Nie jak na Białorusi, ale jak w Polsce. Kwarantanna w Związku Polaków

W odróżnieniu od władz w Mińsku, nieuznawany przez nie Związek Polaków na Białorusi oficjalnie ogłosił kwarantannę z powodu pandemii. ZPB uczynił to zresztą jako jedyna organizacja społeczna w kraju.

Jak w Polsce, a nie jak na Białorusi

– Aktywna działalność organizacji została zawieszona 16 marca. To znaczy, że odwołaliśmy wszystkie zaplanowane wcześniej imprezy, zajęcia z języka polskiego, zawiesiliśmy próby i koncerty zespołów muzycznych. Nie odbywają się zawody sportowe – wyjaśnia nam Andrzej Poczobut, grodzieński dziennikarz i członek Zarządu Głównego ZPB.

O działalności ZPB w warunkach epidemii opowiedział nam Andrzej Poczobut. Zdj. belsat.eu

Władz organizacji podjęły decyzję na podstawie sygnałów, które na temat rozpowszechniania się koronawirusa dochodziły z Polski i innych krajów Zachodu. Ale także wskutek apeli swoich działaczy – z całej Białorusi. Wielu z nich dzwoniło do grodzieńskiej siedziby Związku i radziło, aby na jakiś czas zaprzestać działalności.

– Odczuliśmy powagę sytuacji, gdy kwarantannę wprowadził polski rząd. I bardzo ważne dla nas było też to, że członkowie naszego Związku Lekarzy Polskich zaproponowali, aby zrobić to samo – przypomina Poczobut.

Jedynie na zajęcia języka polskiego uczęszczają przecież nie dziesiątki, ale tysiące ludzi… I jak podkreśla grodzieński działacz, władze ZPB nie mogły ryzykować ich zdrowiem i życiem.

W siedzibie zarządu – pusto i czysto

Obecnie w głównej siedzibie organizacji przebywa tylko jedna osoba. Dyżuruje, głównie odpowiadając na telefony. Dopiero wtedy, jeśli sprawa jest bardzo pilna, kontaktującego się człowieka umawia na osobistą wizytę. We wszystkich innych przypadkach, sprawy stara się załatwić zdalnie.

Co prawda pani Irena, która jest dziś na dyżurze, nie ma maseczki, ale przy drzwiach wejściowych znajduje się środek dezynfekcyjny i każdy, kto otwiera drzwi, ma możliwość przemycia nim rąk. Podobne dozowniki są w każdym gabinecie i ubikacji – obok umywalek.

Codziennie specjalnymi środkami przeciera się też blaty biurek i powierzchnie innych sprzętów. Pani Irena opowiada, że te środki bezpieczeństwa zaczęto wprowadzać jeszcze przed wprowadzeniem kwarantanny w sąsiedniej Polsce.

“Spotykamy się, podajemy sobie ręce”. Alternatywna rzeczywistość Łukaszenki

W części oddziałów Związku ich działacze zdecydowali się nosić maseczki. Kilka dni temu do Grodna przyjechała szefowa koła z Lidy. Miała właśnie maseczkę. Jak wyjaśniła, tam podjęto taką decyzję i jest ona respektowana. Nie ma jednak dnia, aby grodzieńskie kierownictwo nie rozmawiało z działaczami z regionów – przez telefon lub Skype…

– Jesteśmy cały czas w kontakcie i w każdym oddziale przy telefonie jest dyżurny. Mamy informacje i panujemy nad sytuacją – zapewnia Poczobut.

Według najnowszych informacji, żaden z członków organizacji jeszcze nie zachorował.

Nauka? Tylko zdalna!

Jednak największy niepokój wywołuje przebieg procesu nauczania języka polskiego. Nauczyciele nie próżnują: już spróbowali przeprowadzić pierwsze lekcje dla dzieci i dorosłych z Lidy i Brześcia za pośrednictwem Skype’a.

– Dzieciom ta forma nauki bardzo przypadła do gustu. Są bardzo zadowolone – mówi Poczobut. – Ale starsi mówią, że lepiej było tak jak wcześniej…

Niektórzy nauczyciele zaczęli korzystać nawet z polskich platform edukacyjnych. I uczą dzieci według tych samych schematów jak w Polsce. Zresztą w najbliższym czasie zamierzają przenieść całe nauczenie do internetu, bo przecież nie wiadomo, jak długo będzie trwać pandemia. Wszyscy nauczyciele polskiego mogą być za to spokojni o jedno – mimo braku zwyczajnych zajęć, dostają regularnie wynagrodzenie.

„Granica zamknięta, lecz Polska pamięta…”

Pandemia zmieniała życie organizacji – tego nikt nie ukrywa. Mniejsza aktywność doskwiera zresztą nie tylko działaczom i członkom Związku Polaków na Białorusi. Takie są nowe realia i trzeba się w nich uczyć żyć.

– Wcześniej nie tylko Polacy, ale każdy mieszkaniec Grodna mógł wsiąść w samochód i pojechać przez granicę do Kuźnicy na zakupy. A teraz tego nie ma – mówi Poczobut.

Koronawirus nad Niemnem: Grodno za zatrzaśniętą granicą

Jego zdaniem pandemia zamknęła granice w sposób podobny do tego, jak było to za czasów sowieckich. Co prawda, zauważa, posiadacze Karty Polaka mogą przekroczyć granicę nawet w obecnej, trudnej sytuacji. Podobnie jak osoba posiadająca Kartę Polaka może (podobnie jak obywatel polski) zwrócić się do ambasady RP w kraju trzecim i poprosić o pomoc w ewakuacji do Polski.

– To postanowienie wygląda na dość symboliczne – przyznaje Poczobut. – Ale dla nas, Polaków zamieszkałych nie w Polsce, to wiele znaczy.

Cudzoziemcy do Polski nie wjadą? Wjadą, ale nie wszyscy

Kościoły: nieopustoszałe, ale nieprzepełnione

W trudnych chwilach wielu ludzi szuka pocieszenia w Bogu. Nabożeństw w grodzieńskich kościołach nie odwołano i nie ograniczono liczebności ich uczestników, ale wiernych przychodzi na nie i tak znacznie mniej niż zwykle.

– W naszym kościele na Wiszniówce trwają nabożeństwa – opowiada nam parafianka Alesia. – Ale ludzi jest mało i siedzą z dala od siebie.

Ksiądz Jury Marcinowicz, rzecznik prasowy diecezji grodzieńskiej wyjaśnia, że Msze Święte w kościołach odbywają się przy zachowaniu wszelkich możliwych środków bezpieczeństwa. A z niektórych rozpoczęto już transmisje online.

Kościół pw. Wniebowzięcia NPM w podgrodzieńskich Sopoćkiniach. Zdj. belsat/eu

– W ubiegłym tygodniu takie nabożeństwa były w Lidzie i Woronowie. W planach jest poszerzenie tej praktyki – obiecuje ksiądz Jury.

Wiadomo jednak, że w sobotę przed Niedzielą Palmową nie odbędzie się Droga Krzyżowa. Nie będzie też uroczystości z okazji Światowego Dnia Młodzieży, który zbiega się z samą Niedzielę Palmową.

– Zwykle biskup grodzieński zapraszał młodzież z różnych parafii. Była tradycyjna procesja z kościoła bernardyńskiego do farnego. Ale w tym roku również z tego zrezygnowaliśmy – potwierdza rzecznik grodzieńskiej diecezji.

Białoruska Cerkiew nie odwoła procesji w Wielkanoc

mk, cez/belsat.eu

Wiadomości