Ormianie w Górskim Karabachu palą swoje domy, by nie wpadły w ręce Azerów WIDEO

Pierwsze tereny nieuznawanej Republiki Górskiego Karabachu mają trafić pod azerbejdżańską kontrolę już do końca tygodnia.

Jako pierwszy ma zostać przekazany azerbejdżańskiej administracji rejon (powiat) kelbadżarski. Do 1 grudnia Azerowie przejmą również rejon laczinski. Obydwa znajdują się pomiędzy granicą dawnego Autonomicznego Okręgu Górskiego Karabachu i granicą Armenii.

Ormianie zamieszkujący te tereny wywożą swój dobytek i zwierzęta hodowlane, a niektórzy z nich dodatkowo podpalają swoje zabudowania. Według władz Armenii od początku września, czyli jeszcze przed wybuchem wojny, która rozpoczęła się 27 września, z Górny Karabach opuściło ok. 90 tys. Ormian.

Płonące domy w miasteczku Kelbadżar:

Władze Azerbejdżanu i Armenii w obecności Władimira Putina podpisały porozumienie pokojowe na początku tego tygodnia. Przewiduje ono, że Ormianie wycofają się z terytoriów, które w czasach ZSRR nie były częścią Azerbejdżańskiej SRR, ale też nie należały do Autonomicznego Okręgu Górskiego Karabachu, zamieszkiwanego głównie przez Ormian. Zostały one zostały zajęte przez ormiańskie wojska w czasie wojny na początku lat 90 ub.w.

W Górskim Karabachu będzie stacjonować prawie 2 tys. rosyjskich żołnierzy. Będą kontrolować wypełnianie porozumienia i zapewniać przejezdność jedynej drogi łączącej okrojoną Republikę Górskiego Karabachu z Armenią poprzez tzw. korytarz laczinski.

Kaukaz Południowy czy znów Zakaukazie?

jb/ belsat.eu

Wiadomości