Nocny pościg. Za polskimi jabłkami i litewskim szpinakiem


Szmuglowany z Białorusi trefny towar zatrzymali rosyjscy celnicy.

Próba przemytu zagranicznej żywności odbyła się na początku sierpnia na granicy z obwodem smoleńskim. Tajny konwój trzech tirów eskortowanych przez samochody osobowe wjechał do Rosji nocą bocznymi drogami. Mimo to został wypatrzony przez rosyjskich celników.

Funkcjonariusze wezwali kierowców do zatrzymania się, ale kolumna tylko przyśpieszyła, usiłując oderwać się od pościgu. Po krótkiej pogoni konwój udało się zatrzymać w okolicach miejscowości Rudnia, już kilkanaście kilometrów od granicy.

Podczas kontroli dwóch ciężarówek celnicy wykryli w nich 40 ton polskich i mołdawskich jabłek. W trzeciej znajdowało się 9 ton sałaty i szpinaku. Według oficjalnych dokumentów przewozowych zielenina jechała z Litwy do Mińska.

Kto może zarabiać na przemycie polskich jabłek do Rosji?

W tym tygodniu minęła 5. rocznica wprowadzenia rosyjskich kontrsankcji na zachodnie sankcje gospodarcze będące reakcją na aneksję Krymu i wywołanie przez Moskwę konfliktu w Donbasie. Kreml odpowiedział na to embargiem spożywczym na towary z importu. W tym czasie rosyjskie służby celne przechwyciły i zniszczyły ponad 21 tys. ton artykułów spożywczych z Zachodu, wwożonych nielegalnie do kraju.

Wyrok: likwidacja w rowie lub w krematorium! Cała Rosja wykonuje rozkaz Putina

Za jeden z głównych kanałów przerzutu uważa się Białoruś. Rosjanie twierdzą, że za cichą zgodą władz w Mińsku przepakowuje się tam zakazaną w Rosji żywności, znakuje jako towar made in Belarus i już „legalnie” wysyła za wschodnią granicę.

Inna metoda to zwykła kontrabanda przez zieloną granicę. Przemytnicy korzystają z tego, że granica państwowa pomiędzy Białorusią a Rosją jest uznawana za „wewnętrzną” i niemal niestrzeżona, ponieważ oba kraje należą nie tylko do tzw. Państwa Związkowego, ale są też członkami Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej.

Tony polskich jabłek szmuglowano do Rosji przez las FOTO

cez/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze