Od wódki do maybacha. Prezenty dla Łukaszenki i od Łukaszenki

Podczas niedawnej wizyty w Mińsku prezydent Uzbekistanu Szawkat Mirzijojew podarował białoruskiemu koledze statuetkę… Alaksandra Łukaszenki w stroju hokeisty. Ale przywódca Białorusi może się pochwalić również innymi, nie mniej oryginalnymi prezentami.

Zdj. president.gov.by

Maybach dla taty, rower dla syna

W styczniu 2013 roku Alaksandr Łukaszenka pochwalił się podczas konferencji prasowej, że pewien Rosjanin dał mu w prezencie urodzinowym… samochód. I to nie byle jaki, bo auto marki maybach.

– Jeżeli chodzi o maybacha, to on nie jest już produkowany, wycofano go z produkcji – bagatelizował wtedy sprawę tego upominku. – Podarowali mi go na urodziny, a ja przekazałem go na rzecz państwa. I tak trzeba byłoby kupić samochód, gdyby nie było tego maybacha.

Wspomniany, „wycofany z produkcji” maybach 57/62 i tak był dość kosztownym prezentem – ten model kosztuje ok. pół miliona dolarów. Hojnym darczyńcą miał być prowadzący interesy również na Białorusi rosyjski oligarcha Michaił Gucerijew, który zaprzeczył jednak tym doniesieniom. Łukaszenka też nie wymienił nigdy żadnego nazwiska.

W identyczny sposób białoruski przywódca odpowiadał na pytania, jak wszedł w posiadanie luksusowego zegarka Patek Philippe Calatrava 5120j, który kosztuje 17 tys. dolarów.

– Jeżeli chodzi o zegarek, to się nie martwcie. Tak jak samochód, dostałem go na urodziny – wyjaśnił.

Patek Philippe Calatrava 5120j. Źródło: youtube.com

Sześć lat później odpowiedzi też się nie zmieniły. Okazało się, że narty, kurtkę, spodnie i czapkę – cały ekwipunek najlepszych marek, w którym Łukaszenka bawił się na stoku na stoku narciarskim w lutym 2019 roku – też „dostał w prezencie”. Od kogo, nie wiadomo.

Jednak zdaniem Alaksandra Łukaszenki to nic złego. Wręcz przeciwnie, podobne podejście do sprawy świadczy wręcz o zaradności i gospodarności. Tak też w 2017 roku komentował kwestię kosztów swoich rezydencji i ich wyposażenia, na które – jak twierdził – „nie wydał ani kopiejki”.

– Wystarcza mi dobrych przyjaciół, dla których 10-20 tys. dolarów to nie pieniądze – mówił bez zażenowania.

Być może należy do nich też inny rosyjski oligarcha Igor Makarow, który z kolei sprezentował białoruskiemu przywódcy i jego najmłodszemu synowi Koli dwa rowery. Oczywiście, nie byle jakie. Wartość jednośladu, na którym poruszał się Kola podczas lipcowej wycieczki pod Witebskiem, oszacowano na 7,5 tys. euro.

Prezydencki arsenał

Zdj. president.gov.by

Alaksandr Łukaszenka może pochwalić się też pokaźną kolekcją broni. Tylko minister obrony Białorusi Andrej Raukou wręczył mu automat Kałasznikowa (w 2015 r.), pistolet Mauser K96 (w 2016), pistolet TT (w 2017) i jeszcze jeden pistolet – już w tym roku. Prawdziwą furorę zrobił jednak prezent, który w 2009 roku dostał od będącego wówczas prezydentem Rosji Dmitrija Miedwiediewa Kola Łukaszenka – był to prawdziwy złoty pistolet.

Być prezydentem oznacza dostawać prezenty WIDEO PL

Nie może zabraknąć też broni białej: niedawno prezydent Emomali Rachmon wręczył swojemu białoruskiemu koledze kunsztownie zdobiony, tradycyjny tadżycki kindżał ręcznej roboty.

Coś do czytania

W 2014 roku rosyjska dziennikarka i celebrytka Ksenia Sobczak przeprowadziła z Łukaszenką obszerny wywiad. Na zakończenie dostał od niej bardzo symboliczny prezent – egzemplarz powieści „Jesień patriarchy” Gabriela Garcii Marqueza.

Kadr z materiału TV Dożd’.

Sobczak opowiedziała mu nawet jej fragment. Ten, w którym dyktator inscenizuje swój pogrzeb, aby zobaczyć reakcje ludzi na swoją śmierć. I nieoczekiwanie dla siebie wyjaśnia, że wszyscy go nienawidzili.

– Nie ma pan takiego odczucia, że panu wszyscy kłamią, że jest pan taki potężny? A może pana oszukują? – zapytała potem swojego rozmówcę. – Nie mam takiego odczucia – odpowiedział Łukaszenka, nie wykluczając, że ktoś może nawet próbować, ale on „podchodzi do życia bardzo realnie”.

Zwierzęta i rośliny

W lipcu 2016 białoruski prezydent odwiedził zakłady rolne Sawuszkina. Dostał tam krowę – z prośbą, aby przyjął ją do swojego prywatnego gospodarstwa. Prezent został przyjęty z wdzięcznością, a Łukaszenka nie szczędził ciepłych słów właścicielom i pracownikom firmy:

– Wszędzie tu idealny porządek i pełna odpowiedzialność – chwalił.

Zdj. president.gov.by

Zaś w ubiegłym roku prezydent dostał kosz pięknych białych róż. Przysłał mu je wspomniany już prezydent Tadżykistanu Emomali Rachmon – na znak „prawdziwej, mocnej przyjaźni przywódców państw i obu krajów”.

Zdj. belta.by

Ziemniaki i wódka

Ale Aleksander Łukaszenka nie tylko dostaje prezenty. Do historii przeszły również wręczane przez niego podarki. Na ubiegłoroczne spotkanie z Władimirem Putinem w Moskwie zawiózł cztery worki kartofli. Rzeczniczka białoruskiego prezydenta poinformowała, że ziemniaki pochodzą z działki Łukaszenki, a prosił o nie sam Putin.

Łukaszenka podarował Putinowi cztery worki ziemniaków i słoninę

Wcześniej, również ziemniaki (ale tylko jeden worek) Łukaszenka przysłał jako prezent ślubny parze dziennikarzy białoruskiej telewizji państwowej – Siarhiejowi Husaczence i Woldze Makiej.

Kartofle to jednak nie jedyny artykuł spożywczy, którym białoruski lider obdarowuje swoich przyjaciół. Prezydent Egiptu dostał od niego kawior, chleb i truskawki, a przywódca Chin – „koszyk z białoruskimi wiktuałami”. A Kola Łukaszenka, który odwiedził w zeszłym roku Czeczenię, zawiózł Ramzanowi Kadyrowowi białoruskie czekoladki „Prezydent”. Ich smaku mógł też zakosztować Xi Jinping i jego małżonka, kiedy Kola z tatą odwiedzili ostatnio Pekin.

Kola Łukaszenka przekazał prezydentowi Chin czekoladę. Za pośrednictwem taty

Z kolei jeszcze w 2012 roku sam Łukaszenka dał w prezencie swojemu serdecznemu przyjacielowi Hugo Chavezowi wielką butelkę wódki. Prezent był nieco kontrowersyjny, bo prezydent Wenezueli był już ciężko chory na raka i nie mógł pić alkoholu. Białoruski kolega przekonywał go jednak, że będzie musiał się jej napić – po kolejnych wygranych wyborach.

Zdj. president.gov.by

Coś dla rolnika i judoki

Zdecydowanie bardziej praktycznym prezentem był traktor ogrodowy, który od Alaksandra Łukaszenki dostał wiosną ub.r. prezydent Gruzji Georgij Margwelaszwili. Gruziński polityk na pewno się ucieszył, bo w wolnych od pracy chwilach aktywnie uprawia on własną działkę.

Zdj. president.gov.by

A wracając do statuetki hokeisty, którą Łukaszenka otrzymał od prezydenta Uzbekistanu, to warto przypomnieć, że taka forma upominków dla białoruskiego przywódcy to też nie nowość. W tym roku podarował on Władimirowi Putinowi posążek będący kompozycją przedstawiającą dwóch judoków. Trudno jednak powiedzieć, czy któryś z nich przypominał prezydenta Rosji.

Zdj. president.gov.by

ii, cez/belsat.eu

Zobacz też