Niemcy grożą bojkotem Igrzysk Europejskich w Mińsku


Niepokoją nas wydarzenia na Białorusi – mówi przewodniczący Niemieckiego Komitetu Olimpijskiego. Czy to odpowiedź na zatrzymanie w Mińsku korespondenta Deutsche Welle i wszczęcie przeciwko niemu postępowania karnego?

Do II Igrzysk Europejskich, które odbędą się w Mińsku, zostało mniej niż rok. Ale kiedy białoruskie władze starannie przygotowują się do imprezy, na świecie rozległy się pierwsze głosy na temat ich bojkotu. Na razie – z Niemiec.

– Nie wykluczamy, że jeśli wydarzenia na Białorusi będą rozwijać się w ten sposób, to Niemiecki Komitet Olimpijski może podjąć decyzję o bojkocie Igrzysk Europejskich. Niepokoją nas wydarzenia na Białorusi i uważnie je obserwujemy – oznajmił przewodniczący Niemieckiego Komitetu Olimpijskiego Alfons Hermann.

Mowa o prześladowaniach niezależnych mediów, które nasiliły się ostatnio na Białorusi. W ramach tzw. „sprawy BiełTA” zatrzymano m.in. Pauluka Bykouskiego – znanego białoruskiego medioznawcę oraz korespondenta rosyjskiej sekcji Deutsche Welle.

Czytajcie więcej:

A tymczasem Alaksandr Łukaszenka zamierza rozreklamować swój kraj jako gospodarza wielkiej, międzynarodowej imprezy – II Igrzysk Europejskich, które za niespełna rok odbędą się w Mińsku.

– To będą najlepsze Olimpijskie Igrzyska Europejskie, ponieważ tą olimpiadą będzie żył cały naród białoruski – zapewnia białoruski przywódca.

Czytajcie więcej:

Te „najlepsze igrzyska w historii” mają kosztować ok. 50 mln dolarów. Dla porównania – koszt ostatnich (przeprowadzonych w Baku) oszacowano na nie mniej niż miliard dolarów.

Ale każdy sposób jest dobry, aby poprawić swój wizerunek i notowania. Zdaniem politologa Alesia Łahwinca w przyszłym roku, wkrótce po Igrzyskach Europejskich, na Białorusi odbędzie się duże wydarzenie polityczne.

– Albo prezydencka kampania wyborcza, albo referendum. Władze bardzo liczą, żeby zarobić wizerunkowo na tych Igrzyskach – uważa Łahwiniec.

Ale jak poprawiać wizerunek, jednocześnie dławiąc podstawowe swobody obywatelskie? – zastanawia się komentator polityczny Radia Svaboda Wital Cyhankou:

– Niemiecki Komitet Olimpijski postanowił uderzyć w czułe miejsce wiedząc, że to słaby punkt Alaksandra Łukaszenki. I ostrzec, że jeśli sytuacja z wolnością mediów na Białorusi będzie się pogarszać, to rzeczywiście może dojść do bojkotu – twierdzi Cyhankou.

Na razie nie wiadomo, czy to przesłanie z Zachodu usłyszą organizatorzy Igrzysk Europejskich. Ale nawet kiedy zainteresowanie imprezą będzie słabe, to władze zawsze będą mogły użyć tzw. zasobów administracyjnych – wysyłając na trybuny wojsko i delegacje zakładów pracy, które dostaną pule biletów i będą musiały rozliczyć się potem z frekwencji.

Czytajcie więcej:

Ściapan Swiatłou, cez/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze