozpoczęło się głosowanie przedterminowe, zarejestrowali ok. 600 nieprawidłowości, w tym zawyżanie liczby głosujących, nieprawidłowe zabezpieczenie urn, usuwanie z lokali niezależnych obserwatorów i pozbawianie ich akredytacji.

Dziś wybory na Białorusi. Demokratyczne?

cez/belsat.eu wg PAP

Zobacz też
Komentarze