Niebezpieczny patron medialny: Regnum


W Warszawie wystartowała wyjątkowa impreza kulturalna – festiwal mało dziś popularnego i znanego kina rosyjskiego. Wśród jego partnerów znalazł się jeden, który wzbudził naszą czujność.

Festiwal Sputnik nad Polską to wydarzenie bardzo ciekawe, a przede wszystkim potrzebne. Od 12 lat prezentuje, najpierw w Warszawie, a potem w największych miastach Polski, najlepsze rosyjskie filmy. Przy tym kryterium ich doboru jest waga tematu i wartość artystyczna, a nie orientacja polityczna twórców. Znajdziemy tu więc zarówno filmy doceniane przez współczesne władze na Kremlu, ale głównie te, które pokazują Rosję prawdziwą i bez ideologicznej otoczki.

12. Festiwal Sputnik nad Polską to też, tylko w samej Warszawie, prawie trzydzieści wydarzeń towarzyszących: spektakli teatralnych, warsztatów, wykładów i spotkań. Nie zabrakło także sekcji festiwalowej dla młodych widzów – Mały Sputnik to przegląd najlepszych bajek i filmów dla dzieci i młodzieży.

Wielkie dzieło – małe środki

Plakat festiwalu Sputnik nad Polską

Ze względu obecną sytuację polityczną, rosyjski język i kultura nie są w Polsce tak popularne jak kiedyś, a czasem wręcz odbierane negatywnie. To samo dotyczy niestety rosyjskich filmów – nawet oscarowe dzieła (m.in. “Lewiatan” Zwiagincewa) są znane jedynie wąskiemu gronu miłośników i specjalistów.

W związku z tym Sputnik, tak ważny dla polsko-rosyjskiego dialogu, dysponuje skromnym jak na festiwal filmowy budżetem, co w rozmowie z belsat.eu podkreśliła jego dyrektorka Małgorzata Szlagowska-Skulska. Kontakt polskiego widza z arcydziełami kina możliwy jest dzięki dofinansowaniom szeregu polskich i rosyjskich instytucji – w tym ministerstw kultury obu państw.

Wilk w owczej skórze

Środki te pochłania organizacja seansów nie tylko w trzech kinach w Warszawie, ale też innych wielkich miastach Polski. Jak twierdzi szefostwo festiwalu, środków nie starcza już na płatną reklamę. Organizatorzy sięgają więc po media, które za darmo poinformują o wydarzeniu – w Polsce i w Rosji.

Jak podkreślają, trzeba być przy tym wyjątkowo ostrożnym, bo część rosyjskich mediów ma w Polsce słuszną reputację tub propagandowych (jak. m.in. agencja informacyjna Sputnik). Współpraca z nimi zaszkodziłaby trudnemu i potrzebnemu projektowi na rzecz dialogu polsko-rosyjskiego, jakim jest Sputnik nad Polską.

W tym roku tej ostrożności chyba jednak zabrakło. W ubiegły czwartek, pierwszego dnia festiwalu, dziennikarze Biełsatu zauważyli przed filmem reklamę rosyjskiej agencji informacyjnej Regnum. W piątek sprawdziliśmy na stronie, z jakiego powodu to logo się tam znalazło – Regnum było umieszczone w spisie patronów medialnych imprezy.

Screenshot ze strony sputnikfestiwal.pl. Dostęp 9.11.2018 r.

Postanowiliśmy zapytać organizatorów, o charakter tej reklamy i ich wiedzę o Regnum. Oczekując na odpowiedź, zapytaliśmy o kontrowersyjnego patrona medialnego część partnerów wydarzenia. Odpowiedzi okazały się dla nas zaskakujące – polskie instytucje kultury, które przed festiwalem miały wgląd w listę partnerów, nie były świadome propagandowego charakteru rosyjskiej agencji.

Zagrożenia nie byli też najwyraźniej świadomi organizatorzy. Jak podkreśla w rozmowie z belsat.eu Małgorzata Szlagowska-Skulska, festiwal wybrał współpracę z Regnum z braku lepszego wyboru – pozostałe rosyjskie agencje informacyjne mogłyby wywołać w Polsce kontrowersje. Organizatorzy nie posiadali przy tym żadnych wiadomości na niekorzyść Regnum.

Wiem, że źle jest postrzegany TASS i Sputnik. O Regnum nic nie wiem, nic nie wiedziałam – komentuje sprawę Małgorzata Szlagowska-Skulska. – Poza tym wysyłamy [patrnerom – przyp. red.] do akceptacji loga, wszyscy to widzieli. Wszystkie inne media nie zwróciły uwagi.

Zgodnie z niepisanym porozumieniem, agencja Regnum poinformowała o festiwalu media w Rosji, a w zamian jej reklama pojawiła się na Sputniku.

Na szczęście tym razem na nieostrożnej decyzji skorzystała kultura i dialog, a nie zdążyła skorzystać propaganda. Jak podkreślają organizatorzy, jedyną obecnością Regnum na festiwalu były materiały graficzne (już usunięte). Nie odbyły się żadne spotkania z autorami agencji, nie przyjechali tu też jej dziennikarze.

Dlaczego bijemy na alarm?

Czym jest agencja informacyjna Regnum i jakie stanowi zagrożenie dla Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, specjalnie dla belsat.eu wyjaśnia Kamil Basaj, kierownik projektu INFO OPS Fundacji Bezpieczna Cyberprzestrzeń.

– Regnum to jeden z obiektów medialnych zaangażowanych w dystrybucję materiałów propagandowych, pochodzących z wzorca oddziaływania propagandowego Federacji Rosyjskiej – podaje definicję działania tej struktury Basaj. – Same treści dystrybuowane przez Sputnik, Regnum, Russia Today, czy inne strony internetowe powielające przekaz Kremla, nasycają środowisko informacyjne wiadomościami zgodnymi z oczekiwaniami rosyjskiego ośrodka propagandowego.

Chodzi o to, by w mediach krążyło jak najwięcej treści podgrzewających wybrane konflikty w regionie. Te zaś mają destabilizować zarówno sytuację wewnętrzną, jak i stosunki międzynarodowe pomiędzy m.in. Polską, Białorusią i Ukrainą.

– Oni [propagandyści] eksploatują wszelkie narracje, które mogą wspomagać założone przez nich cele w wymiarze politycznym. Ten przekaz jest prowadzony w różnych wektorach. Znamy te ogólnie powszechne, czyli antyukraiński oraz dążący do destabilizacji relacji Polski z NATO i sojusznikami.

Tworzone przez nich materiały dezinformacyjne i fake-newsy trafiają potem do odbiorców w regionie – zarówno bezpośrednio, jak i za pośrednictwem miejscowych mediów.

– Portale prawicowe cytują czy powołują się na rosyjskie źródła, bo zawarte tam informacje przyjmują bezkrytycznie, lub też zgadzają się z nimi światopoglądowo. Ten przekaz uwiarygadnia ich ocenę wydarzeń na świecie. Jest to wykorzystanie wzorców subiektywizmu, które rosyjscy propagandyści opracowali dla tworzeniu tego typu materiałów.

Dezinformacji udaje się też przenikać do prasy ogólnopolskiej – poprzez publicystów, którzy zbyt mało uwagi poświęcili sprawdzeniu źródła informacji. Dodatkowo, może ona ulec anonimizacji – podczas przepisywania treści przez kolejnych dziennikarzy może zostać zerwany kontakt z pierwotnym źródłem.

Regnum na Białorusi – na dozorowanym

Fake-news agencji Regnum z 2015 roku. „Na białoruski majdan gotowych jest już 15 sotni”. Screenshot strony regnum.ru, dostęp 13.11.2018 r.

Na rosyjską agencję informacyjną mają oko nawet białoruskie służby. Wśród wiadomości prawdziwych, umieszcza ona też treści głoszące m.in. że Białorusini nie są narodem, a białoruski nie jest językiem, a jedynie dialektem rosyjskiego. Autorzy Regnum negowali już też historię Białorusi. Wszystko to ma przekonać rosyjskojęzycznych obywateli kraju, że ewentualne połączenie z Rosją jest dziejową koniecznością, a Białoruś (i Ukraina) to “rosyjski świat”.

Jednocześnie straszą oni pokojowo nastawionych Białorusinów widmem białoruskiego Majdanu, wojny z Polską i NATO oraz nacjonalistycznymi bojówkami opozycji. To właśnie Regnum stworzyło w 2015 roku fake-news o “15 białoruskich sotniach” gotowych do obalenia władzy Łukaszenki.

– Z Białorusią jest jeszcze bardziej skomplikowana sytuacja, przynajmniej z perspektywy naszego monitoringu, – mówi Kamil Basaj. – Rosyjscy propagandyści kierują przekazem świadczącym o tym, że jakoby Białoruś była wolna od wpływu rosyjskiego, z drugiej strony maskują swoje dążenia ofensywne w stosunku do Białorusi. Jednocześnie przenoszą fałszywy ciężar odpowiedzialności na świat Zachodu. I tutaj następuje realizacja kolejnego wektora propagandowego, mówiącego, że działania NATO, omawiana obecność bazy wojskowej USA w Polsce jest elementem zagrażającym bezpieczeństwu Białorusi i Rosji. Co jest oczywistą nieprawdą, bo są to działania o charakterze defensywnym.

Treści takie, choć częściowo zgodne i z białoruską propagandą, wywołały reakcję służb. Działający na Białorusi autorzy oraz redaktor zostali aresztowani i skazani za szerzenie nienawiści i propagowanie konfliktu na tle narodowym.

Zagrożenie dla Polski – niewiedza

Podczas rozmowy z szefostwem festiwalu Sputnik nad Polską okazało się, że nie tylko oni nie byli świadomi charakteru działalności agencji informacyjnej Regnum. Nie znali jej też zapytani przez organizatorów polscy eksperci i urzędnicy. I właśnie na tym polega zagrożenie.

– Wpływy rosyjskiego świata, „russkiego miru”, przybierają najrozmaitsze postacie. I trzeba tu wykazywać szczególną czujność, a myślę, że również w Polsce jest jej generalnie za mało – wyjaśnia nasze zainteresowanie tą tematyką Agnieszka Romaszewska-Guzy, dyrektor Telewizji Biełsat. – Odkąd zrzuciliśmy jarzmo PRL, to z ulgą odwróciliśmy się na zachód i zapominamy kompletnie, że na wschodzie też coś istnieje.

A istnieje świetne rosyjskie kino, które powinniśmy poznawać, ale też zagrożenia – w tym dla naszej przestrzeni informacyjnej. Nie można przy tym, w obawie przed rosyjską propagandą, ignorować tak ważnej dla dialogu kultur imprezy jak Festiwal Sputnik nad Polską.

– Rytualna rusofobia nie jest tym, czym można odpowiedzieć na te wyzwania. Musimy być o wiele bardziej elastyczni i tu nie jest potrzebna fobia, a wiedza – dodaje dyrektor Biełsatu.

Musimy więc wiedzieć, jakim zagrożeniem są płynące z części rosyjskich mediów fałszywe informacje. I korzystając z tej wiedzy, skutecznie reagować na nie.

Czytajcie więcej:

Piotr Jaworski/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze