Oddana urzędniczka Łukaszenki: po co informować o tym, co dzieje się w kraju?

Przewodnicząca Rady Republiki Natalla Kaczanawa spotkała się ze studentami fakultetu dziennikarstwa Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego.

Podkreśliła, że obecnie media odgrywają wyjątkowo ważną rolę. Najlepiej jednak, aby tak jak w ZSRR, nie informowały o negatywnych wydarzeniach w kraju.

– Tak nas uczyli w Związku Radzieckim, że byliśmy tak oddani swojemu krajowi, niezależnie od warunków życia, że ja nigdy bym nie powiedziała czegoś złego o swoim kraju. A teraz wszystko poprzewracało się do góry nogami – dodała.

Jej zdaniem, umieszczanie filmów w serwisie You Tube, czy tworzenie kanałów w komunikatorze Telegram, kosztuje bardzo dużo. Choć sama przyznaje, że czyta, oprócz kanału służby prasowej, także jeden opozycyjny i uznany na Białorusi za “ekstremistyczny”. Prawdopodobnie chodzi o kanał Nexta.

Wierna sojuszniczka Łukaszenki dziękuje urzędnikom za lojalność i straszy wojną domową

Największym echem odbił się jednak dialog z jednym ze studentów.

– Jeśli dziennikarze będą represjonowani i zatrzymywani, to kto będzie informować o tym, co się dzieje? – zapytał.

– A po co informować? – odpowiedziała Kaczanawa.

Przewodnicząca Rady Republiki pokazała studentom film z cytatami z “Planu Dullesa”, fałszywki którą jakoby miał opracować szef CIA na przełomie lat ‘50 i ‘60. Sprowadza się on do rozkładu moralnego i etycznego mieszkańców ZSRR, dzięki czemu USA zniszczy to państwo. Często cytowany przez wielkoruskich nacjonalistycznych autorów i innych zwolenników teorii spiskowych. Narodził się prawdopodobnie w latach ’90.

„Za umacnianie demokracji i praw obywatelskich”. Medal dla wiernej współpracowniczki Łukaszenki

Urzędniczka tłumaczyła, między innymi, słowa Alaksandra Łukaszenki o tym, że kobieta nie może być prezydentem. Mówiła, że miał on na myśli, iż jest to tak ciężka praca, iż nawet mężczyźnie jest ciężko ją wykonać.

– No i tak po ludzku, dziewczyny wiedzą, jeśli mężczyzna się nie uczesał, jest zawsze piękny. A kobieta musi i to i to – opowiadała.

Bardzo pozytywnie wypowiadała się także o rzeczniczce Alaksandra Łukaszenki Natalli Ejsmant, która według części mediów brała udział w rajdach po mińskich podwórkach, w czasie których niszczono symbole pozostawione przez oponentów władz. To właśnie w czasie podobnej operacji został śmiertelnie pobity Raman Bandarenka.

„Sam widziałeś, powaliłem go, ale był przytomny” – znajomi Łukaszenki opowiadają o zabójstwie Bandarenki

pp/belsat.eu wg Tut.by, nn.by, Nawiny

 

Wiadomości