Neobolszewizm i polityka „czarnego terroru”

Paweł
Usau

Po kampanii wyborczej i fali protestów społeczeństwo białoruskie musi wciąż mierzyć się z kolejnymi problemami. Łukaszenka wraz ze swą świtą zaczął wykorzystywać wszystkie instytucje państwowe i mechanizmy polityczne do utrzymania władzy siłą i wywierania presji na obywateli. Rząd stosuje terror, który charakteryzuje się nie tylko represjami wobec jej przeciwników, ale także niszczeniem wszelkich instytucji cywilnych i stosunków dyplomatycznych. Nie przyczynia się to do legitymizacji i stabilizacji istniejącego porządku.

Takie zachowanie było charakterystyczne tylko dla jednego reżimu – bolszewickiego, który działał na zasadach: „wszystko albo nic”, „utrzymać władzę za wszelką cenę”. Czas, warunki, stan państwa, poziom jego cywilizacji, a także sposób myślenia i zachowania rządzących pozwalają nazwać obecny reżim na Białorusi neobolszewizmem. Działania władz białoruskich nie mają nic wspólnego z ideologią bolszewicką, która opierała się na wierze w „walkę o lepszą przyszłość”, jednak polityka reżimu Łukaszenki zmierzająca do zachowania władzy za wszelką cenę, nawet poprzez całkowitą destrukcję jest bardzo bliska metodom stosowanym przez bolszewików.

Stan gospodarki i instytucji społecznych, sytuacja zwykłych obywateli i ich rozwój intelektualny, a także reakcje międzynarodowe nie są dziś przedmiotami zainteresowania białoruskich władz. Dla nich najważniejsze w tym momencie jest zachowanie władzy w najczystszej postaci. Łukaszenka i jego współpracownicy nie dbają o to, co będzie dalej.

Jak Łukaszenka z zaskoczenia prezydentem się ogłosił

Oczywiście przez ostatnie 26 lat Łukaszenka utrzymywał władzę za pomocą pojedynczych lub masowych represji. Jednak nigdy wcześniej w nowoczesnej historii białoruskiego narodu nie było takiego poziomu terroru, który uderzyłby w kraj na taką skalę. Biorąc pod uwagę, że terror nie jest oparty na żadnej ideologii, a jego sprawcy pozostają anonimowi (funkcjonariusze organów ścigania działają bez identyfikatorów, ubrani w czarne mundury), to terror można bez wahania nazwać „czarnym”.

Polityka „czarnego terroru” objęła wszystkie szczeble systemu politycznego i społecznego. Taki regres to wynik utraty lub braku legitymizacji i poparcia ze strony większości obywateli. W ten czy inny sposób dochodzi do szybkiej degradacji stosunków społecznych i politycznych. Władze pozbywają się też wewnętrznych barier i ograniczeń w kwestii przemocy politycznej. Pozostali tylko lojalni żołnierze „Czarnej Armii” – mundurowi i procesy w trybie nadzwyczajnym, podczas których wyroki wydaje się „w imieniu władz”.

W rzeczywistości z autorytaryzmu politycznego, reżim przeszedł do fazy autorytaryzmu terrorystycznego:

  • ludzie są masowo zatrzymywani, bici, zabijani;
  • sąd przekształcił się w polityczny instrument presji, fabrykowania wyroków, usprawiedliwiania przemocy i przestępstw przeciwko obywatelom;
  • normy prawne, legislacyjne są nieistotne i działają jedynie na korzyść reżimu;
  • instytucje obywatelskie: szkoły, uniwersytety i inne placówki zostały włączone do mechanizmu bezpośredniej presji politycznej i ideologicznej oraz zastraszania. Aby zastraszyć społeczeństwo,
  • urzędnicy posuwają się nawet do odbierania dzieci działaczom politycznym;
  • metodami terroru stały się: zmuszanie do emigracji (przykład Pawła Łatuszki i prawdopodobnie Swiatłany Aleksijewicz), przymusowe deportacje obywateli z kraju (Swiatłana Cichanouskaja, Wolha Kawalkawa), pozbawienie obywatelstwa (arcybiskup katolicki Tadeusz Kondrusiewicz);
  • blokada informacyjna, pozbawienie akredytacji dziennikarzy zagranicznych, likwidacja niezależnych białoruskich redakcji;
  • rozproszenie (poprzez represje) grup twórczych i sportowych, zamknięcie teatrów (Teatr Dramatyczny w Grodnie, Teatr Narodowy im. J. Kupały);
  • stopniowe blokowanie granic, ograniczanie swobodnego przepływu obywateli, uszczelnianie systemu.

Wojna z obywatelami wewnątrz państwa prowadzi do konfrontacji politycznej na arenie międzynarodowej. Nie ulega wątpliwości, że terrorystyczny reżim nie może być zaakceptowany przez międzynarodową społeczność demokratyczną.

Operacja “Zaprzysiężenie” – Łukaszenka nie zyskał nic na wiarygodności

Jednocześnie terror jest już zaprzeczeniem i odrzuceniem zasad cywilizowanych państw. Dla reżimu Łukaszenki stosunki z krajami zachodnimi nigdy nie były konieczne ze strategicznego punktu widzenia. Co więcej, Zachód zawsze był uważany przez Łukaszenkę za wroga i bezpośrednie zagrożenie.

Konfrontacyjny dyskurs może cichnąć lub nasilać w zależności od sytuacji, ale nigdy nie zniknął z białoruskiej agendy politycznej. Z kolei terrorystyczny reżim musi pozostać głuchy na głosy z zewnątrz, gdyż mogłyby one wpłynąć na destabilizację systemu. Stabilność reżimu zapewnia histeria, wewnętrzne napięcia, ciągłe oczekiwanie na wojnę i agresję oraz destrukcyjne działania „piątej kolumny”, szczególnie ważne dla konsolidacji administracyjnego i represyjnego bloku władzy.

Dlatego wojna dyplomatyczna z Litwą i Polską (a w perspektywie z również innymi krajami zachodnimi) wpisuje się w obraz świata terrorystycznego reżimu. Jednocześnie ingerencja w system i państwo natychmiast doprowadzi do utraty międzynarodowej tożsamości Białorusi, co z kolei osłabi jej suwerenność.

Paweł Usau dla belsat.eu

Inne teksty autora w dziale Opinie

Redakcja może nie podzielać opinii autora.

Tagi:

Więcej materiałów