Niewygodny dowód? Zagadka nieznanego szkicu zamku w Grodnie

Na początku marca na aukcji w Belgii pojawił się fragment XVII-wiecznego spisu inwentarza Starego Zamku. Odkrycie poruszyło nie tylko historyków, ale też mieszkańców Grodna. Najważniejsze jest jednak to, że zamek na rysunku różni się od projektu trwającej obecnie rekonstrukcji.

Sensacja?

Zaczęło się od tego, że na początku miesiąca w na aukcji w Belgii wystawiono rysunek „nieznanego polskiego zamku” z 1620 roku. Według opisów umieszczonych w internecie, na dokumencie są napisy po polsku.

– Oryginalny dokument z pierwszej połowy XVII wieku. Uszkodzony i wymaga odnowienia. Dokument składa się z dwóch stron – rysunku i tekstu, które zostały mocno uszkodzone. Nad tekstem napis „Inwentarz Zamku Groo […] Roku Pańskiego 1620 (1626?. Rozmiar 23×30 cm. – czytamy w opisie.

Wystawiony na aukcję plan grodzieńskiego Starego Zamku

Właściciel artefaktu wycenił go na 1050 euro.

„Warto wziąć w ręce i sprawdzić”

Jako jeden z pierwszych na znalezisko zwrócił uwagę Mikoła Wołkau z Instytutu Historii białoruskiej Narodowej Akademii Nauk. Badacz od lat zajmuje się spisami inwentarzowymi Starego Zamku w Grodnie i jest przeciwnikiem prowadzonej tam obecnie rekonstrukcji, której celem jest odtworzenie obrazu zamku z czasów Stefana Batorego. Naukowiec jest przekonany, że dokument warto wziąć w ręce i sprawdzić, choć na podstawie zdjęcia nie wyciąga jeszcze wniosków.

Wołkau widzi w wystawionym na aukcji przedmiocie coś tajemniczego. Szczególnie, że zarówno znalezisko, jak i sprzedawca nie mają za sobą żadnej historii.

– Jakby spadli z nieba – mówi nam historyk. – I u wielu budzi to podejrzenia. Było by trochę jaśniej, gdybyśmy zwyczajnie znaleźli ten inwentarz w archiwum.

Fragment inwentarza wystawiony na aukcję

Badacz zastanawia się czy dokument jest kopią. Sam opis zamku jest bardzo dziwny i robi wrażenie niepoprawnie przepisanego. Mimo to, historyk mówi, że rysunek robi na nim wrażenie.

– On dokładnie pasuje do tego, co dają nam wszystkie źródła ikonograficzne i pisane – twierdzi specjalista. – Po drugie, zawiera on szereg ważnych detali, których nie ma w innych źródłach, a które tak bardzo pasują do epoki. Po prostu nie można sobie wyobrazić, by można było to podrobić.

https://belsat.eu/pl/news/na-starym-zamku-w-grodnie-pojawil-sie-portret-stefana-batorego/

Według Wołkawa, gdyby dokument był falsyfikatem, to autor rysunku musiałby znać zamek lepiej, niż wszyscy jego współcześni badacze razem wzięci. I mieć dostęp do źródeł, które nie są obecnie znane. Historyk uważa, że taka możliwość byłaby już fantastyką.

– Dlatego ja i koledzy, z którymi się konsultowałem, uważamy ten rysunek za kopię z jakiegoś oryginału, który mógł nie przetrwać do naszych czasów – stwierdza Wołkau.

Historyk zwraca uwagę na jeszcze jedną kwestię. Pokazany na grafice zamek przypomina ten wariant rekonstrukcji, który on sam proponował wraz ze znanym malarzem białoruskim Pawłem Tatarnikawem. I w pełni zaprzecza to temu projektowi architekta Baczkowa i przedsiębiorstwa Hrodnahramadzianprajekt, według którego prowadzona jest teraz rekonstrukcja Starego Zamku.

Koncepcja rekonstrukcji Starego Zamku w Grodnie, którą zaproponowali historyk Mikoła Wołkau i malarz Pawał Tatarnikau. Grafika przekazana przez Mikołę Wołkawa

„To nie jest oryginał”

Dyskusja wokół odkrytego rysunku rozgorzała tymczasem w internecie. Wielu historyków wyraziło wątpliwość co do wieku dokumentu. Na przykład badaczka z Grodna Natalla Sliż jest pewna, że rysunek jest kopią. Według niej bardzo przypomina „plan drezdeński” z XVIII wieku. Z kolei zawartość urywka tekstu przypomina spis inwentarzowy z lat 1650-1653, ale nie jest taki sam.

– Ja bym tego nie kupiła – pisze Sliż na Facebooku. – Na stronie nie ma dokładnej charakterystyki dokumentu. Nie ma wniosków eksperta.

Szkic detali zamku wykonany w XVII wieku przez Janusza Radziwiłła

Rysunek pozostaje zagadką

Umieszczone w internecie zdjęcia przeanalizował też Pawał Tatarnikau, znany białoruski grafik i malarz. Gazecie Narodnaja Wola z przekonaniem powiedział, że nie może to być oryginał z XVII wieku.

– Mogę z pewnością powiedzieć, że litery podpisów pod rysunkiem nie są z XVII wieku – zapewniał gazetę. – Papier też nie jest z XVII wieku, atrament, którym napisano tekst, nie pasuje do epoki. Kolor rysunku także nie pasuje do tych czasów.

Napisy na planie Janusza Radziwiłła wykonane były gęsim piórem. Te w wystawionym na sprzedaż inwentarzu mogą być pisane stalówką

Grafik twierdzi jednocześnie, że bez wzięcia dokumentu do rąk, nie może podawać się za eksperta. Tatarnikau zadaje logiczne pytanie: jeśli to nie podróbka, to co to jest?

Według niego rysunek przypomina kopię wykonaną przez studenta. Podobne prace przygotowywali studenci i doktoranci w międzywojennej Polsce, gdy trzeba było skopiować materiały archiwalne. Tatarnikau przypuszcza, że rysunek mógł wykonać student, kopiując na ocenę nieznane teraz źródło. Mogła być to też praca zaliczeniowa nie bazująca na żadnych starszych materiałach.

„Architektura militaris, to jest budownictwo wojenne” Józefa Naronowicz-Narońskiego z drugiej połowy XVII wieku

Taka odpowiedź rodzi jeszcze więcej pytać. Jeśli jest to kopia z początku XX wieku, to dlaczego oryginał nie był znany twórcy muzeum Starego Zamku Józefowi Jodkowskiemu, który sam podobne kopie wykonywał. Nie wspominał też o nim profesor Wojciechowski, jeden z największych znawców dokumentów archiwalnych w II RP.

Hipoteza pracy studenckiej ma też inne słabe punkty.

– Zastanawiające jest to, że człowiek, który to rysował, nie zaznaczył na planie bardzo ważnej rzeczy – dodaje Tatarnikau. – Na przykład, na schemacie brakuje ruin wieży naprzeciwko ujścia Gorodniczanki. Chociaż jeszcze w XVIII wieku były bardzo wyraźnie widoczne. A w czasach Batorego ruiny te były monumentalne i zanoszone na wszystkie plany.

Ruiny wieży u ujścia Gorodniczanki były pokazywane na innych planach zamku z epoki

Tatarnikau ma jeszcze jedną koncepcję. Według niego, alternatywny wizerunek zamku pojawił się teraz, by wzbudzić sensację.

– Tego dokumentu nie uda się teraz sprzedać, bo jego pochodzenie nie jest pewne, a cena jest zbyt wysoka – jest przekonany Tatarnikau. – Ale jeśli okaże się, że w XIX czy XX wieku były materiały, które nie przetrwały do naszych czasów, to będzie to bezwzględnie sensacja.

„Rysunek i tak warto kupić”

Inny grodzieński historyk Mieczysłau Supron jest przekonany, że ten dokument warto kupić w każdym przypadku. Nawet, jeśli to tylko kopia, a nie oryginał z XVII wieku.

Według niego, jeśli teraz dokument nie trafi do Grodna, to może wpaść w obce ręce, jak to już wcześniej wielokrotnie bywało z artefaktami ważnymi dla miasta. Historyk proponuje nie zwlekać i zebrać pieniądze w internecie.

– Oczywiście, prawidłowo to powinno to zrobić państwo – powiedział Narodnej Woli Supron. – Dla państwa to niewielka suma, w porównaniu do fantasmagorycznego projektu Baczkowa.

Symbolem przebudowy zamku w Grodnie jest budzący kontrowersje hełm nad bramą. Zdjęcie: Wasil Małczanau/Biełsat

Jest tylko jedno ale: jeśli ten dokument nie jest podróbką, to całkiem zmieni on sposób patrzenia na rekonstrukcję, która prowadzona jest teraz według projektu Baczkowa. A zgodnie z nim na terenie Starego Zamku wybudowano już kamienicę, której według Wołkawa i Tatarnikawa nigdy nie było. O dodatkowe piętro podniesiono też bramę, którą ozdobiono sgraffitem i budzącym kontrowersje hełmem. No i na rysunku widać, że pałac Stefana Batorego nie miał attyki nad wejściem.

Wszystko to już się w grodzieńskim zamku pojawiło. A niedługo rozpocznie się drugi etap rekonstrukcji.

Polscy naukowcy pomogą w rekonstrukcji zamku w Grodnie?

mk,pj/belsat.eu

Wiadomości