„Pałac” Putina jak willa Berlusconiego – tylko trzy razy większy

Opisana przez fundację Nawalnego posiadłość, mająca należeć do Putina, przypomina w swoim zamyśle willę przyjaciela rosyjskiego prezydenta, byłego premiera Włoch i medialnego magnata Silvio Berlusconiego – pisze portal The Insider.

Według dziennikarzy portalu zarówno sardyńska „Willa Certosa” Berlusconiego, jak i pałac Putina położone są nad brzegiem morza. Na terenie obydwu posiadłości znajdują się plaża, pomost, amfiteatr, sztuczne jeziora i „tajemne tunele”. U Berlusconiego tunel prowadzi do sztucznego wulkanu z grotą i basenem. Z domniemanej willi Putina można podziemnym korytarzem dostać się wprost na plażę. Wokół willi Berlusconiego znajdują się pola ogrodów oliwnych i winnic, wokół pałacu Putina – winnice.

Nawalny uderza w Putina. Publikuje rezultaty śledztwa o korupcji i bogactwie prezydenta Rosji

Jednak oba budynki różnią się znacznie pod względem skali. Powierzchnia willi włoskiego polityka to zaledwie 4,5 tys. m.kw. Rosyjski „pałac” liczy łącznie 17,6 tys. m.kw. Dom Berlusconiego otaczają 42 hektary, „pałac Putina” otacza 300 hektarów winnic.

W 2012 roku wartość willi Berlusconiego oceniono na 470 mln. dol. Fundacja Walki z Korupcją ocenia, że posiadłość Putina może kosztować nawet 1,356 mld dol. Rosyjski polityk zresztą odwiedził posiadłość włoskiego polityka w 2003 r.

The Insider przypomina, że zdjęcia z przyjęcia, jakie miało miejsce w willi Berlusconiego, zaprowadziły go na ławę oskarżonych. Na jednym z nich zauważono bowiem nieletnią prostytutkę. Przyjęcia, na które włoski polityk zapraszał tłumy młodych dziewcząt, miały zresztą specjalną nazwę: „bunga-bunga”.

– Przeciwko Putinowi nie toczy się sprawa karna, ale w jego pałacu znaleziono również specjalne sale do urządzania imprez. Na przykład w palarni fajek wodnych znajduje z drążek dla striptizerek, jest też pomieszczenie dla wodnej dyskoteki i prywatne kasyno. W każdej chwili impreza może przenieść się pokoju z marmurową wanną i kolumnami lub sypialni – piszą dziennikarze The Insider.

Materiał opublikowała we wtorek założona przez Aleksieja Nawalnego Fundacja Walki z Korupcją (FBK). Jego autorzy twierdzą, że w Gelendżyku nad Morzem Czarnym zbudowany został dla Putina luksusowy pałac. Budowę tej posiadłości według FBK finansowały rosyjskie firmy państwowe i prywatne związane z przyjaciółmi prezydenta Rosji. W filmie pojawia się sam Nawalny, który nazywa Putina „najbogatszym człowiekiem świata”.

Nawalny: Pozdrowienia z Matrosskiej Tiszyny!

O pałacu pod Gelendżykiem media pisały w 2010 roku. O „daczy Putina” – jakoby zbudowanej dla rosyjskiego prezydenta nad Morzem Czarnym – mówił biznesmen Siergiej Kolesnikow, oceniając wartość rezydencji na 1 mld USD. Sprawa stała się głośna, po czym biznesmen Aleksandr Ponomarienko ogłosił, że jest właścicielem tego obiektu. FBK twierdzi, że transakcja sprzedaży posiadłości Ponomarience jest fikcyjna.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział w środę, komentując materiał dotyczący luksusowego pałacu należącego według Aleksieja Nawalnego do prezydenta Władimira Putina, że nie ma w nim „nic nowego”. Ta „wrzutka” pojawiła się kilka lat temu – oznajmił Pieskow.

Przedstawiciel Kremla powiedział także, że tego rodzaju materiały to „pseudodochodzenia” i „szwindle” wymyślane przez „kanciarzy”, by wyciągnąć od ludzi pieniądze. Pieskow powołał się na to, że na końcu materiału pojawia się numer konta, na który można przelać datki.

jb/belsat.eu wg The Insider, PAP

Wiadomości