Nowy etap walki z mediami: MSZ w Mińsku masowo pozbawia akredytacji zagranicznych korespondentów

Mieszkanka Mińska częstuje herbatą i ciastkami dziennikarzy zwalnianych z komisariatu milicji. Zdj. belsat.eu

Dokumenty umożliwiające legalną pracę odebrano białoruskim dziennikarzom współpracującym m.in. z BBC, agencjami Reutersa i AFP oraz Radia Swaboda. Pracujący jako korespondenci niemieckiej TV ARD Rosjanie zostaną deportowani.

Ilia Kuzniacou oraz obywatele Rosji Siergiej Siergiejew oraz Michaił Fomin byli akredytowani przy białoruskim MSZ jako korespondenci niemieckiej telewizji ARD. Wczoraj zatrzymała ich milicja, noc spędzili na posterunku. Z protokołu dowiedzieli się, że za „aktywny udział w zgromadzeniu masowym” pozbawiono ich akredytacji „w celu zabezpieczenia bezpieczeństwa informacyjnego kraju”.

Opowiedział o tym Kuzniacou, który jako obywatel Białorusi stanie przed sądem. Jego rosyjskich kolegów zabrał konsul. Otrzymali nakaz deportacji i pięcioletni zakaz wjazdu na Białoruś.

Podczas procesji w Mińsku zatrzymano 270 osób, w tym 39 dziennikarzy

Akredytacji MSZ, która umożliwia przedstawicielom zagranicznych mediów legalną pracę, pozbawiono dziś też mińskie korespondentki BBC Taćcianę Mielniczuk i Taćcianę Janucewicz.

– Zadzwonili rano z MSZ. Powiedzieli, że na podstawie postanowienia międzyresortowej komisji ds. bezpieczeństwa w sferze informacji, akredytacja z dniem dzisiejszym jest anulowana. Na pytanie, w jaki sposób zawiniłam, powiedzieli, że polecono im przekazać tylko to – powiedziała Taćciana Mielniczuk.

Białoruska redakcja Radia Swaboda (RFE/RL) poinformowała zaś, że decyzją tej samej komisji akredytacje odebrano aż czworgu jej dziennikarzom: Alesiowi Daszczynskiemu, Alehowi Hruździłowiczowi, Uładziowi Hrydzinowi i Alaksandrze Dyńko.

Białoruskie Stowarzyszenie Dziennikarzy, a następnie poszczególne redakcje informowały też, że na liście znaleźli się też korespondenci agencji Reuters Wasil Fiadosienka i Uładzimir Kościn, Associated Press Juraś Karmanau i Siarhiej Hryc oraz Siarhiej Hapon i Alaksandr Hrabionkin z AFP. Oprócz nich Hienadź Szarypkin z RFI oraz Alaksandra Bahusłauskaja z Deutsche Welle. Jednak później ta ostatnia wyjaśniała, że jej akredytacji nie cofnięto – „na razie”.

– Wszystko w porządku, pracuję. Na razie – napisała w Instagramie, demonstrując dokument wydany przez MSZ. – Życzę kolegom sił, a nam wszystkim wytrwałości.

Zdj. Instagram/Alaksandra Bahusłauskaja

Po masowych zatrzymaniach dziennikarzy 28 sierpnia akredytacji został też pozbawiony fotoreporter szwedzkiej „Dagens Nyheter” Paul Hansen, laureat World Press Photo. Już go deportowano – również z zakazem wjazdu na Białoruś na pięć lat.

Raporty jak spod kalki. Jak sądzono dziennikarzy Biełsatu

Jeszcze pod koniec lipca, niedługo przed wyborami, Alaksandr Łukaszenka przekonywał, że to zagraniczne i niezależne media są odpowiedzialne za masowe protesty w całym kraju i wzywał MSZ, aby cofnąć akredytacje zagranicznym korespondentom.

– BBC, Swaboda, Radio Wolna Europa i tak dalej. Te całe streamy w internecie. Już nawet nie mówią, że są tendencyjni. Oni wzywają do masowych zamieszek. Dlaczego wy to tolerujecie? Przecież to wy ich akredytowaliście – rugał podwładnych prezydent.

Łukaszenka grozi wyrzuceniem zagranicznych mediów z Białorusi

cez/belsat.eu wg baj.by

Wiadomości