Obrońca praw człowieka: to już nie wybory, a specoperacja

Zdaniem Uładzimira Łabkowicza z Centrum Obrony Praw Człowieka Wiasna, świadczą o tym dzisiejsze decyzje Centralnej Komisji Wyborczej. Zmniejszyła ona liczbę obserwatorów w komisjach wyborczych i nie omówiła propozycji oponentów Alaksandra Łukaszenki, aby głosy były liczone w sposób przejrzysty.

Uładzimir Łabkowicz, który jest także koordynatorem kampanii “Obrońcy praw człowieka za wolnymi wyborami”, powiedział, że w ten sposób władze niemal całkowicie wykreśliły ostatnie procedury wyborcze.

– Teraz przeprowadzają wybory ze swoimi komisjami i obserwatorami, a przy takiej strukturze nie może być mowy o jakichkolwiek wolnych, sprawiedliwych i demokratycznych wyborach – dodał.

Jego zdaniem, jest to odpowiedź na aktywność społeczną Białorusinów i chęć kontroli procesu wyborczego. Do obserwowania wyborów namawiały, między innymi, połączone sztaby 3 kandydatów: Swiatłany Cichanouskiej, Wiktara Babaryki i Walerego Capkały.

Dziś Centralna Komisja Wyborcza oświadczyła, że zmniejsza liczbę obserwatorów w związku z epidemią koronawirusa, do pięciu osób w główny dzień głosowania i do 3 w czasie przedterminowego. Jednocześnie CKW nie chciała rozpatrywać propozycji Swiatłany Cichanouskiej, aby w czasie liczenia głosów pokazywana była każda karta do głosowania.

Arbitralnie, czyli bez uzasadnienia. Białoruska milicja zatrzymuje na potęgę

Na Białorusi ustalanie wyników wyborów budzi wiele wątpliwości. Zdarza się, że wszystkie oddane głosy są rozdzielane między poszczególnymi członkami komisji. Każdy oddzielnie liczy głosy, po czym przekazuje na kartce przewodniczącemu bądź przewodniczącej wynik. W efekcie, tylko ten ostatni zna ogólną liczbę głosów. Sam proces liczenia jest także przeprowadzany tak, aby obserwatorzy nie widzieli, jak się on odbywa. Z kolei do składu komisji wchodzą osoby lojalne w stosunku do władz, często z jednego zakładu pracy – wówczas przewodniczy jej ktoś zajmujący w danej szkole, czy firmie, kierownicze stanowisko.

pp/belsat.eu

Wiadomości