Nielegalny marsz zakończył „karmienie gołębi” przeciwko fabryce akumulatorów w Brześciu


Zdjęcie: mybrest.by

Mieszkańcy Brześcia nad Bugiem w każdą niedzielę spotykają się, by protestować przeciwko budowie fabryki chińskiej firmy iPower. Nie mogąc demonstrować legalnie – karmią gołębie na Placu Lenina. Pierwszy raz protest zakończył się marszem.

Według obrońcy praw człowieka Uładzimira Wialiczkina, w centrum miasta zebrało się ponad 200 osób. Pierwszy raz po zakończeniu akcji, uczestnicy nie rozeszli się do domów, a przemaszerowali ulicą Puszkińską i Sowiecką przez miasto. Zatrzymali się pod kinem Biełaruś, by wysłuchać występu ulicznego muzyka. Na prośbę protestujących, zagrał on pieśń „Żyć”, która uważana jest za hymn białoruskich demonstrantów – pisze Brestskaja Gazieta.

Fabryka akumulatorów ołowiowych chińskiej firmy iPower powstaje przy polskiej granicy w ramach białorusko-chińskiej współpracy inwestycyjnej. Mieszkańcy rejonu brzeskiego i miasta Brześć protestują przeciwko budowie od 2017 roku – boją się zatrucia powietrza i Bugu ołowiem. Władze ignorują protesty, petycje i apele.

Po raz pierwszy mieszkańcy Brześcia „karmili gołębie” 4 marca ubiegłego roku. Od tego czasu w każdą niedzielę na Placu Lenina zbiera się od 20 do 250 osób. W ciągu ostatniego roku protestującym tylko raz pozwolono na oficjalną demonstrację. Mityng „Mieszkańcy Brześcia przeciwko ołowiowi” odbył się 29 czerwca ubiegłego – przyszło na niego około 2 tys. osób.

Władze Brześcia nie tylko nie wydają zgód na protesty – prześladują też organizatorów i uczestników „karmienia gołębi”, którzy byli wielokrotnie karani aresztem i grzywnami. Rozgłosu nabrała ostatnia absurdalna sprawa ukarania za bałwana-agitatora.

Sąd w Brześciu uznał bałwana ze śniegu za uczestnika nielegalnego zgromadzenia?

sk,pj/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze