Niedoszły kandydat na prezydenta Waler Capkała uciekł z dziećmi do Rosji

Polityk twierdzi, że otrzymał od znajomych ze służb informację o planowanym aresztowaniu.

Waler Capkała, którego białoruska Centralna Komisja Wyborcza nie zarejestrowała jako kandydata w sierpniowych wyborach prezydenckich, wyjechał z Białorusi do Rosji w obawie przed aresztowaniem — podała niezależna rosyjska telewizja Dożd.

Capkała powiedział stacji, że otrzymał informację, że grozi mu aresztowanie, wobec czego razem z dwojgiem swych dzieci wyjechał do Rosji i obecnie przebywa w Moskwie. Na Białorusi pozostała jego żona, Weronika Capkała.

CKW: Walery Capkała nie zebrał wymaganej liczby podpisów

Niedoszły kandydat na prezydenta w rozmowie z TUT.by stwierdził, że zdecydował się na wyjazd, gdy jego „dobrzy znajomi” z „trzyliterowych” organów (KGB i MSW – jak potem potwierdził) poinformowali, że wydano „rozkaz” jego aresztowania. Ponadto polityk relacjonuje, że do szkoły, w której uczy się jego dziecko przyszli pracownicy prokuratury. I zażądali by: dyrektor szkoły, nauczyciele oraz wychowawca podpisali „jakieś dokumenty” dotyczące jego dziecka.

Capakała stwierdził, że zdawał sobie sprawę, że Centralna Komisja Wyborcza nie zarejestruje ani jego, ani głównego oponenta Łukaszenki Wiktara Babaryki. To samo myślał o Swiatłanie Cichanouskiej, która zadeklarowała kandydowanie w zastępstwie aresztowanego męża. Stało się jednak inaczej i Cichanouską dopuszczono do wyborów.

– Łukaszenka uważał, że nie da sobie rady z facetami – a z gospodynią domową da sobie radę. Jednak sytuacja się tak rozhuśtała, że obecnie on przegra z każdym kandydatem, który będzie mu realnie się przeciwstawiać – dodał.

Polityk zapowiedział, że odbędzie szereg konferencji prasowych w Rosji, UE, USA i na Ukrainie, podczas których będzie odpowiadał o sytuacji na Białorusi.

– Uważam, że my już niemało zrobiliśmy, pokazując, że Łukaszenka jest już wyrzutkiem w białoruskim społeczeństwie – powiedział.

Na Białorusi zostanie żona polityka Weranika Capkała — jedna z najbliższych współpracowniczek Swiatłany Cichanouskiej. Niedoszły kandydat na prezydenta pytany, czy nie boi się o los żony, stwierdził, że wyjechał z Białorusi z dziećmi po to, by służby nie mogły wywrzeć nacisku na niego i żonę. Przypomniał że tak działo się w przypadku Iryny Chalip – żony Andreja Sannikowa, byłego kandydata na prezydenta, której grożono odebraniem dzieci.

Weronika Capkała, (pierwsza z lewej), bierze aktywny udział w kampanii wyborczej Swiatłany Cichanouskiej

Polityk zapowiedział swój ewentualny powrót, by wziąć udział w przedwyborczym wiecu opozycji w zależności od rozwoju sytuacji. Jak stwierdził, „znajomi z organów” poinformują go, o co ewentualnie zostanie oskarżony. Choć jak dodał, pracownicy służb mogą cokolwiek „skopiować na kseroksie” i pokazać w TV.

Wyjazd niedoszłego kandydata z dziećmi skomentował na FB białorusko-polski dziennikarz Andrzej Poczobut.

– Jest uniwersalny test na to, kto jest prorosyjski, a kto prozachodni. To odpowiedź na pytanie „Gdzie zawieziesz swoje dzieci, gdy kiedyś nad nimi zawisłoby zagrożeni”. Na Zachód czy na Wschód. Okrucieństwo i nieludzkość reżimu Łukaszenki, gotowość służb na wywieranie presji poprzez dzieci pozwalają nam otrzymać jednoznaczną odpowiedź o geopolitycznej orientacji opozycyjnych polityków – napisał, przypominając, że Swiatłana Cichanouskaja swoje dzieci i ich babcię wysłała do jednego z krajów EU.

Poczobutowi niebawem przypomniano jednak w komentarzach, że po brutalnej pacyfikacji protestów wyborczych w 2010 r. również do Rosji uciekła opozycyjna dziennikarka Natalla Radzina, przeciwko której KGB wszczęło postępowanie karne. Pozwoliła jej na to otwarta białorusko-rosyjska granica. Dopiero potem przedostała się na Zachód. Obecnie mieszka i pracuje w Polsce, gdzie nadal jest redaktorem naczelnym przeniesionego z Mińska niezależnego portalu Charter 97.

– Poczekajmy. Rosja to może nie końcowy przystanek – piszą w tym kontekście o decyzji Capkały internauci.

Kontrkandydatka Łukaszenki wywiozła dzieci z Białorusi

55-letni Waler Capkała to były doradca Alaksandra Łukaszenki oraz były urzędnik i wiceszef MSZ, a także były szef czołowego białoruskiego projektu IT – Parku Wysokich Technologii. Polityk nie został dopuszczony do wyborów, gdyż Centralna komisja wyborcza nie uznała mu ponad połowy ze 160 tys. zebranych podpisów. Jak twierdzi, członkowie lokalnych komisji całkowicie arbitralnie dyskwalifikowali dostarczone listy poparcia.

Długoletni “człowiek Łukaszenki” chce iść w prezydenty

jb/belsat.eu wg PAP, tut.by

Wiadomości