„Nie dają żyć i pracować”. Grupę zdjęciową Biełsatu prześladują dzielnicowi


Alesia Lauczuka i Miłanę Charytonawą odwiedzili funkcjonariusze z Brześcia i Kamieńca. Specjalnie po to, żeby doręczyć im protokół sporządzony za to, że dziennikarze przygotowali materiał o Dożynkach.

Kiedy Aleś Lauczuk wracał dziś ze sklepu do domu, sąsiedzi ostrzegli go, że w klatce schodowej ukrywają się milicjanci.

– Mimo wszystko wszedłem do środka. Czekali tam na mnie dzielnicowy z komendy w Kamieńcu i funkcjonariusz z komendy dzielnicy Leninski Rajon w Brześciu. Chcieli doręczyć mi protokół w sprawie rzekomego naruszenia artykuł 22.9 kodeksu wykroczeń. Zachęcali, żebym pojechał z nimi, ale odmówiłem. Odmówiłem też podpisania protokołu, więc odjechali sami – opowiedział nam redakcyjny kolega.

Wykroczenie popełnione przez parę dziennikarzy miało polegać za nagrywanie materiału do reportażu o przygotowaniach miasteczka Wysokaje (pol. Wysokie Litewskie) do Dożynek.

– Każdy nasz wyjazd z Brześcia w celach zawodowych kończy się sporządzeniem protokołu. Nie dają nam żyć i pracować – podsumowuje Lauczuk.

Władze prześladują dziennikarzy Biełsatu właśnie przy pomocy części 2. artykułu 22.9 kodeksu wykroczeń. Przewiduje on wysokie kary pieniężne za „nielegalny wyrób i rozpowszechnianie produkcji medialnych”. W tym roku nasi koledzy zostali skazani na jego podstawie na grzywny o łącznej kwocie 66 175 rubli (ok. 120 tys. zł.)

Czytajcie również:

Milicyjna specoperacja w szkole. Cel – dopaść dziennikarza Biełsatu

DD, cez/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze